Dziękuję Wam.
Za wszystko. Za to, że jesteście, że tworzycie wraz ze mną ten magazyn. Za to, że on istnieje i wciąż się rozrasta. To dzięki Wam mogę czuć się teraz szczęśliwy - że zapoczątkowałem coś, czego realizacja sprawiła mnie - i całej rzeszy ludzi - ogromną radość.
Nie chcę Wam życzyć żadnych banałów, nie będę się również silił na coś wielce oryginalnego. Tym, którzy mnie znają (choćby z tych wstępniaków), wystarczy, że napiszę: życzę Wam chwili, w której po przeczytaniu "Dezyderaty" stwierdzicie, że żyjecie zgodnie z każdym jej wersem.
Zanim przejdę do części standardowej, przywitam ponownie we wstępniaku nieobecnego od kilku miesięcy Eddiego. Oto, co dla Was wystukał:
Witam ponownie! Dawno nie pojawiałem się na pierwszej stronie AM, pomyślałem więc, że nadchodzące Święta są niezłą okazją, by się przypomnieć. Tym razem, taką przynajmniej mam nadzieję, nie zamierzam znikać z wstępniaka. Qniowi, jak się zdaje, było zbyt dobrze przez te kilka miesięcy, w ciągu których słowo wstępu należało tylko do niego i zaczął jakieś dziwne rzeczy wypisywać - tu jakieś byczenie, tam się ktoś ukrył, itd, itp.
Jak by nie było - jestem. Jestem i mam dwie wiadomości: dobrą i złą, ale to już chyba standard. Zła wiadomość jest taka, że w tym numerze znajdziecie mniej tekstów, niż w numerach poprzednich. Nadchodzą Święta, czas radości, postanowiliśmy więc nie przytłaczać Was twórczością pesymistyczną. Dlatego też spora ilość prac będzie musiała poczekać do 46-tego numeru Actionmaga.
Dobra wiadomość jest taka, że dzięki temu zabiegowi będziecie mogli spędzić więcej czasu z rodziną, przyjaciółmi, przy stole, z ulubioną grą czy po prostu obijając się, jak na prawdziwie świąteczne dni przystało, bez zakusów, by przeczytać jeszcze jeden tekst... i jeszcze jeden... może jeszcze jeden... ;)
Właśnie, co warto przeczytać w aktualnym numerze Actionmaga? Wszystko! Jak zawsze, zresztą. Nie ma tekstów złych. Są tylko takie, które czyta się z przyjemnością i takie, których czytać się po prostu nie da. Nie martwcie się, te ostatnie staramy się bezwzględnie eliminować a zastąpiliśmy je tekstami, które wybitne nie są, ale człowiek nie męczy się podczas lektury. Dla Was, żebyście mogli poznać spojrzenie innych ludzi - dla tych ludzi, by mieli szansę na ukazanie tego spojrzenia.
A teraz czas zacząć poważnie myśleć o prezentach dla najbliższych i życzeniach, które powinny być przede wszystkim odzwierciedleniem naszego stosunku do człowieka, a nie formułką, którą się klepie, bo wypada.
W tym roku jesteście pierwszymi ludźmi, którym będę składał życzenia świąteczne. Czego jednak można życzyć, gdy wszyscy życzą sobie zawsze tego samego?
Przede wszystkim tego, by spełniły się Wam wszystkie niespełnione do tej pory życzenia. Wszystkie poza jednym, byście mieli o czym marzyć i do czego dążyć. Życzę Wam również świąt takich, których blask zostanie przyćmiony dopiero za rok, gdy nadejdą następne.
Cóż jeszcze?
Weny, moi drodzy! Weny Wam życzę, byście mieli o czym pisać, byśmy mogli to zamieszczać, by inni mieli co czytać - być może wezmą z Was przykład i sami postanowią coś stworzyć. A może po prostu Wasze prace sprawią, że taki człowiek jeden z drugim zamyśli się chwilę nad nieprawidłowościami w swoim życiu i postanowi je naprawić.
Miłej lektury i wesołych Świąt!
Eddie
Od razu sprostuję pewną nieścisłość - w tym numerze są również teksty znakomite i poważne - wszystko przez to, że niektórych po prostu nie potrafiłem przerzucić do następnego numeru. Niemniej cały ten numer AM (spójrzcie chociaż na prawie wszystkie kąciki tematyczne!) składany był z myślą o świętach Bożego Narodzenia. Pamiętajcie jednak, że to nie ja tworzę ten magazyn, ale Wy... Stąd też (ze względu na cykl wydawniczy CDA) jednym z głównych tematów jest również minione święto zmarłych.
Nie myślcie jednak, że nie uświadczycie w AM żadnych gwiazdkowo - mikołajkowych prezentów. Co to, to nie - już na początek polecam lekturę dwóch tekstów "oredakcyjnych" - o etymologii ksywek piszących do AM oraz kilka słów o nich - ile mają lat, jakie mają zainteresowania, et cetera. Ze świątecznych tekstów polecam również serdecznie "Święty Mikołaj, czyli uwaga na dziada" Marmacha - wraz z jego pięknymi ilustracjami. ;) Dla poprawienia nastroju warto też zajrzeć do czwartej już odsłony Actiongate - Jacek Stojanowski nie tylko nie traci pomysłów, ale zdaje się wręcz rozkręcać... Przejrzał nas, ot co!
Na koniec - nieco wbrew świątecznemu nastrojowi - polecę jeszcze "List pożegnalny" Phnom Penha. Z góry uprzedzam lubiących jego teksty - to nie to, o czym myślicie. To tylko wielki, gorzki i cyniczny manifest współczesnego humanisty - dekadenta, napisany jak zwykle z niebywałym kunsztem i wyczuciem językowym. Mam tylko cichą nadzieję, że jest on jedynie kreacją.
Kończę już tego długiego wstępniaka i pozwalam Wam dobrać się do prezentów.
I raz jeszcze dziękuję.
Qn`ik
ps. W chwili gdy piszę te słowa mam w perspektywie kolejny, tym razem już niestety na dużo mniejszą skalę, zjazd ludzi związanych z AM. Jeśli wyrazicie zainteresowanie, pewnie będziemy mogli zamieścić króciutki tekścik i kilka fotek z tego spotkania. Dajcie znać, czy chcecie.