<< Kolejny nędzny art >>
Kilka dni temu dorwałem październikowy numer Actiona (ten, który ukazał się na początku września:)) i, jak zwykle, zacząłem od przeglądnięcia zawartości cedeków. Ściślej mówiąc od AM (a jeszcze ściślej - od KM). Klikam na zakładkę "artykuły" (głównie by sprawdzić czy Hex rzeczywiście moje wypociny zamieścił i nic w nich nie pochrzanił :P) i w tym momencie omal szlag mnie nie trafił. Nie było to spowodowane tym, że w niektórych moich artach wysiadły polskie znaki (chociaż, prawdę mówiąc, zadowolony z tego faktu też nie byłem). Nie było to również spowodowane moim kiepskim wówczas samopoczuciem (nie ma nic gorszego niż letnie przeziębienie(*)). Wystarczyło mi, że spojrzałem na tytuły przemyśleń. Nie wiem jak wam, ale mnie rzygać już się chce (rym zamierzony) gdy po raz kolejny widzę arty typu "(nie)tolerancja" oraz "pozerstwo". Na sam dźwięk tych słów moja twarz czerwienieje a ręce desperacko szukają jakiegoś ostrego narzędzia mordu. Pytam się was: Ileż można powracać do tego samego tematu??? Czy nie dość już tego było??? Po jaką cholerę piszecie teksty na tak oklepany temat nie przedstawiając żadnych nowych argumentów ani sensownych myśli???
Z niezbyt wielką chęcią zapoznałem się jednak z treścią tych artykułów i muszę przyznać, iż tytuły były troszeczkę mylące. Niewiele tam było z tych "typowych" artów o pozerstwie i tolerancji, ale także żadnych odkrywczych myśli nie znalazłem. Jako, że nie mam w tej chwili nic lepszego do roboty (no, może poza wkuwaniem materiału na jutrzejszy egzamin poprawkowy - o zgrozo!!!) postanowiłem zająć się króciutką polemiczką. W sposób jak najbardziej kulturny dodam te swoje pieprzone trzy grosze:
Part I
- piwko w Krypcie nr. 13
tolerancja
<łac. tolerantia = wytrzymałość na coś>
liberalizm w stosunku do cudzych, odmiennych od naszych,
poglądów, wierzeń, wyrozumiałość dla czyjegoś odmiennego
postępowania.
tolerancyjny odznaczający się
tolerancją, wyrozumiałością; pobłażliwy.
tolerować <łac. tolero =
znoszę, wytrzymuję coś>
odnosić się z wyrozumiałością do czyichś przekonań,
postępków, do czyjegoś zachowania; godzić się na czyjąś
obecność, znosić coś, kogoś.
(Słownik Wyrazów Obcych PWN, wydanie z roku 1991)
Droga Vault_13, troszeczkę za bardzo się
rozszalałaś. W Twej, że tak powiem, wypowiedzi aż gęsto od
emocji (o czym mogą świadczyć np. liczne przekleństwa:)).
Moim zdaniem nie o samą muzykę w walce subkulturowej chodzi.
Ona jest tylko pretekstem. Źródło całego nieszczęścia
znajduje się głęboko w ludzkiej psychice. Człowiek będzie
zawsze stronił od tych innych, głównie z jednego powodu - on się ich boi. Dlatego
też zaczyna osobników od niego samego się odróżniających
nienawidzić, a co za tym idzie, prześladować. Takie zachowania
można zauważyć już w przedszkolu, gdzie "zwyczajne"
dzieci obrażają i dręczą dzieci jakoś się wyróżniające
(np. otyłe, upośledzone itp.). Tak to już jest z tą naszą
nieszczęsną rasą - boimy się tego, co jest nam nieznane.
Kluczem do tolerancji jest wiedza. Nie możemy (albo raczej - nie
powinniśmy) zwalczać czegoś, czego nie rozumiemy. Dlaczego
hip-hopowcy nienawidzą metali (i vice versa)? Odpowiedź jest
prosta: Bo nie wiedzą jak to jest być po tej drugiej stronie.
