| |
::
To coś.
Winix
Cóż za tekst może
kryć się pod tajemniczym tytułem "To coś". Wbrew pozorom nie będzie to recenzja
filmu o potworze zamieszkującym miejskie kanały ściekowe (kto oglądał ten wie),
tylko typowe przemyślenia autora na temat "starych" i "nowych" gier
komputerowych. Jeśli przemyślenia to wiadomo, że nic mądrego tu nie będzie. Acha,
warto też dodać, iż poniższy tekst jest tylko i wyłącznie moimi rozmyślaniami i
na pewno większość z was nie zgodzi się z zawartymi tu opiniami. Pomysł
napisania czegoś takiego zrodził się w moje głowie podczas rozmowy z kumplami,
wtedy jeden z nich wypowiedział to kultowe stwierdzenie: "(...) nie mają tego
czegoś (...)".
W tym niedługim tekściku będę się często odwoływał do gier typu FPP, ponieważ
tylko w tym gatunku staram się być z nowościami pojawiającymi się w sklepach
komputerowych.
Są gry dobre, są gry złe i są gry kultowe. Teraz postaram "sobie"
odpowiedzieć na pytanie, dlaczego żadna z dzisiejszych produkcji nie ma szans
zostać kultową? Wróćmy pamięcią siedem lat wstecz... "Powrót do przeszłości" jak
to mówią. Właśnie w latach 92-96 powstawały te kultowe pozycje, które zyskały
sobie rzesze fanów i są pamiętane po dziś dzień jako produkt z "tym czymś".
Wystarczy, że wymienię chociażby: "Doom", "Warcraft" I i II, "Duke Nukem 3d", "Settlers
II"... Jak na owe czasy produkcje przełomowe, z doskonałą grafiką... mimo iż
dziś pixele 1cm na 1cm te gry cieszą się wielką popularnością. Niektórzy nawet
wolą sobie włączyć takiego "Dooma" niżeli miałby odpalać jakieś "Devastation".
Dlaczego? Dzisiejsi producenci gier przywiązują wagę jedynie do grafiki i tym
podobnych nowinek technicznych, prześcigają się w tworzeniu coraz to nowych
silników graficznych, które ponoć jakością graficzną "powalą nas na kolana".
Przecież ciągle tylko słyszymy, że "Doom 3", "Duke Nukem Forever", "Half Life 2"
czy "Quake IV" zmienił silnik graficzny i pokazują nam coraz to nowsze screeny z
gry. Taka mała wojna, na "kto zrobi ładniejszą graficznie grę".
Dzisiejsze super realistyczne produkcje pokroju "Devastation", "Chrome", "Breed",
"NightFire" czy inne "Red Faction 2" mają w sobie jedynie rewelacyjną grafikę,
realistyczne dźwięki i nic poza tym, nie mają duszy, czyli "tego czegoś". Z
nowszych produkcji (phi nowszych, wszyscy wiemy, że dwa lata na rynku gier to
przepaść) na pochwałę zasługuje jedynie Max Payn", "Alien vs Predator2" i może
"Grand Theft Auto 3", to są naprawdę nieliczne przykłady gdzie gra ze świetną
grafiką i co najważniejsze po wydana po roku 1996 ma w sobie "to coś".
Tak w sumie to czasopisma komputerowe wymusiły taką presję na
producentach gier oceniając taką produkcję tylko po grafice, nie będę tu
wymieniać polskich przykładów, bo u nas tyko i aż dwie "gazety" robią takie coś.
Dla mnie jest to nie profesjonalne i ogólnie nie do przyjęcia.
Jednak powróćmy jeszcze do tych "Devastation", "Chrome" i innych nowości z
doskonałą grafiką. Nie mając "tego czegoś" za dwa lata nikt już nie będzie
wiedział, co to jest "NightFire" czy dwie wspomniane wyżej gry, a "Duke Nukem
3d" czy inne "Doomy" nadal pozostaną w pamięci graczy jako coś przełomowego i
kultowego i co najważniejsze z duszą.
Najlepszym przykładem, że gra wcale nie musi mieć jakiejś
oszałamiającej grafiki, a i tak zagości na naszych PCtach na długie lata jest "Counter
Stricke", popularna "sieciówka". Ta produkcja posiada "brzydką", ale "stylową"
oprawę wizualną i właśnie dla tego stała się popularna. Gra się w nią miło, a i
bije od niej jakieś ciepło. Czuć, że ma w sobie "to coś" co przyciąga ludzi do
monitorów...
Inne zdanie mam o "Devastation", które ma piekielnie dobrą grafikę, ale bez
jakiegokolwiek stylu. Jest chłodna, a weń grając chcesz jak najszybciej skończyć
tą "zasraną" rozgrywkę.
Podobnie jest z Blizzardowskim "Warcraftem III", pomimo tego, że jest to
piekielnie dobra gra, której postawiłbym nawet 9/10, to brakuje jej
najważniejszej cechy dwóch poprzedników... Duszy. Dlatego czasem wolę sobie
pograć w jakieś mini gierki z Internetu, które stworzyli zwykli amatorzy, ONI
tworząc taką grę włożyli w jej zrobienie siebie, kochali to co robili i byli
bardzo dumni z tego co wyszło. Dali jej kawałek swojej duszy, (jeśli można tak
powiedzieć). Co taki "ID Software", "Activision" czy inny "Eidos" myśli tworząc
grę? Jasne! Kasiorka do kieszonki! Wystarczy zrobić spox graficzkę, dźwięki i
szef będzie zadowolony, w gazetach dostaniemy dobre oceny to ludzie kupią to, co
"MUSIELIŚMY" (nie chcieliśmy) zrobić, będzie kasa, będzie następna gra! Tworząc
taką grę znane firmy już nie wkładają w to kawałka siebie, a górę nad
przyjemnością i chęcią bierze zimny profesjonalizm...
Powiedzmy, że na tym skończę mój wywód, bo nie chcę przedłużać
tekstu na siłę. Uprzedzałem, że nie będzie długi... czy ja coś mówiłem o zimnym
profesjonalizmie :)
W takim tekście PSów nie zabraknie.
PS. Słuchałem: "Hey you", "The Trial", "Wish you Where Here", "Learning to fly",
"Pigs on the Wing", "Goodbay Blue Sky" - PINK FLOYD
:: wstecz :: do góry :: wydrukuj ::
| | |