*** Bloodbath - "Resurrection Through Carnage" ***


A teraz lekka zmiana klimatu ;] Bloodbath, kapela już dosyć dobrze znana, wydała dwie chyba płyty, ostatnią, RTC mam właśnie zamiar przedstawić.

Formację tworzą chyba najlepsi (albo jedni z najlepszych) muzycy szwedzkiej sceny deth. Mikael Akerfeldt z Opeth, którego ciężki, basowy growl dosłownie miażdży! Dalej mamy Dana Swano z Edge of Sanity oraz dwóch muzyków z Katatonii: Anders Nystrom i Jonas Renske. Chyba nie muszę komentować.

Co do muzyki, to jest to ten sam, klasyczny, brudny deth metal, jak ze starych szwedzkich kapel. Muzycy nie próbują ani przez chwilę ukrywać, o co im chodzi. Mamy tu cały czas chamskie walenie w gary, szybkie riffy, debilne teksty i tytuły piosenek, utwory są krótkie, proste, schematyczne, nic nowego nie wnoszą do gatunku, ot kawał szybkiej łupaniny. Schemat: refren, zwrotka, refren, solówka, koniec. Ale o to właśnie kurwa chodzi! Tą płytą będziecie mogli dręczyć sąsiadów aż do ogłuchnięcia! Bloodbath wymiata! Nawet się w teksty nie wczytywałem, wystarczy spojrzeć na tytuły, żeby zobaczyć, że nie są zbyt ambitne, ale o to też w tym wszystkim chodzi! Nie można natomiast powiedzieć, że muzyka jest mroczna, czy w ogóle klimatyczna. Ale czego wy wymagacie od takiej sieczki?! Dobrze jest tak, jak jest. Nie czuć nawet, kiedy nowy utwór grają, dopiero jak solówka na gitrze wchodzi.

Ways to the Grave, So you die, Mass stranglation, Bathe in a blood, etc. Resztę tytułów możecie sobie sami dopowiedzieć.
Całość jest ciężka, bardzo prymitywna, brudna, Mikael drze mordę jak nigdy wcześniej, no i jeszcze kilka innych ważnych cech. Co ja zresztą będę pisał, ludzie słuchający deth na pewno już ten album mają.

Ocena: 8/10


© Guedj <guedj@actionmag.prv.pl>