KING CRIMSON
"Larks' Tongues In Aspic"


Pierwszy album King Crimson w składzie Fripp-Wetton-Bruford-Cross-Muir przyniósł nie lada zaskoczenie. Fripp porzucając muzyków współpracujących z nim na "Islands" porzucił również symfoniczno-jazz-rockowy styl, który towarzyszył King Crimson'owi od jego wspaniałego debiutu. Na "LTIA" nie usłyszymy już sekcji dętej. Fripp zmienił styl grania na gatunek, którego w tamtych latach (1972) jeszcze nie było-Heavy Metal. Ktoś może powiedzieć, że przecież kilka lat wcześniej świat usłyszał o Led Zeppelin i Black Sabbath. Tak, ale te zespoły położyły jedynie zakopane w ziemi fundamenty dla tej muzyki. To King Crimson "wybudował pierwszy dom".

Album rozpoczyna się trwającą ponad 13 minut częścią pierwszą utworu tytułowego. Pierwsze dwie i pół minuty to jedynie dzwonki tybetańskie(?!) wprowadzające do właściwej części utworu. To co się dzieje potem przeszło do historii muzyki rockowej. Delikatna gra skrzypiec(!!) i jedna z najbardziej "wrednych" gitar jakie słyszałem. Niesamowita gra perkusisty Bill'a Bruford'a i akompaniującemu mu na instrumentach perkusyjnych Jamie Muir'a. Po 8 minutach utwór się uspokaja i rozpoczyna się spokojne solo Cross'a na skrzypcach(!!!) doskonale kontrastujące wcześniejszą metalową furię. Utwór kończy repryza "metalowej sekcji". "Book Of Saturday" to niezwykle piękna piosenka, trochę dyskryminowana przez większą część wielbicieli Karmazynowego Króla z powodu rzekomego przesentymentalizowania. Ma ona jednak wielu wielbicieli, do których i ja się zaliczam. "Exiles" i "Easy Money" to kolejne fantastyczne utwory. Pierwszy to ballada sięgająca jazz-rockowych korzeni Crimsona. Drugi to coś w rodzaju brudnego bluesa z fantastyczną gita... zaraz wszyscy muzycy grają tutaj tak, że palce lizać!!! "The Talking Drum" jest swoistego rodzaju wprowadzeniem do "Larks' Tongues In Aspic part 2". Fantastyczna gra Wettona i Bruforda i ta narastająca intensywność prowadząca do piskliwego crescenda - absolutny klasyk. "Larks' Tongues In Aspic part 2" rozpoczyna się tam gdzie "The Talking Drum" się skończył. Część druga jest całkowicie odmienna od pierwszej, bardziej ułożona strukturalnie. Szczerze mówiąc trudno mi się pisze o tym utworze. To po prostu trzeba usłyszeć samemu.

"Larks' Tongues In Aspic" jest albumem ze wszech miar przełomowym i doskonałym. Jak każda płyta tego zespołu nie jest to coś dla wszystkich, ale czasami jest to wszystko dla niektórych. Dlaczego więc tylko 9+. Po pierwsze głos Wettona brzymi dosyć słabo, po drugie-poprostu nie czuję, że ten album zasługuję na 10(na taką IMO zasługuje niewątpliwie debiut "In The Court Of The Crimson King") Jeśli jesteś zafascynowany rockiem progresywnym lat '70 to prawdopodobnie już masz tą płytę. Jeśli jeszcze nie to nie zwlekaj, biegnij do sklepu i nabyj ją jak najprędzej.

Ocena: +9/10


© TheSilentMan <dio6@wp.pl>