Nie są w stanie ich zrozumieć. Ba, oni nawet nie próbują
zrozumieć swego "wroga"! Bo po co? Jeszcze mogliby
się nawrócić - a tego z pewnością by nie chcieli. I
właśnie dlatego nietolerancja będzie nam towarzyszyć zawsze,
cokolwiek byśmy nie zrobili ona będzie istnieć. Nikt z nas
tego nie zmieni, gdyż nietolerancja wywodzi się od... ludzkiej głupoty.
Innym źródłem nietolerancji jest dezinformacja
(ogłupianie społeczeństwa). Podam tutaj prościutki przykład:
wczoraj (niedziela 7.09.03) około 20:00 obejrzałem jeden z
odcinków nowego "Idola". Pod rząd pokazano tam
występy kilku metalowców (nad tym, czy za metali można uznać
gości w koszulkach Marilyn Manson lub Slipknot już nie będę
polemizował) i muszę przyznać, że gdybym wcześniej nie miał
styczności z "metalowym światem", to po tym programie
uznałbym ich wszystkich (metali) za zwyczajnych
"niedojebów". Jestem całkowicie pewny, że wiele
osób, które nie miało okazji zasmakować metalu (bez
skojarzeń proszę:)) powie sobie: "Ci metalowcy to
rzeczywiście jakaś głucha banda popierdoleńców. Popatrz
tylko na nich! Toż to zwykli debile!". Na przykładzie
kilku nędznych jednostek buduje (w tym wypadku - niszczy) się
reputację całej grupy. I, między innymi, w taki sposób,
szanowne panie i panowie, powstaje stereotyp
- kolejny wrzód na tyłku ludzkości.(**)
Osobiście uważam, że człowiek myślący może być nietolerancyjny tylko dla jednej rzeczy - głupoty.
W tekście Vault_13 podobało mi się natomiast
zdanie, w którym namawia ona do wypicia browarku z naszym
wielkim "wrogiem" (wiadomo, przy takich napojach gadka
o wiele bardziej się klei:)). I wiecie co? Ona ma rację.
Gdybyśmy przynajmniej postarali się słuchać tego, co druga
strona ma nam do powiedzenia, to być może przekonalibyśmy się
do jej racji i zakopali wreszcie topór wojenny? Co wy na to?
Chyba warto spróbować.
Przy okazji piwka podam jeszcze, że trzy dni temu spożywałem
zupkę chmielową z trzema kumplami - z fanem techno, z fanem
hip-hopu i z fanem rocka. Może wam się to wydawać niemożliwe,
ale nie pozabijaliśmy się nawzajem, a sam wieczór był bardzo
miły (i ciekawy). Nikt nie namawiał mnie tam do słuchania
takiej, czy owakiej muzyki - będę dalej słuchał tego, co mnie
kręci i nikt, poza mną samym, nie ma prawa tego zmieniać.
To tyle, jeżeli chodzi o pannę Vault_13 - swoją drogą, skąd tak ksywa?(***)
Part II - w diabelskich szponach Blasphemous'a
Drogi Blasphemous Claw, doskonale cię rozumiem. Mnie też szlag trafia, gdy widzę kolejną soft rockową/popową gwiazdę, która obwiesza się i obmaluje całą scenę pentagramami (vide np. Avril, HIM(****), Marilyn Manson). Cholera mnie bierze, gdy widzę prawdziwych_metalitm, którzy robią z siebie nie wiadomo co i UDAJĄ, że są true, grim & necro. Ale na to także nie ma rady. Oni nadal będą tak czynić, bo przez taki mały skandal ich płyty znacznie lepiej się sprzedają (to do tych pierwszych - "artystów"), a oni sami są o wiele bardziej popularni (to zarówno do pierwszych, jak i do drugich się odnosi) - o takich ludziach mówi się znacznie więcej niż o pozostałych "szarych myszkach".
