GŁOGÓW
Witam! Piszę, bo chcę się podzielić z wami swoimi przemyśleniami. Otóż wojny Black vs Death vs Gothic vs ... są dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym. Metal nie powinien dzielić, ale łączyć. Chcę jednak powiedzieć, że marzę o tym, by w Głogowie (moim mieście) toczyły się wojny pomiędzy metalami. Może wyda to wam się dziwne, a tak jest.
Głogów. Miasto ok. 70 tys. mieszkańców. Jest tu kilkunastu "fanów" metalu. Idąc przez miasto często możemy natchnąć się na młodzież w czarnych glanach, długich włosach. Myślisz sobie: fajnie jest mieszkać w Głogowie, dużo ludzi słucha metalu, jest z kim pogadać, podyskutować itp. Jednak delikwent przechodzi koło nas i dopiero wtedy zauważasz jego koszulkę Nirvany. Sory człowieku, ale chodzenie w koszulce gościa, który przecholował prochy alkohol i inne używki, nie wytrzymał zadymy wokół siebie a potem popełnił samobójstwo jest chore. Pomyśl sobie Księciu Palowniku, że Ty toczysz pewnego rodzaju wojnę ze słuchaczami np. CoB, ale co ja mam powiedzieć. W całym Głogowie nie znam ani jednej (!) osoby słuchającej czegoś innego niż Nirvana / Linkin Park / Metallica / Korn / Iron Maiden. Nie mogę już tego wytrzymać. Gdzie się nie obrucę widzę linkina czy innego (pop)korna. BTW: Kiedyś mówie do mojego kolegi: Wiesz co, słucham już długo metalu. Chyba zaczne się ubierać na czarno, zapuszczę włosy itp. - Ja chyba też. Ale ja wolę być (uwaga, uwaga) NUMETALOWCEM. No wisz takie czarne spodnie, trochę podobne do tych co noszą skejci. -Ach - odpowiedziałem. Już po kilku miesiącach ów kolega zapuścił sobie włoski, kupił koszulkę Linkin Park i chodzi sobie po mieście. A mnie się jakoś nie udało. Może to i lepiej, że nie upodabniam się to tej jeb*** hołoty. Cały metalowy Głogów jara tylko szlugi i pije jakieś jabole. Myśli chłopak (mój b. kumpel), że jest zaje***. W całym moim mieście roi się od takich jeb*** pozerów! Każdy jeden jest fanem metalu. Nie wiedząc nawet jaki rodzaj gra jego kochana Metallica.
Wiem w czym jest jednak problem. Problem tkwi w tym, że oni nie poszeżają horyzontów. Zatrzymali się na etapie jak im stary pokazał płytę Ironów i teraz słuchają. Nie chcą poznawać nowych zespołów, nie chcą skorzystać z dobrodziejstw internetu (Kazaa rulz 4 eva). Kazaa - tak znienawidzona przez niektóre zespoły muzyczne, dla fanów metalu niezastąpiona skarbica widzy. Czytasz sobie w AM o zespole, którego nigdy nie znałeś. Jest to recenzja. Autor dał płycie 10/10. W następnym numerze także widzisz reckę zespołu. Wtedy pojawia się problem. Skąd wziąć jakąś ich piosenkę. Włączasz sobie Kazeę i szukasz. Ściągasz 2, 3 utwóry i masz już ogólne wyobrażenie jaki poziom prezentuje zespół. Wtedy bieżesz kasę i idziesz do sklepu kupić orginał. Niestety z ostatnim punktem jest najgorzej:) Wielu nie może się powstrzymać i ściąga wszystko, ch** z prawami autorskimi, własnością intelektualną, "ściągne sobie całą płytę, co będę przepłacał". Jeśli jednak pójdziesz do sklepu to potem rozpiera cię radość, że odkryłeś nowy wspaniały zespół, o którym większość twoich znajomych nie ma pojęcia. Ja odkryłem tak np. Children of Bodom, ale także wyrobiłem sobie zdanie na temat Soufly, Marduka czy Emperora. Dla mnie internet to jedyne takie miejsce, gdzie mogę znaleźć metal. Nie puszczają tego w TV, w radiu, na dyskotekach. Tak więc, nie dziwię się ludziom w moim mieście. Nie poznali on magii internetu, nie poszeżają zainteresowań.
Dla tego utoneli w morzu kiczu i komercji. Welcome to hell.