SAM LEWELLYN - "Straceńcy z Nawarony"             

              Pewnie wielu z was czytało bądź oglądało „Działa z Nawarony”, albo „Komandosów z Nawarony”. Książki te, oparte na przygodach grupy ludzi, w których skład zawsze wchodzili Keith Mallory – znany himalaista, Andrea Stavros – grecki siłacz i „Dusty” Miller genialny „piroman” są bestsellerami na całym świecie. Ich popularność pokazuje, że można napisać ciekawą książkę wojenną, która sprzeda się i nie będzie przypominał flaków z olejem, a mimo wszystko nie jest to częste w dzisiejszych czasach.

              „Straceńców z Nawarony” napisał Sam Lewellyn. Pomimo iż na okładce czcionką na oko „48” jest napisane Alistar Maclean, to poniżej „16” jest napisany prawdziwy autor, któremu pozwolono napisać kontynuację. I trzeba przyznać, iż wykonał swoją pracę na najwyższym poziomie. Książka jest niesamowicie wciągająca i nie pozwala się nam oderwać ani na moment. Tradycyjny klimatyczny wstęp, w którym komandor Jensen wprowadza naszych bohaterów w kulisy akcji, jest chyba jeszcze lepszy niż w 2 pierwszych częściach. Poznajemy nowych bohaterów: przemytnika, kierownika ruchu oporu i innych. Nasi herosi usiłują znaleźć bazę nowych U-Boot-ów, które przez nowe udoskonalenia ( rozmiary, nowy rodzaj paliwa i inne) są bardzo niebezpieczne dla zbliżającej się inwazji na Francję. Niestety wcześniej w pułapkę Niemców wpadła grupa SAS mająca wypełnić to samo zadanie.

              Na dzielnego Mallorego i jego wiernych kompanów czekają Niemcy, Hiszpanie, zdrajcy, skoki na spadochronie, szalona grupa obrońców z Warny, pluton SS oraz tradycyjnie już wspinaczki na wszelkie możliwe zbocza, które są uznawane przez miejscowych za zbocza, na które nie da się wejść.

              Książka jest wciągająca. Jeżeli ktoś czytał poprzednie części to powinien zapoznać się z tą pozycją, ponieważ praktycznie nie do odróżnienia jest autor. Po prostu jest to świetna książka sensacyjna oparta o klimaty wojenne ( czy jakoś tak :) ).

PMG pmgpmg@wp.pl