"Dlaczego nikt nie lubi metali?" - odpowiedź jest banalna: stereotypy. To dlatego, gdy przechadzałem się w koszulce z napisem "Metallica" ludzie ze strachem na mnie patrzyli, schodzili mi z drogi, a rodzice chowali swe pociechy by nie mogły na mnie nawet spojrzeć (nie, aż tak brzydki nie jestem... chyba:)). Oni się bali - czyt. pierwsza część tego artu. To nie ci pozerzy obłożeni pentagramami są tego winą, jednak dzięki nim ten stereotyp nadal prosperuje, są zatem temu współwinni - chociaż nie, winienem powiedzieć raczej: "MY jesteśmy temu współwinni", gdyż łatwo zwala się winę na innych, gorzej jest, gdy musimy się jej dopatrywać w samych sobie. Dobra, zamieszałem trochę :), ale chciałem tylko przekazać: "Wpierw wyjmij belkę z oka swego, dopiero potem próbuj wyjąć źdźbło z oka bliźniego twego" - zanim kogoś oskarżysz o pozerstwo sprawdź, czy to aby ty pozerem nie jesteś. Chcąc zmienić świat zacznijmy te zmiany od siebie samych. To kieruję do was wszystkich (do siebie samego też:)), bez wyjątku.
Part III - prawo Bronxu
Obok tekstu niejakiego Bronx'a przeszedłbym zupełnie obojętnie (bo po jaką cholerę mam wiedzieć, czy dany osobnik słucha hip-hopu, techno, disco, czy czego tam jeszcze? - niewiele więcej informacji w tym arcie było), jednak był tam malutki fragmencik, który wywołał lawinę myśli już od dawna mnie dręczących. O co mi biega? O empetrójki mości panowie, a dokładniej - o piractwo. Wiem, to ja jestem tutaj "inny" i się nie znam. To ja jestem "inny" bo nie mam pokaźnej kolekcji pirackich mp3/cd i nie ogłaszam tego dumnie gdzie tylko popadnie. Jestem "inny" bo nie potrafiłbym okradać swojego ulubionego zespołu i jednocześnie mianować się jego wielkim fanem - cholera, niezły paradoks (to tak, jakby mówić "kocham cię" i zarazem wbijać nóż w plecy). Jestem "inny", bo wolę, za ciężko zarobioną kasę, kupić kilka albumów na rok niż mieć ich dziesiątki upchane na twardzielu. Co to za radocha mieć piracką kopię? Możecie mi to wytłumaczyć, bo mój mały rozumek pojąć tego nie potrafi? Ale to pewnie dlatego, że, jak już mówiłem, jestem "inny".
Part IV - słuszna (?) wojna Dobrego
Wojaka
Tu będzie krótko. W pełni popieram dwie rzeczy i
przyłączam się do apelu Schweyk'a:
"a) NIE KUPUJCIE PIRATÓW"!!! (chyba, że
słowa takie jak "godność" i "uczciwość"
niewiele dla was znaczą)
"e) Przestańcie wyzywać się od pozerów!" (bo
to już stało się nudne)
Z jednym się jednak nie zgadzam:
"c) Dążmy do zniesienia idiotycznego podziału ludzi
na subkultury" - ten Twój apel jest całkowicie
niemożliwy do zrealizowania. To tak jakbyś zażądał
zniesienia podziału na rasy, narodowość itp. Po prostu się
nie da - każdy socjolog Ci to powie. Ludzie zawsze będą
dzielić się na jakieś grupy i szufladkować nawzajem. Nie
musisz nawet patrzeć na ludzi - spójrz na zwierzęta, one już
od dawien dawna zakładają najróżniejsze stada, roje, watahy i
inne takie bandy (no, dobra - zwierzęta się nie szufladkują -
ale to nawet czyni je lepszymi od nas, ludzi). Człowiek znacznie
lepiej czuje się w małych grupach, bo w nich więź pomiędzy
poszczególnymi członkami jest najsilniejsza. I dlatego gdyby
zlikwidować podział na subkultury to zaraz na jego miejscu
pojawiłby się następny, kto wie czy nie gorszy. To naturalna
kolej rzeczy - nie jesteś w stanie tego zmienić Ty, ani nikt
inny.
