:: Vietcong

  Na Vietcong'a czekałem ze szczególnością. Jak wiadomo, Illusion Softworks (goście od Vietcong'a) zrobili wcześniej grę mojego życia, czyli Mafię. Dlatego obdarzyłem ich bardzo dużym kredytem zaufania. Czy nie za dużym? Czy gra jest warta straconego czasu? Czy Caleb ma sutki? Czytajcie dalej, a znajdziecie odpowiedzi na powyższe pytania...

  Ale jeszcze chciałbym poruszyć jedną kwestię. Oceny gier w CDA są wzięte z kosmosu, to wiadomo od dawna (vide Silent Hill 2). Ale to, co zrobili z oceną Vietconga to istna masakra!!! Najlepszym dowodem niech będzie gierka "Chaser", która dostała bodajże 8, a jest totalną padaką. Natomiast Vietcong to FPPek, który wciągnął mnie niewiarygodnie. Już dawno nie grałem w grę tego typu, która by tak mną zawładnęła. Dlatego 7+ w CDA jest moim zdaniem śmieszne i żałosne.

  Wszystko opiera się na wydarzeniach w Wietnamie. Są lata sześćdziesiąte i trwa jedna z większych wojen Stanów Zjednoczonych. Przybywamy do obozu Nui Pek (gdzie możemy potrenować na strzelnicy i pozwiedzać swój bunkier, w którym mieszkamy) jako Steven Havkins, który przejmuje grupkę żołnierzy i wyrusza w busz walczyć o wolność. I tu należy na chwilkę stanąć. Vietcong nie jest kolejną grą typu "Idę i strzelam, a w międzyczasie zajadam się ogórkiem". Tutaj musimy współpracować z drużyną i po woli (czasami mozolnie) przedzierać się przez teren. Jak wspomniałem ważną rolę odgrywa team. Na początku ignorowałem tych gości. Waliłem do przodu i nie patrzyłem za siebie. Było ciężko. Musiałem skąpić naboje i starać się nie tracić życia, bo nie wiedziałem, że można poprosić medyka o lekarstwo, a inżyniera o magazynki. Od momentu "oświecenia" gra stała się jeszcze bardziej ekscytująca! Teraz nie musiałem patrzeć na ilość naboi i mogłem strzelać do oporu. Często robiłem zasłonę ogniową (Wietnamczycy, kiedy wiedzą, że w ich stronę lecą naboję uciekają za obiekty, ale o tym potem...). Często chowałem się za jakimś konarem, przeładowywałem broń i na oślep waliłem przed siebie. I powiem Wam jedno - frajda maksymalna! Nie ma nic lepszego niż sikanie nabojami w miejsce ukrycia wroga. Wtedy człowiek czuje ciężar tego kawałku metalu i jest kimś. Może władować całą serię w wystającą czapkę oponenta. Spodobało mi się to, dlatego, że gdy oszczędzałem naboje, to czekałem, aż przeciwnik się wychyli, a potem oddawałem dwa niecelne strzały i tak w kółko. Co więcej, gdy człowiek oszczędza magazynki i oddaje pojedyncze strzały, to za cholerę nie trafi. Cała ręka mi się trzęsła, że stracę ostatni nabój i nie trafię. A tak mogłem spokojnie wyżynać w pień VC (tak się nazywają przeciwnicy) i mieć radochę, że dwa ostatnie strzały na oślep trafiły. Może i myślicie, że to bełkot pijaka, ale jak zagracie to skumacie, o co biega.

