Mowa Peryklesa
(...) Nasz ustrój polityczny nie jest naśladownictwem obcych praw, a my sami raczej jesteśmy
wzorem dla innych niż inni dla nas. Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na
większości obywateli, a nie na mniejszości. W sporach prywatnych każdy obywatel jest równy w
obliczu prawa; jeśli zaś chodzi o znaczenie, to jednostkę ceni się nie ze względu na jej
przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent osobisty, jakim się wyróżnia; nikomu
też, kto jest zdolny służyć ojczyźnie, ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w
osiągnięciu zaszczytów. W naszym życiu państwowym kierujemy się zasadą wolności. W życiu
prywatnym nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością w zachowanie naszych współobywateli, nie
odnosimy się z niechęcią do sąsiada, jeśli zajmuje się tym, co mu sprawia przyjemność, i nie
rzucamy w jego stronę owych pogardliwych spojrzeń, które wprawdzie nie wyrządzają szkody, ale
ranią. Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, szanujemy prawa w życiu publicznym;
jesteśmy posłuszni każdoczesnej władzy i prawom, zwłaszcza tym niepisanym, które bronią
tych pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę.
Myśmy też stworzyli najwięcej sposobności do wypoczynku po pracy, urządzając przez cały rok
igrzyska i uroczystości religijne oraz pięknie zdobiąc nasze prywatne mieszkania (...).
I w sprawach wojennych różnimy się od nieprzyjaciół. Miasto nasze pozostawiamy otwarte dla
wszystkich; nie zdaża się, żebyśmy wydali cudzoziemców i nie pozwalali komuś uczyć się u nas
albo patrzeć na coś, co mogłoby się przydać naszym wrogom: mamy bowiem zaufanie nie tyle do
przygotowań i podstępów wojennych, ile do własnej odwagi w działaniu. Inni przez twarde i
pełne trudów wychowanie i ćwiczenie już we wczesnej młodości dochodzą do męskiej odwagi, my
zaś, żyjąc w sposób bardziej swobodny, z nie mniejszą odwagą stawiamy czoło równym
niebezpieczeństwom. (...)
U nas ci sami ludzie, którzy zajmują się sprawami państwa, zajmują się także swymi osobistymi,
a ci, którzy ograniczają się tylko do swego rzemiosła, znają się także na polityce. Jesteśmy
jedynym narodem, który jednostkę nie interesującą się życiem państwa uważa nie za bierną, ale
za nieużyteczną. (...)
Krótko mówiąc, twierdzę, że państwo nasze jako całość jest szkołą wychowania Hellady, i wydaje
mi się, że u nas każda jednostka może z największą swobodą przystosować się do najrozmaitszych
form życia i stać się przez to samodzielnym człowiekiem. (...)
Tukitydes, Wojna Peloponeska, przeł. K.Kumaniecki, "Czytelnik", Warszawa 1988
|