Part V - Kwas cieknący z ust
Drogi AciD (jak ja lubię takie zwroty - brzmią niczym porady udzielane w Bravo - wiem, bo kiedyś czytałem:)), z Tobą także się zgadzam. Trochę przesadziłeś jednak pod koniec artu (głównie z bluzgami :)), jeżeli wszyscy będziemy wyznawać zasadę "ty nazwałeś mnie #%!@, to ja mam cię w &^%$ i się ode mnie od$%^#" to zbyt daleko nie zajdziemy. Tolerancja nie na tym polega, żeby solidarnie obrzucać się wyzwiskami, a Ty chyba cosik o niej wspomniałeś, czyż nie? Definicję pojęcia tolerancja zamieściłem powyżej, w części pierwszej, jednak czytając kolejne artykuły dochodzę do wniosku, że jest ona już nieaktualna (ma w końcu ponad dziesięć lat:)) i należałoby sformułować nową, odpowiadającą naszym teraźniejszym realiom. Cóż, z artów publikowanych w KM (i nie tylko) wyszłoby, że termin tolerancja sprowadziłby się do krótkiego, acz treściwego "mieć innych w dupie". Jeżeli tak to ma wyglądać, to ja apeluję o nietolerancję ;).
Part VI - kilka innych spraw
Jakiś gostek (bodajże Athyad) wyśmiewał się z metali,
którzy słuchają black'u a jadą na biwak, zbierają się w
parkach i grają na gitarkach (rym zamierzony) utwory takich
"lajtowych" zespołów jak np. Hey, Perfekt. Pozostaje
mi powiedzieć tylko jedno: "Buahahahaha" :D.
Gratuluję Ci tak wiedzy jak i umiejętności, bo Ty, jako true,
grim & necro z pewnością potrafisz zagrać jakiś black'owy
utwór, zwłaszcza na akustyku. Powinieneś założyć zespół,
bo szkoda by było, aby taki "talent" się zmarnował.
Skoro już jesteśmy przy graniu na gitarze to chciałem
zobrazować wam pewne wydażenie (świetnie pasuje do tego, o
czym Athyad pisał:)) - kiedyś widziałem w TV koncert na
któreśtamlecie-jakiegośtammiasta :). Sytuacja była o tyle
zabawna, że na scenę wyskoczył starszy gościu z gitarą
klasyczną w ręku (wokalnie wspierały go dwie młode panienki).
Poza nim(i) na scenie (ani wokół) nie było nikogo, kto
mógłby akompaniować (na basie lub bębenkach;))
dziadziuszkowi. Zaczął grać, a mi coś w tym wszystkim nie
pasiło. Może dlatego, że w głośnikach dosłyszałem gitarę
elektryczną, basową, dosłyszałem nawet cichutką perkusję,
ale za Chiny ludowe nie mogłem usłyszeć tego akustyka, na
którym żympolił stary? To się nazywa
"człowiek-orkiestra" :). Też bym chciał wyczyniać
takie cuda z moim pudłem (a może ten gościu był dziadkiem
Athyada? - to by wiele tłumaczyło). :P
Inny gostek (możecie mnie zabić, ale nie pamiętam jego
ksywy) bronił hip-hop argumentem, że dobry podkład muzyczny to
trzeba robić nawet przez tydzień! Faktycznie, hip-hop góruje
tutaj nad metalem, bo cóż znaczy te kilka lat każdego członka
zespołu spędzone na ćwiczeniach na odpowiednim dla nich
instrumencie? Cóż znaczą te bóle nadgarstków, te
napuchnięte i poprzecinane strunami palce? Czymże one są w
porównaniu z ciężkim tygodniem, jaki raper musi spędzić w
studio by zrobić dobry podkład? Niczym, ot co! :)
Nie, wcale nie staram się wywyższać jakoś rocka/metalu (nie
muszę tego robić), chciałem tylko pokazać jak trafnie
wymierzył ten gostek (jak to Smuggler określił? "Strzał
we własne balle"???:)).
No, to by było na tyle. Znowu odwaliłem niezłą pańszczyznę(*****).
(*) - ci, którzy czytali "Bastion" S. King'a
powinni docenić aluzję.