  Misje na początku nie sprawiają trudności. Rzekłbym, że jest to spacerek po parku z bułką dla ptaków w ręku. Jednak później zaczyna się hardcore (szczególnie w misjach, w których jesteśmy sami). Trzeba umiejętnie chować się za przewróconymi drzewami i uważać na przypadkowe kule. Na samym początku możemy spotkać pułapki zastawione na wroga (np. naostrzone bambusowe kije niczym w Predatorze). Jednak patent ów nie został do końca wykorzystany. Na początku pułapek jest od zaj.... i jeszcze trochę, a potem prawie w ogóle ich nie spotykamy. A szkoda, bo można było od czasu do czasu zaskoczyć gracza jakimś "suprajsem". Ale wróćmy do misji. Moja ulubiona to ta, w której musimy osłaniać bazę na dość wysokiej górce, gdzie wokół rozpościera się las. Helikopterem przelatujemy na miejsce i pomagamy odeprzeć ataki. Zewsząd wybiegają VC i sieczą do nas jak wściekli. Na domiar złego robi się coraz ciemniej i trzeba oświetlać teren racami. Klimat powoduje mimowolny opad szczeny!!! Co chwilę słyszymy, że na danym kierunku i na danej odległości jest Wietnamczyk ze snajperką. Musimy się bronić i odpierać ataki jak się tylko da. Czasami jakiś VC wejdzie na teren bazy i trzeba go wtedy bardzo szybko wyeliminować, bo można zarobić darmową porcyjkę ołowiu. Inna fajna misyjka. Idziemy przez dżunglę a obok nas płynie sobie rzeka. Nagle po drugiej stronie owej rzeczki wypadają VC. Rozpętuje się walka. Widać jak kule wpadają do wody. Chowasz się za drzewem i co chwilę sieczysz wychylając się na moment. VC biegają jak oszalali. Rzucają się na ziemię i wskakują za obiekty. Tylko na chwilę wystawiają rękę, aby na ślepo strzelić. W końcu rozwalasz wszystkich i podbiegasz do łodzi z ziomalami. Dostajesz w łapę ciężki karabin i zaczynasz płynąć przez brudną rzekę. Po lewej i po prawej gęsty las. Co jakiś czas wyskakują z buszu przeciwnicy i walą do Ciebie jak oszalali. Jesteś na samym środku rzeki i tym samym stajesz się łatwym celem. Teraz liczy się tylko celne oko i refleks, nie ma zmiłuj się. Jest także misja, która zostawia mieszane uczucie. VC nie żyją w domkach i barakach, tylko w "podziemnym mieście". Rozchodzi się o to, że Wietnamczyki to straszne skurczybyki i pod ziemią zbudowali sobie gigantyczny labirynt z różnych przejść, tuneli itp. Oczywiście Ciebie wysyłają jako tego idiotę, który musi przeczesać to wszystko w poszukiwaniu jeńca. Łazisz, więc po tych tunelach i korytarzach napotykając prowizoryczne kuchnie, pokoje, a nawet śmietniki. Na początku jest szok. Jak to wszystko jest zbudowane i przemyślane, ale potem staje się to nudne i monotonne. Ta misja trwa stanowczo za długo i winna się skończyć dożo wcześniej. Po kilkudziesięciu minutach rzygać się chce tymi tunelami. Jednak warto o tym wspomnieć, bo to niezły bajer.

  Czas przejść do akapitu, w którym rozpiszę się na temat oprawy video. Szczerze mówić, zawiodłem się. Gra ma nawet duże wymagania, a nie ma bajerów na miarę Unreala 2. Oczywiście dżungla prezentuje się kapitalnie. Ruchome krzaki i trawy, szczury i żaby pod nogami oraz deszcz jest spox. Ale np. przeciwnicy i powiernicy są zrobieni metodą taką samą jak Ci w Project I.G.I. 2. Kiedy zbliżamy się do jakiegoś człowieka, to ten staje się skokowo wyraźniejszy. Podchodzimy bliżej to tekstury są zamieniane na bardziej szczegółowe. Niezbyt apetycznie to wygląda. Poza tym, wkurzają ograniczenie. Jeżeli mamy wyznaczoną ścieżkę, którą mamy iść (na początku gry), to wokół jest ściana ze średniej jakości bitmapy udającej krzaki. Ale to jestem w stanie przełknąć, natomiast niewidzialnych ścian - NIE! Mamy 2003 rok i w grach nadal spotykamy niewidzialne ściany! Przecież to obłęd! Oczywiście nie chciałbym tak rozległych map jak w IGI 2, które niepotrzebnie zapychają RAM, ale można było coś wymyślić. Inny burak graficzny, to ruch ust ludzi. W Unrealu 2 wszystko jest zrobione perfekcyjnie! Niestety w Vietcongu pokpiono ten element. Zdarza się, że aktor wcielający się w członka drużyny skończył mówić, a postać w grze, ani myśli przestać. W ogóle to ruch ust i wypowiadane słowa nie pokrywają się, więc jest kapa. Żeby jednak nie zakończyć jakimś smętnym zdaniem, powiem tyle, że rzeka, bronie i lokacje są zrobione porządnie.

