<< Re: O tym, że wszystkie zespoły są komercyjne... >>



Polubiłem polemiki. To taki ulepszony rodzaj dyskusji - nikt nie wpieprza ci się w zdanie, nikt nie przerywa, nikt głupio nie dogaduje. Aby stworzyć dobrą polemikę trzeba mieć własne, wyraźnie sprecyzowane i, co najważniejsze, sensowne poglądy. Może dlatego tak ich mało w KM? Bądź co bądź w polemice nie wystarczy obrzucić osoby, z którą się nie zgadzamy błotem - trzeba swe racje wyrazić w miarę kulturalny i przekonywujący sposób. Trzeba spróbować oświecić swojego odbiorcę.

Gdy ujrzałem tytuł artykułu Ijona Tichego niezmiernie się zaciekawiłem na jakiej to podstawie zacny autor wysunął wniosek, że wszystkie zespoły są komercyjne. Przeczytałem więc art w całości, od pierwszego do ostatniego znaku. Wyciągnąłem nawet lupę i dokładnie przejrzałem Ijonowski tekst kilka jeszcze razy. Ale nic z tego. Żadnych porządnych argumetów nie znalazłem. Może oczy już nie te?

Wychodzę z założenia, że jeżeli chcemy komuś wysunąć jakieś ciężkie oskarżenia, to dowody muszą być równie ważkie. W przeciwnym wypadku jest to zwyczajne rzucanie się z motyką na słońce. "Oni są komercyjni! Ja wam to mówię!" - tak można by streścić tekst Ijona. Wyrocznia się znalazła, psia jego mać. Zarzucając wszystkim zespołom komercję wypadałoby przedstawić jakieś niepodważalne dowody, czyż nie? Z jakiej strony by nie patrzeć jest to oskarżenie niezwykle ciężkie i krzywdzące- przynajmniej moim zdaniem.

Pierwszym wielkim błędem Ijona było przytoczenie definicji komercji. Jeżeli już decydujemy się na umieszczenie w naszym tekście jakichś cytatów, to należałoby się postarać o dokładne ich zrozumienie, prawda? Tutaj, IMHO, jest pies pogrzebany. Szanowny Ijon najwidoczniej przytoczonej przez siebie definicji nie zrozumiał, bo gdyby zrozumiał, to nie starałby się on nam na siłę "otworzyć oczu" (specjalnie w cudzysłowie).

KOMERCYJNY albo KOMERCJALNY - 1. 'oparty na zasadach handlowych, obliczony na zysk' 2. 'taki, który kieruje się wyłącznie chęcią zysku, nie uwzględniający w życiu żadnych wartości'

Uważasz zatem, Ijon, że wszystkie zespoły są komercyjne? Uważasz, że wszyscy oni tworzą dla kasy, dla pięknych wozów i szybkich panienek(tudzież mężczyzn - to zależy:))? Uważasz, że jedynym ich celem jest wypchanie sobie kieszeni dolcami i spokojne starzenie się w wybudowanej za forsę ich fanów willi? Naprawdę sądzisz, że oni wszyscy robią to tylko dla pieniędzy?

Jeżeli "tak", to podejrzewam, że nigdy samemu nie próbowałeś grać na żadnym instrumencie. Zapewne nigdy nie zaznałeś tego wspaniałego uczucia, jakim jest tworzenie i odtwarzanie muzyki. Tej prawdziwej, ambitnej muzyki. Muzyki stworzonej dla piękna, dla własnej satysfakcji, dla określonego, nie związanego z komercją celu. Przyjrzyj się przytoczonej przez ciebie (teraz także i przeze mnie:)) definicji, a w szczególności punktowi drugiemu: 'taki, który kieruje się wyłącznie chęcią zysku, nie uwzględniający w życiu żadnych wartości'. Jeżeli Ty postrzegasz w muzyce jedynie chęć zysku, jeżeli nie potrafisz dostrzec w niej tych "wartości" i jakiegoś szczególnego przekazu to zachodzę w głowę jakiej muzyki Ty naprawdę słuchasz? Niezwykle płytkiego i w pełni komercyjnego popu? Może muzyki biesiadnej? Chyba tak, bo jeżeli, jak wspominałeś, słuchasz rocka i metalu to należą Ci się wyrazy współczucia. Jesteś zaiste człowiekiem ślepym. Dziwi mnie ponadto fakt, że słuchasz zespołów, o których wiesz, że są komercyjne. Bez urazy, ale ja, gdybym miał słuchać muzyki robionej głównie dla mamony to wolałbym pójść w ślady Van Gogha i oderżnąć sobie nie jedno, a oboje uszu. Cóż mi po słuchaniu muzyki, z której nie można czerpać żadnych wartości? Ona ma być Sztuką przez duże "sz" a nie tylko zlepkiem dźwięków.

