Philip K. Dick

Nie będę opisywał dokładnie całej biografii Dicka, a jedynie przybliżę jego sylwetkę. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej, przeczytajcie jego biografię zatytułowaną "Boże inwazje".

Tego pisarza i niewątpliwie artystę można by określić wieloma słowami: geniusz, narkoman, paranoik. Był jednym z najwybitniejszych pisarzy s-f i fantasy. Dick już wieku młodym pisał, mając osiem lat napisał pierwszy wiersz o ptaszku. Wtedy już bywał pacjentem lekarzy od chorób psychicznych. Cierpiał na agorafobię, klaustrofobię i bardzo silne zawroty głowy. Po rozwodzie rodziców mieszkał z babką Meemaw. Być może, że w dzieciństwie był ofiarą molestowania seksualnego. Philip K. Dick czytał wiele czasopism s-f, które to później chował w szafie ogniotrwałej. Mając 14 lat wydawał własne czasopismo - "Prawda", które kosztowało 2 centy. Dick pracował tylko raz - w wieku 15 lat jako sprzedawca w sklepie z płytami CD, oraz z sprzętem RTV Dick w latach 60. stał się lekomanem. Zażywał amfetaminę i jej pochodne (wtedy jeszcze były dostępne w aptekach). Pod wpływem tych "leków" doznawał wizji. Jedna z nich opisywała "twarz zła", dość paranoiczną wizję boga. Twierdzono, że niektóre ze swoich książek pisał pod wpływem LSD. Autor przyznał się do brania, ale zdementował jakoby tworzył pod wpływem. Na początku lat 70. zaczął organizować orgie narkotykowo-alkoholowe, które czasami trwały ok. tygodnia. Dick powiedział: "Wszyscy zażywamy prochy i wszyscy umrzemy, ale zostało nam jeszcze parę lat i będziemy szczęśliwi". W 1971 roku mieszkanie Dicka zostało doszczętnie okradzione z rękopisów i notatek. Artysta posądzał o to FBI, CIA, oraz inne organizacje. Najprawdziwszą tezą wydaje się okradzenie przez jednego z narkomanów, których Dick przyjmował wielu. Nie był trwały w uczuciach. Miał pięć żon, oraz sporo przyjaciół, którzy często się zmieniali. Dick był jednym z inicjatorów akcji mającej na celu odebrania Stanisławowi Lemowi honorowego członkostwa SFWA (Science Fiction Writers of America). Dick posądzał go o oszustwa finansowe. Artysta twierdził, że kontaktował się z VALIS (Vast Active Living Intelligence System), które to wydawało mu instrukcje podczas snu. Philip K. Dick zmarł 2 marca 1982 roku w szpitalu po serii kilku wylewów i ataku serca.

Geniusz, czy narkoman? Na to pytanie trzeba sobie odpowiedzieć samemu. Wiele z jego dzieł zapisało się w kanonie fantasy. Na ich podstawie powstawały opery (jak np. "Vallis"), sztuki teatralne ("Płyńcie łzy moje, rzekł policjant"), oraz filmy (np. "Blade Runner", czy "Raport mniejszości"). Jedno jest pewne - o Philipie K. Dicku nie zapomnimy przez długi czas.

 

Zibi

(mtgzibi@o2.pl)