  Może i dubbing aktorów nie pokrywa się z ruchem ust, ale trzeba przyznać, że aktorzy odwalili kawał dobrej roboty. Naprawdę stawiam im piwo (bezalkoholowe oczywiście;). Ale co tam głos aktorów. W Vietcongu najważniejsze są solówki Jimiego Hendrixa na gitarce! Już w menu witają nas piękne dźwięki, a potem jest tylko lepiej. Zawsze na zakończenie misji dostajemy porcję gitarowych riffów, które cholernie odprężają. Poza tym, wszelakie odgłosy natury w dżungli i krzyków VC są bardzo dobre. Nie ma się, do czego przyczepić.

  Inteligencja wrogów stoi na wysokim poziomie, ale do czasu. Kiedy podejdziesz do nich bardzo blisko, to wtedy się gubią i nie wiedzą co począć. Jednak nie ma się co martwić, gdyż takich sytuacji jest niewiele, przeważnie walczymy na odległość. VC robią uniki i chowają się za obiektami. Potrafią także skoczyć na "żabkę", aby tylko uniknąć kul. Zakradają się od tyłu i nie pchają się pod lufę. Tak samo nasi koleżkowie z drużyny. Potrafią zabić gościa z dużej odległości i rzadko się zdarza, aby popełnili głupi błąd. Także potrafią wykorzystać kamień jako zaporę. Jednak, kiedy pojawia się na ich drodze siatka, to skaczą jak popaprańcy, niczym clown w cyrku. Na szczęście nie blokują się zbyt często.

  Ale czym byłby Vietcong bez smaczków. A tych jest sporo. O pułapkach już wspomniałem, więc nie chce mi się o nich pisać. Moim zdaniem najlepszy bajer, to interakcja z wydarzeniami. Jeżeli w niedalekiej odległości wybuchnie granat to na chwilę... tracisz słuch!!! Coś rewelacyjnego. Jest to dokładnie takie samo uczucie, jak po wybuchu petardy. Chwila jakiegoś dziwnego zamroczenia i piszczenie w uchu. Ale to nie wszystko! Kiedy jakiś VC trafi Cię z np. pistoletu, to na chwilę tracisz panowanie nad ciałem. Jest ci ciężej celować i nie możesz utrzymać celownika. Bajer przedni, nawiązujący do realizmu. Inny "smaczek", to celownik (coś jak w Delta Force BHD). Kiedy naciśniesz prawy przycisk myszy, to na środku ekranu znajdzie się muszka i szczerbinka. Przez to chodzisz wolniej, ale lepiej celujesz. Inny patent. Kiedy dosięgnie Cię kula, słyszysz nagle przyśpieszone bicie swego serca. Musisz chwilę poczeka, aby się uspokoiło. Do bajerków należy także dołączyć przeszukiwanie wrogów. Dzięki temu, możesz znaleźć flagę, która np. będzie wisieć w Twoim pokoju. Takich różnorodnych uroizmaiceń jest dużo. Jeżeli sami poszukacie, to możecie się nieźle zdziwić...

  Vietcong to gra znakomita. Dawno nie grałem w tak dobrego FPS'a. Ludzie z CDA dali ostro ciała w związku z oceną tej gry. Może i dlatego już nie czytam w ogóle ich recek. Ja polecam ten tytuł, bo posiada on tą magiczną aurę. Kiedy się wkręcisz, to ciężko jest odejść. Oczywiście można na grę twórców Mafii jedynie splunąć, bo CDA dało 7+, ale wtedy będziecie lamerami i stracicie coś pięknego...


9/10
:: PLUSY:
+ Klimat!!!!
+ Walka na odległość i jej konsekwencje
+ Smaczki
+ Misje
:: MINUSY:
- Grafa jak na takie wymagania
- Ruch ust przy mówieniu
- Misja w tunelach VC może znużyć (ale nie musi)

Super klimacik, duża grywalność, duże IQ podwładnych (:D) i fajne giwerki. To jest to co tygryski i lwy (Rywiny) lubią najbardziej. [Caleb tylko spróbuj dać pod mój wpis wielki link PRENUMERATA :P] - DrTedi

O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Producent - Illusion Softworks
Wydawca - Play It!
Premiera - Czerwiec 2003
Typ - FPS
Wymagania: PIII 733; 256 RAMu; karta z 32 MB
Ilość płyt - 2 (chodzi bez płyty)

:: wstecz :: do góry :: wydrukuj ::
http://www.am-gry.prv.pl
Copyright (C) 2000 - 2003 GAMES CORNER
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wersja on-line: www.am-gry.prv.pl
Kontakt: amgry@o2.pl
Design by: winix@wp.pl