(**) - chodzi mi o te złe, niesłuszne stereotypy. Mimo wszystko
stereotypy (te słuszne) są nam bardzo potrzebne, ale nie to
jest tematem mojego artu, więc pominę to milczeniem (sprawa
jest dość skąplikowana). Może innym razem zaszpanuję mą
wiedzą. :)
(***) - pytanie retoryczne. Wiem skąd się wzięła ta ksywa,
grałem w Fallout'a (jak wszyscy zresztą:)).
(****) - fani HIM'a mnie za to zjedzą żywcem :). Wiem, to
"cuś" (ich logo) zwało się "heartogram"
(czy jakoś tak), ale to nie zmienia faktu, że bazuje na
symbolice satanistycznej.
(*****) tak mawiał mój ojciec, gdy zrobiłem coś totalnie na
"odpieprz się". :P
A grenm pbś m mhcrłavr vaarw orpmxv - EBG. Qmvfvrwfml bqpvarx fcbafbehwą yvgrexv: "G" wnx "gbyrenapwn", "C" wnx "cbmrefgjb" v "R" wnx "rtmnzva cbcenjxbjl", benm plsel: 6, 6 v 6. :)
Mnhjnżlyvśpvr, żr qnyfmą pmęśpvą negh mncemrpmlłrz grzh, pb ancvfnłrz jr jfgęcvr? Punbf, jfmęqmvr punbf (nyob, wnx cvfnł zów xbyrtn - "unłbf":))!
Cbmqebjvravn qyn Funtengun - wn pulon grż mqmvnqmvnłrz. :)
Kulturny << kulturny@interia.pl >>
PS. JAK NIE ZDAM JUTRZEJSZEGO EGZAMINU TO SIĘ NIEŹLE
WKU***Ę!!!! :)
PS2. ...i będę miał przej***e u rodziców. :(
PS3. Tak, czy owak - dzień pełen wrażeń. :)
PS4. ...lecz z drugiej strony - ten stres. :(
PS5. Będzie dobrze! :)
PS6. ...albo i nie. :(
PS7. Przecież się uczyłem! :)
PS8. ...wczoraj. Dziesięć minut. :(
PS9. Ale mam ściągi! :)
PS10. ...miałem. Pies mi zeżarł. :(
PS11. Chwila! Ja nie mam psa! :)
PS12. ...ani ściąg. :(
PS13. Ale za to wy będziecie trzymać za mnie kciuki. :)
PS14. ...tak. Tylko że będziecie to czytać jakieś dwa
miesiące po moim egzaminie. :(
PS15. Nawet niezdane egzaminy nie powstrzymają mnie przed
pisaniem takich beznadziejnych artów!!! :)
PS16. ...poczekamy, zobaczymy. :(
(w tym miejscu chciałem pozdrowić wszystkich, którzy zdają
[zdawali] egzaminy poprawkowe - niechaj moc będzie z wami!:))
PS17. Tym razem nie będzie
gratisowych_uktrytych_peesówtm...
PS18. ...bo mam jutro ważny egzamin.
PS19. Mówiłem serio! Idźcie już spać! Nic tu po was!
PS20. Głusi, czy co?
PS21. Mam jutro egzamin!!!
PS22. Spać, i to już!!!
PS23. Że co? Jest południe? I co z tego! Do łóżek dzieci!
PS24. ...zzzz...(wklejcie te "zzzz" do Worda, ustawcie
język angielski i sprawdźcie pisownię - świntuch ze mnie, no
nie?:))
PS25. Nie słuchałem nic, ale gdybym słuchał to na pewno
byłby to album "p.u.l.s.e" Pink Floydów. :)
PS26. Finito Benito (cokolwiek by to miało znaczyć:)).
Dopisek 15.09: Nie zdałem :,(((
Dopisek 15.10: Tekst powstał na początku września i wtedy też został wysłany, jednak awaria konta pocztowego KM zmusiła mnie (i wielu innych) do ponownego wysłania swych prac w połowie października. Z tego też powodu art ten jest trochę "nie na czasie".