*** Hip-hop moim życiem ***
Tym razem, zamiast polemizować z przesmiesznymi tekstami metali o HH, czy bluzgać na "strunowoSzarpankowąNapierdalankoPerkusyjąWrzaskowoDoMikrofononą" muzykę, czy dla niekumatych tzw. Metal i pochodne. (wróć! Offspriing, Papa Roach i Linkin Park lubie nawet), napiszę o tym, dlaczego moje życie jest HipHopem a HipHop moim życie.
Wszystko zaczęło się 3 lata temu, gdy 14sto letni szczeniak podniecał się DBombem, Stachurskim i (szlag by)Ich trzech, usłyszał w radio "Jestem bogiem" PFKi,
Oczywiście od razu zapożyczył od kolegi całą "Kinematografię", oraz polecany przez w.w. znajomego "EP+" Grammatika...
Właściwie to nie potrafię napisać, dlaczego ta muzyka jest mi tak bliska, po prostu czuję ją całym sercem i duszą. Do innych styli, które mi się podobają, jak np. Drum'n'Bass, nie przykładam takiej wagi jak właśnie do Rapu.
RAP towarzyszy mi właściwie cały dzień i noc, nie licząc spania i lekcji. Choć... może dlatego tak kochm rap, bo pozwala mi być wolnym? Piszę tekst, robię do niego podkład(choć te najczęściej robi mi kumpel z klasy) i nagrywam kawałek. Głosu nie mam za bardzo, ale muzykę robię dla siebie, na bit wylewam całą swoją złość, smutki, lżej mi się w tym momencie robi na duchu. A jeśli komuś by sie to przy okazji spodobało- naprawdę miło się robi jak cię chwalą!
Jeśli zaś chodzi o słuchanie, szczere słowa, refleksje na temat życia, szczery przekaz, spoko wykonawcy (znam osobiście człowieka, który sporo już osiągnął i paru ludzi, tworzących łódzkie podziemie- wcale, nie są nadętymi bufonami, zajebiście się z nimi gada).
"musi być sublimacja duchowa zachodzić w człowieku, jeżeli nie masz sublimacji, jeżeli nie masz tej wrażliwości, nie masz ochoty... to wogóle zostaw to wszystko, to musi być, coś co cię pociąga.."
Ten fragment tekstu z "Blokersów" Latkowskiego najlepiej chyba określa to całe zafascynowanie, całą zajawkę, takie życie i spostrzeganie świata.
Jeśli macie jakieś wątpliwości, uwagi, zapraszam do polemiki, na łamach AM i na maila (poniżej).