I Took it all, I Took the Oath
I took it All til I Had Most
I took What's Left
I Gave it Breath
I Had it All Once
I Gave it Back---
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy tą płytę można kupić w polskich sklepach... Zdobyłam ją parę lat temu na Dominiku w Gdańsku...
Neil Young jest artystą chyba nienajlepiej znanym polskiej publiczności - a szkoda. Jest twórcą tak dobrych utworów, jak Rockin' in a free world czy Hey hey, my my. Nagrał kilka płyt z zespołem Crazy Horse (Rust Never Sleeps), oraz wiele solo, np. After the gold rush lub Harvest Moon.
Płyta Mirror ball powstała w 1995 roku. Neil do nagrania albumu zaprosił muzyków z Pearl Jam, tj. Mike'a McCready'ego, Stone'a Gossarda, Eddiego Veddera, Jeffa Amenta i Jacka Ironsa (obecnie - byłego perkusistę PJ). Producentem płyty był Brendan O'Brien, odpowiedzialny także za takie albumy jak The battle of Los Angeles Rage Against The Machine, Superunknown Soundgarden, czy No code Pearl Jam... samo nazwisko O'Briana wskazuje na wysoką jakość...
Pudełko zrobione jest z szarej, grubej tektury, a na okładce widnieje dyskotekowa kula. Do druku użyto wyłącznie czarnego tuszu, co dało bardzo ciekawy efekt. Nieużywanie plastiku uważam za pomysłowe. Wszystkie teksty pisane są ręką Neila Younga (miejscami trochę niewyraźnie... ale suma sumarum wygląda naprawdę efektownie).
Na płycie znajduje się 11 utworów. Neil Young swoimi tekstami bawi się trochę ze słuchaczem. Jego teksty są często paraboliczne - pod sensem dosłownym kryje się drugie dno; żadne słowo nie zostało napisane jako ozdobnik, wszystkie są tak samo niezbędne.
Album jest równy, tzn. nie ma utworów lepszych i gorszych - wszystkie są bardzo dobre. Pierwsza piosenka, Song X, średnio spokojna, przypomina trochę pieśń żeglarską ;). Dźwięki zdają się płynąć, utwór delikatnie wprowadza w klimat całej płyty. Dość płynnie przechodzi w żywszy Act of Love, ("Here's my wallet call me sometime...") a później fantastyczny I'm the ocean. Innymi, nie mniej energicznym utworami są Big green country i Throw your hatred down.
Na płycie znajdują się, obok żywych rocknrollowych kawałków spokojne, usypiające What happened yesterday i Fallen angel. Pierwszy jest swoistym przerywnikiem; istnieje, by nabrać oddechu między Downtown a Peace and love. Te dwa twory są, według mnie, najlepszymi na płycie. Tekst do Peace and love napisał i zaśpiewał wspólnie z Neilem Youngiem Eddie Vedder. Tak samo klimatyczny jak cała płyta, urzekł mnie swoim przejściem ze spokojnej zwrotki do żywego, ekspresywnego refrenu. Zresztą, jakże miałoby nie być pełno ekspresji, jeśli śpiewa Vedder?
Fallen Aglel jest ostatnią piosenką na płycie. Jest spokojny, melancholijny - powoli cichnie, i w ten sposób delikatnie wyprowadza z nastroju, zamyka cały album.
Płyta Mirror ball to dobre, rockowe granie, nie tylko dla koneserów. Jest to muzyka "czysta", bez zbędnej elektroniki, być może brzmiąca troszeczkę garażowo. Charakterystyczne riffy gitarowe i jedyny w swoim rodzaju, ździebko skrzeczący, głos Neila Youga powinny być zachętą dla każdego fana rock(nroll)a. Dodatkowym wielkim plusem jest udział muzyków z Pearl Jam'u, mistrzów jeśli chodzi o tworzenie klimatu.
Neil Young istnieje na scenie muzycznej ponad 30 lat. Fakt, że nadal nagrywa, i nie przepadł na dzisiejszej scenie muzycznej, mówi sam za siebie.
Uważam, że Mirror ball zasługuje na ocenę 9/10.