"A real dead one" [Iron Maiden]
Płytka pt. "A real dead one" została wydana w 1993 roku. W roku 1998 ukazała się reedycja połączona z płytą "A real life one" (te płytki miały być od początku wydane jako jedna, ale postanowiono je rozbić, ponieważ koszt albumu byłby zbyt wysoki).

Na płycie znajdują się utwory napisane przed rokiem 1986 i znajdują się one w wersjach live, czyl z udziałem publiczności. Płytka jes po prostu jedwabista ;). Bruce zapowiada przed wykonaniem każdą piosenkę. Utwory wchodzące w jej skład to:

1. The number of the beast (4:54)
Utwór, przez który Maideni byli błędnie posądzani o satanizm. Utwór ten stał się firmówką otwierającą większość koncertów. Otwierające utwór słowa

Woe to you, on earth and sea,
for the Devil sends the beast with wrath,
beacause he knows the time is short...
Let him who hath understanding reckon the number of the beast
for it is a human number,
its number, is six hundred and sixty six

powinien znać każdy szanujący się fan zespołu. Jednym słowem kult i bomba!

Ocena: 10/10

2. The trooper (3:55)
Kolejny bardzo dobry utwór, publczność chętnie pomaga wokaliście. Oprócz wokalisty świetny klimat tworzą tu gitary i perkusja.

Ocena: 9/10

3. Prowler (4:15)
Piosenka z debiutanckiej płyty Ironów. Charakterystyczne rozpoczęcie, gitarki na przemian z perkusją. Kolejne wielkie dzieło.

Ocena: 9+/10

4. Transylvania (4:25)
" Transylvania", to kolejny utwór z pierwszej płytki "Żelaznej dziewicy". Utwór w pełni instrumentalny, czyli bez wokalisty. Miło się słucha, ale nic nadzwyczjnego to nie jest.

Ocena: 7/10

5. Remember tomorrow (5:52)
Ach, kolejne dzieło z debiutanckiego albumu naszych idoli. Tym razem mamy do czynienia z bardziej spokojnym utworem. W utworze wtedy, kiedy wokalista śpiewa instrumenty grają bardzo cicho i powoli, natomiast, gdy wokalista przerywa, to gitarzyści i perkusista zaczynają ostrą jazdę ;).

Ocena: 8+/10

6. Where eagles dare (4:49)
Utwór z płytki "Piece of mind". Dla mnie jest troszkę nużący, taki typowy średniak.

Ocena: 7/10

7. Sanctuary (4:53)
I znowu mamy utwór pochodzący z nieśmiertelnego CD pt. "Iron Maiden" ;). Piosenka jest jedwabista, co ja będę tu więcej pisał :). Bruce nawiązuje podczas niej kontakt z publicznością, normalnie czujemy się jak na prawdziwym koncercie.

Ocena: 10/10

8. Running free (3:48)
Zgadnijcie, z której płytki pochodzi ten utwór? Tak, to krążek pt. "Iron Maiden". Dobrze się składa, że na tym CD jest tyle utworów z tej płytki, bo wielu ludzi jej nie zna, a potem źle ją ocenia patrząc tylko na datę jej wydania. "Running free" trzyma dobry poziom płytki. Szczególnie na uwagę zasługuje wysoki udział publiczności w utworze - i znowu czujemy się jak na prawdziwym koncercie, zapominając, że to tylko CD.

Ocena 8+/10

9. Run to the hills (3:57)
Ha, wreszcie utwór z innej płytki, a mianowicie z "The number of the beast". Utwór sam w sobie jest niezły, szkoda tylko, że publiczność słabo się w niego zaangażowała.

Ocena: 7+/10

10. 2 minutes to midnight (5:37)
No i wreszcie jeden z moich "de bestów". Tej piosenki z płyty pt. "Powerslave" nie można nie znać. Charakterystyczne wejście gitarkowe na początku. Atmosfera podczas taj piosenki jest super. Publiczność odśpiewuje za każdym razem wraz z wokalistą magiczne słowa "two..., minutes..!, to midnight...!" Normalnie dzieło sztuki ;).

Ocena: 10/10

11. Iron maiden (5:24)
No i znowu powrót do korzeni, czyli do debiutanckiego albumu grupy. Piosenka jest tak kultowa, że nie może być fana "dziewicy", który jej nie zna. Publiczność tutaj również mocno się angażuje, jednak już nie tak żywiołowo jak w "2 minutes...". Świetny jest też moment, kiedy Bruce nawołuje, żeby ludzie trochę bardziej się "wydarli". O dziwo słowa te poskutkowały w dalszej części utworu :).

Ocena: 9+/10

12. Hallowed be thy name (7:51)
Ostatni utwór na płytce pochodzący z albumu "Number of the beast". Podczs utworu publiczności praktycznie nie słychać, ale po jego zakończeniu. Słyszymy gromkie brawa i skandowane przez jakieś dwadzieścia sekund słowa "Maiden, Maiden".

Ocena: 9/10

Pora na pewne podsumowanie. "A real dead one" jest płytką, którą musicie posiadać w swojej kolekcji. Płytki koncertowe Maidenów są według mnie jednymi z najlepszych CD' ków jakie ujrzały światło dzienne. Na takich płytach nie ma WOGÓLE słabych utworów. Na koncertówkach Maiden możemy się poczuć jak na prawdziwym koncercie, a ta płytka tylko potwierdza to stwierdzenie. Drodzy czytelnicy - nie ważne jakim sposobem, najlepiej legalnym ;), zdobądźcie tą płytkę, jeśli jej jeszcze brakuje w waszej kolekcji!

Płyta powstała w składzie:ED cie kiedys dopadnie ;)
Wokal: Bruce Dickinson
Gitara basowa: Steve Harris
Gitara elektryczna: Dave Murray
Gitara elektryczna: Janick Gers
Perkusja: Nicko McBrain

Ocena końcowa: 10/10

zabójca /zabojca@buziaczek.pl/