ANDRZEJ SAPKOWSKI - "Krew Elfów"

Niewiele jest polskich autorów powieści fantasy, o których się słyszy na szerokim świecie. Andrzej Sapkowski jest jednym z nich. Dlatego właśnie postanowiłem przeczytać jego książkę. I muszę powiedzieć, że ostatecznie nie żałuję...

Od razu uprzedzę zapaleńców, którzy ujrzeli wyraz fantasy na początku, że ta książka jest istotnym zaprzeczeniem "Władcy Pierścieni" Tolkiena! Jeśli szukasz opowieści wykonanej z olbrzymim rozmachem, gdzie dobrzy bohaterowie mają dobre serduszka, a ci źli plugawe zamiary, po prostu się przeliczyłeś! Wiem, że tym wstępem narażę się fanom Sapka, ale do rzeczy. Cała historia obraca się wokół młodej dziewczynki o imieniu Ciri. Jak się później okazuje owa dziewczynka jest należytą następczynią tronu Cintry, państwa które zostało najechane i zajęte przez (niestety) słabo ukazane imperium Nilfgaarad. Ciri udaje się uciec dzięki pomocy wiedźmina Geralta, o którym pewnie nie raz drogi czytelniku słyszałeś. Spieszę z wyjaśnieniem, że wiedźmini są to pozornie podobni do ludzi genetyczni mutanci. Poświęcają swoje życie szlifowaniu swoich umiejętności zabijania - zatrudniają się jako płatni najemnicy. Dzięki swojemu nie pospolitemu pochodzeniu zyskują przewagę nad zwykłymi ludźmi w postaci choćby szybszego refleksu. Otóż po zajęciu Cintry, Geralt, z niewiadomych nawet sobie pobudek, zabiera Ciri do ukrytej warowni wiedźminów, gdzie mała poznaje podstawowe sztuki walki. W niedługim czasie dziecię trafia do rąk czarodziejki Yennefer, która odkrywa, że sierota jest medium, przez które przepływa olbrzymia moc. Takie znalezisko w nieodpowiednich rękach mogłoby narobić wiele szkód...

Tak przedstawia się w skrócie fabuła książki. Wypadałoby napisać słów kilka, na uzasadnienie wstępu. Otóż, czy któryś fan wspomnianego już "Władcy Pierścieni" wyobraża sobie dostojnego elfa mówiącego "pieprz się!", lub gburowatego osiłka prawiącego życiowe morały? Takich właśnie kawałków w utworze Sapkowskiego można się doszukać wiele. Drugą rzeczą, jaka różni tę książkę od poczciwego fantasy jest nawiązywanie do rzeczy przyziemnych, jak sprawy fizjologiczne. Szczerze uśmiałem się w momencie, gdy ten zawsze poważny Geralt  został przyłapany w łóżku z jedną z studentek... Oczywiście w całej historii biorą udział miecze, czary, krasnoludy, elfy itd., ale nie przypomina to opowieści rodem z Wrót Baldura. Nie każdy elf będzie tu chciał ratować świat i upajać się wśród lasów nucąc swoje piękne ballady... "Krew Elfów" jest pierwszą częścią opowieści, więc jeśli przypadnie ci do gustu, nic nie stoi  na przeszkodzie by dalej zagłębić się w ten świat. Na koniec mała dygresja. Na końcu książki można wyczytać, że autor pisząc książkę, rysował mapy królestw itd. Niestety nam nie dane jest ich podziwiać, a szkoda bo zwiększyłoby to  zaangażowanie w czytanie książki. 

Reasumując jeśli szukasz odmienności lub chcesz zapoznać się z dziełem najlepszego polskiego pisarza fantasy - kup tę książkę. Jeśli nie - przeczytaj po raz n-ty trylogię Tolkienowską :)

EaZy (patrucha7@wp.pl)