ALDOUS HUXLEY - "Wspaniały Nowy Świat"
Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku świat doskonały. Nie ma wojny. Nie ma cierpienia. Nie ma chorób. Ni ma także zła, wszyscy są zadowoleni z życia. Sielanka jednym słowem. Ludzkość w końcu osiągnęła to, o czym marzyły pokolenia. Nowy Wspaniały Świat.
Aldous Huxley, gdy zabierał się do pisania omawianej przeze mnie książki nie sądził nawet, że wylewające się spod jego pióra litery złożą się w dzieło wybitne nie tylko w czasach jemu właściwych. Mógł się jedynie domyślać, że przetrwa o wiele dłużej pozostając aktualnym zarówno w swej właściwej warstwie, a także z biegiem czasu nabierając nowych płaszczyzn. Co prawda, wizja utopijnego świata, jaką roztacza autor przed oczyma czytelnika nie jest już tak niecodzienna jak w latach '30. Klonowanie brutalnie i na przekór obrońcom życia
wszelakiej maści wdziera się w codzienność, podobnie jak inżynieria genetyczna. Ale to także nic nie znaczy, gdyż przesłanie książki wciąż zaskakuje. Budzi dyskusje i skłania do myślenia. Ale przede wszystkim uświadamia, że
idealny świat cechuje się przede wszystkim tym, iż nie istnieje. Tak, możecie się o tym doskonale przekonać na przykładzie każdej antyutopii. Także "Nowego Wspaniałemgo Świata".
Istotą świata Huxley'a jest nie tyle przedstawienie w złym świetle społeczeństwa nauki i postępu samego w sobie, ale uświadomienie przez bezustanną konfrontację dwóch światów, starego i nowego, złego charakteru zapatrzenia się w technikę i poświęcenia jej najistotniejszych cech człowieczeństwa.
Społeczeństwo przyszłości gardzi przeszłością. Swymi korzeniami, zarówno biologicznymi jak i kulturowymi. Naturalna prokreacja nie występuje. Nie to, żeby nie była zakazana. W żadnym razie! Po prostu jest nieetyczna. Podobnie jak wierność, miłość, piękno, sztuka. W tym świecie tego nie ma. Bo nikt nie potrzebuje wyższych doznań. Po co? Ludzie mają somę, czyli narkotyk nie powodujący żadnych skutków ubocznych. Główny bohater - John alias Dzikus jest synem jednej z obywatelek Republiki Świata, co już samo w sobie jest bezeceństwem. Wychował się w rezerwacie, ostatnim miejscu na Ziemi, gdzie można czuć, kochać, marzyć, przeżywać głębsze doznania. Młodzieniec ten, za sprawą intrygi wysoko postawionego notabla trafia w zupełnie inną rzeczywistość. Ponoć lepszą.
Budowa książki opiera się na ciągłej konfrontacji dwóch płaszczyzn kulturowych: naszej, czyli archaicznej, gdzie głównymi wartościami są wolność, miłość, ogólnie wyższe doznania; oraz nowoczesnej - społeczności nastawionej na ciągłą zabawę, walkę z naturalnymi konsekwencjami życia, niemal sztuczną w swej realności. Aldous Huxley ukazując losy mężczyzny zagubionego w świecie niezrozumiałych dla siebie wartości przybliża nam alegorycznie obraz społeczeństwa, czy też raczej ludzkości, błądzącej po różnych ścieżkach rozwoju. I uważa, podobnie jak jego bohater, że przed postępem nie można uciec. Jest ona naturalną koleją rzeczy. Należy jedynie uważać, żeby nie spowodować swym postępowaniem zapaści moralnej oraz nie ingerować w naturę. Kluczowa dla tego motywu scena, w której Dzikus proponuje utworzenie społeczeństwa jednostek doskonałych, jest świetnym przykładem na to, że człowiek, niezależnie co osiągnie, kim będzie, pozostanie tylko człowiekiem. Niedoskonałą istotą, która chce poprawiać naturę, a przez to czyni jeszcze więcej szkód.
Kluczową jednak sprawą w książce jest wolność. Pojęcie to towarzyszyło człowiekowi od niepamiętnych czasów. Zawsze do niej dążył, zawsze jej pragnął. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że człowiek zniewolony nie jest człowiekiem.
Poniekąd słusznie. Wizja społeczeństwa roztaczana przez Huxley'a zdaje się potwierdzać te słowa. Bowiem w książce osiągnął to, o czym marzyli dyktatorzy. Dał ludziom wolność, ale pozorną. Każdy obywatel Republiki Świata jest klonowany i przystosowywany do swych obowiązków w okresie płodowym. Niczym dziwnym nie są setki takich samych ludzi, przystosowanych do wykonywania identycznych obowiązków, a przy tym uszczęśliwionych odgórnie, przez sesje quasihipnotyczne. Ustrój społeczny w książce jest więc tylko z pozoru republiką. Prawdziwym horrorem jest to, iż w rzeczywistości mamy do czynienia z szeroko rozpowszechnionym niewolnictwem. Co gorsza - niejawnym. Człowiek, który jest świadomy swej pozycji może walczyć. Tutaj zaś system nie zabija woli walki. On po prostu nie dopuszcza, żeby się wytworzyła. Skutek? Wielokastowe społeczeństwo z jedną grupą wyzyskującą następną, położoną niżej. A najgorsze jest to, że wszyscy czują się szczęśliwi! Nowy Wspaniały Świat.
Wynikiem tego jest stosunek do sztuki, kultury poprzedzającej książkową Erę Forda. Jak możemy się dowiedzieć z rozmowy Dzikusa z Mustafą, współczesny człowiek nie potrzebuje religii, sztuki, literatury. Ma somę, czuciofilmy, nieskrępowane orgie seksualne. A poza tym i tak by ich nie zrozumiał. Inżynieria osobowości doszła do takiego stadium, że trudno cokolwiek powiedzieć na temat indywidualności. Poza jednym - ona praktycznie nie istnieje. Liczy się jedynie powierzchowność, piękno zewnętrzne. Co bardziej zaś rozwinięte intelektualnie jednostki wykorzystywane są co najwyżej do układania propagandowych haseł. A w przypadku, gdy zaczną myśleć za dużo, kieruje się je na miejsce odosobnienia. Skąd ja to znam?
Granica do której może posunąć się człowiek w poszukiwaniu doskonałości jest bardzo płynna. Raz możemy otrzeć się o doskonałość, innym razem dostąpić jej budując sobie piekło na ziemi. Bez nadziei, bez szans na lepsze życie. Grunt to nie zatracić człowieczeństwa w poszukiwaniu boskości. O tym mówi autor. W innym wypadku pozostanie już tylko rzemień, jak Dzikusowi.
Tak czy inaczej - polecam przeczytać!
Gregorius