Rob Halford - "Crucible"


          

Po ogromnym sukcesie "Resurrection" nie dziwne było, że "nowego dziecka" Roba wszyscy oczekiwali z niecierpliwością. Halford skrócił fanom czekanie wydając rewelacyjny album live, a już po roku uraczył nas "Crucible". Przyznam się szczerze, iż spodziewałem się po nowym albumie Metal Goda muzyki w rodzaju "Resurrection", czyli czyściutkiego, czaderskiego heavy-metalu. O ile wielu mówiło, że debiutancki krążek w karierze solowej Roba brzmiał jak płyty Judas Priest, o tyle już w kontekście "Crucible" nie było podstaw by tak sądzić.

I tu zaskoczył mnie Halford. Naprawdę, po pierwszym przesłuchaniu "Crucible" byłem trochę zawiedziony. Nie oto mi chodziło. Album brzmiał jakoś tak obco, dziwnie, miałem wrażenie, że zbyt dużo się na nim dzieje. Do czasu jednak, jak się okazało. Z każdym kolejnym przesłuchaniem "Crucible" coraz bardziej mnie się podobało i teraz dochodzę do wniosku, że jeśli chodzi o poziom, to jest zbliżony do "Resurrection".

Po pierwsze - zdecydowana zmiana brzmienia. Ostre gitary, wykrzesujące ciężkie riffy. Ponadto perkusja - miejscami brzmi jak ta w In Flames, czyli takie "bum bum". Wiecie o co mi chodzi? Ogólnie praca tegoż instrumentu bardzo mi się podoba. Jest taka dynamiczna - z pewnością szybsza niż na "Resurrection". 
Jeśli chodzi o "ciężar" na "Crucible", to nowa płyta przypomina trochę produkcje Fight. Ale jest zdecydowanie bardziej melodyjna, utwory mają zwykle rozbudowane refreny.

Jeszcze wrócę do gitar... Naprawdę, jak niektóra przyłoi to czasem się zdaje, że zaraz wchodzi growl! Najlepsze solo, wg mnie to te z kawałka "Betrayel". Zaś jeśli chodzi o utwór to obok właśnie "Betrayel" wybrałbym "Crucible", "Handing Out Of Bullets", "Wrath Of God" i "One Will". Ten ostatni z resztą stylistycznie różni się od pozostałych. Na pewno z powodzeniem wkomponowałby się na "Resurrection".
Ogólnie "Crucible" to bardzo mroczny, tajemniczy, a zarazem ciężki i trochę skomplikowany album. Polecam go, chociaż tym którzy przepadają za standardowym granie, jak na "Ressurection" może nie przypaść do gustu. Ja jednak uważam, że to co zostało zaprezentowane na "Crucible" to heavy-metal XXI w., jak określił sam Rob Halford - blitzkrieg metal: szybki i nieprzewidywalny. Album jak najbardziej właściwy dla tych, którzy szukają w heavy nowych brzmień.

Ocena: 9/10.


© PhantoM <phantom777@o2.pl>

Copyright by © PhantoM 2003