Każdy artysta chciałby utrzymywać się ze swojej artystycznej działalności. Ty byś nie chciał? Na tworzenie rzeczy wybitnych potrzebne jest mnóstwo czasu i wysiłku, wielkie dzieła nie powstają sobie ot tak, w ciągu kilku chwil (są oczywiście wyjątki). To samo tyczy się muzyki. Chcąc, aby utwór był jak najlepszy trzeba poświęcić wiele godzin dziennie na ćwiczenia. Człowiek, który haruje każdego dnia po 8-10 godzin w pracy nie ma już zbytnio czasu, ni sił na oddawanie się sztuce. Jeżeli naprawdę chce tworzyć muzykę musi zrezygnować z dotychczasowych zajęć i skupić się na samym tworzeniu i ćwiczeniach, inaczej jego umiejętności będę wzrastały w mozolnym tempie. Pieniądze zdobyte na sprzedaży albumów idą na finansowanie dalszej działalności muzyków, bo za co niby mieliby żyć, kupować odpowiedni sprzęt i nagrywać swój materiał? Pieniądze są swoistego rodzaju dowodem wdzięczności fanów. Jest to, moim zdaniem, najlepszy sposób okazania owej wdzięczności - chcemy by muzyk dalej tworzył i poświęcał cały swój czas na szlifowanie swych umiejętności więc wspomagamy go finansowo (i nabijamy kieszenie wytwórniom - ale to już CAŁKIEM inny temat). Cóż komu po listach z wyrazami szacunku i uznania? Są one miłym dodatkiem często podtrzymującym na duchu, jednak, jak mawiał pewien błędny rycerz: "Wdzięcznością nie podkuję konia i nie napełnię żołądka". Muzycy mimo iż dostają kasę za ich działalność to nie tworzą muzyki tylko dla zysku. Oni robią to z wewnętrznej potrzeby, pod wpływem natchnienia i własnej ambicji, a my powinniśmy im w tym pomóc. To nie jest komercja. To pewnego rodzaju symbioza - coś bierzemy, coś dajemy w zamian. Ty, Ijon, oczywiście chciałbyś mieć wszystko za darmo, prawda? Zejdź lepiej na ziemię.

W komercji nie liczy się jakość. Tam liczy się sprzedaż. Zespoły komercyjne wydają płyty tylko dla kasy nie licząc się z poziomem własnych dzieł - ukazuje się więc dużo miernych jakościowo płyt. Trzeba umieć rozróżnić gniot wydany dla mamony od dzieła, w które autor włożył całą swą duszę. To, że Ty, Ijon, tego odróżnić nie potrafisz nie świadczy źle o muzyce, lecz o Tobie.

Mówić, że wszystkie zespoły są komercyjne to tak, jakby powiedzieć, że wszyscy Polacy to złodzieje. Jasne, czasami zdarzy się w Polsce złodziej (i to nawet dość często), ale wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niezwykle krzywdzące. Skończ więc, Ijon, chrzanić takie bzdury, bo aż się człowiekowi na wymioty zbiera. Ten świat jest zepsuty, człowiek to podła istota, ale przynajmniej niektórzy to rozumieją, próbują z tym walczyć lub/i otworzyć ludziom oczy. A jeżeli Ty tych osobników uważasz za skomercjalizowanych to już Twoja sprawa i Twój wybór. Współczuję Ci takiego podejścia do muzyki - ja staram się wyławiać z rynku muzycznego to, co najlepsze. Nie jest to łatwe, gdyż rynek ten zalewany jest komercyjnym szajsem. Zawsze jednak znajdzie się jakaś perełka. Zawsze.

Pieniądz nie jest celem, do którego prawdziwi muzycy dążą. On jest tylko jednym ze środków, które do osiągania celów służą.

Swoją drogą ciekaw jestem, kto tak naprawdę jest Qniem w zaprzęgu, z klapkami po bokach, idącym przed siebie i sztywno trzymającym się wyznaczonej trasy? Ja, czy Ty?

A z Ijonem Tichym polemizował:


Qń w zaprzęgu (z klapkami po bokach) czyli: Kulturny << kulturny@interia.pl >>

PS. Polemikę zacząłem dlatego, że wkurzają mnie ludzie dla których coś jest białe lub czarne - zapominają oni o istnieniu wielu odcieni szarości.