:: Syberia

[nietypowy początek recenzji]
  Zauważyliście, że parówki ostatnio coraz lepsze produkują? Delikatesowe mięso z unii, ops, pardon, z Unii (a nawet UNII) musi to sprawiać...
[koniec początku, przechodzimy do środka, a ten będzie raczej standardowy]

  Wcielamy się w Kate Walker, młodą i urodziwą inaczej (aczkolwiek o figurze nienagannej) prawniczkę, która ma za zadanie wykupić podupadającą fabrykę zabawek. Ta bowiem, po śmierci jej właścicielki, jest zasadniczo niczyja. Proste zadanie, nieprawdaż, dzieciaki? Ale sami wiecie, jak bywa z zabawkami - wstępuje w nie duch jakiegoś mordercy i zaczynają zabijać (Chucky!), czy też zyskują jakieś inne paranormalne zdolności dzięki osiągnięciom techniki (Small Soldiers), stając się - niespodzianka - maszynami do zabijania... Cóż, historia w Syberii nie jest aż tak krwawa, lecz równie dziwna.

  Opisywana gra jest niczym innym jak klasyczną przygodówką. Cenię ten gatunek głównie za to, że w najsłynniejszych jego przedstawicielach (Broken Sword, Monkey Island, Indy Jones and Fate of Atlantis) można wykazać się błyskotliwością przy jednoczesnym porykiwaniu ze śmiechu. Kiedy ujrzałem wielce entuzjastyczne recenzje profesjonalnych przygodówkowiczów, wiedziałem, iż Syberię mieć po prostu muszę!

  Intro sugerowało, iż czeka mnie wspaniała przygoda - wykonane z wielkim pietyzmem i rozmachem, zawładnęło moją wyobraźnią na dłuższy czas... Jednakże dalej nie było tak różowo. Zaczęła się istna mordęga, która trwała aż do momentu dotarcia na drugą płytę - czyli do miejsca, w którym nudziłem się już niczym mops, i jedynym moim marzeniem było odinstalowanie tegoż "dzieła".

  Przechodzimy zatem do wyliczania licznych wad "Syberii". Te pomniejsze, jak setki miejsc, do których chcielibyśmy pójść, lecz nie możemy, czy też niemal zupełnie wyludnione lokacje (ludzi spotykamy tak często jak obniżki cen paliw) dałoby się przeboleć - gdyż gry z podobnymi ograniczeniami bywały naprawdę wspaniałe (Myst, X-files). Jednakowoż dwie rzeczy wprawiły mnie w taką wściekłość, że łyżeczki znajdujące się w pobliżu mnie same zaczęły się zginać - bez jakichkolwiek działań naginalnych z mojej strony!

  Otóż - GRA JEST OGROOOOOMNA. Konkretnie - lokacje są gargantuicznie olbrzymie. Aby dojść do jakiegoś znaczącego miejsca, musimy przebiec przez dwadzieścia ekranów, na których nasza postać ma wielkość kilkunastu pikseli, a wiedzcie, że Kate nigdzie się nie spieszy i porusza się raczej wolno. Kiedy już dojdziemy tam, gdzie zamierzaliśmy, okazuje się, iż zapomnieliśmy czegoś zabrać z lokacji, z której przybyliśmy. No to powrót, po jedną małą rzecz... Gorzej, jeśli zupełnie nie mamy pojęcia, co zrobić, aby pchnąć fabułę dalej - wtedy biegamy zupełnie bez celu, próbując użyć wszystkiego na wszystkim. Choć, prawdę mówiąc, za dużo się nie naużywamy... Bowiem te wszystkie lokacje o wielkości lotniska nie służą niczemu - na większości z nich nie da się zrobić NIC. Jeśli już coś ma do czegoś posłużyć, to albo jest skrzętnie ukryte, albo wystarczy raz na tym kliknąć, aby musieć biec do kolejnego miejsca... Grzech śmiertelny.

  Druga, najgorsza wada, wynika niejako z pierwszej. GRA JEST NUDNA! Fabuła może zaciekawi zapalonych miłośników "Nad Niemnem" czy "Lalki", lecz dla przeciętnego, spragnionego przygody gracza poszukiwanie zaginionego człowieka w najspokojniejszych okolicach, jakie kiedykolwiek widziałem, nie przyniesie żadnych emocji. Niechże i ta akcja dzieje się we francuskim miasteczku na francuskiej prowincji - ale dodajmy jakiś element, który nas zaciekawi! Bo cóż mnie interesuje, że ktoś tam zaginął wiele lat temu, a jego siostra bardzo go kochała, lecz ojciec nie kochał jej... Istny Harlequin! Dodatkowo można umrzeć z nudów, kiedy dzwonią do nas wirtualni przyjaciele. Czy to mamusia chce zapytać, jak dziecku leci, i wywiązuje się pięciominutowa rozmowa nie mająca ŻADNEGO związku z grą, czy też koleżanka z pracy telefonuje aby opowiedzieć o swoich podbojach miłosnych... Miało to z założenia dodawać realizmu, ale powoduje tylko zmęczenie grą.

  "Syberia" została spolszczona - teoretycznie profesjonalnie. Teoretycznie, gdyż postaci mówią powoli, sztucznie i nienaturalnie, jakby poza planem ktoś trzymał kartkę z tekstem a oni z niej czytali. Można jeszcze doczepić się do niezbyt czytelnych czcionek i słabego systemu prowadzenia dialogów, ale co ja się będę wysilał...

  Nie wspomniałem jeszcze o oprawie - dlatego, iż to jedyny jasny punkt gry. Grafika jest powalająca, animację urokliwe. Muzyka genialna. Lecz ogólnego obrazu produktu to nie ratuje... Nuda, panie, nuda! I zero humoru...

3/10
:: PLUSY:
+ Oprawa audiowizualna (z odchyłem ku AUDIO)
:: MINUSY:
- Nuda!
- Wielkie, puste lokacje
- Nuda!
- Śmiertelnie poważna
- Nuda!

  Zaraz, momencik, chwila koncentracji... Już. Czy ja i military graliśmy w tę samą grę? A może jest to jakaś prowokacja z jego strony? ;) Kurczę, nie wiem. Osobiście uważam Syberię za świetną grę, swego rodzaju następczynię wspaniałej TLJ. Że co? Że śmiertelnie poważna? Człowieku, wszystkie przygodówki muszą kipieć humorem, aby mogły Cię zainteresować? Przecież nie tylko oto w tym gatunku chodzi. Jak mogłeś nie poczuć tego cudownego klimatu? No, ale o gustach się ponoć nie dyskutuje. :) OK, już kończę - jak dla mnie Daven

O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Nie podane:)


:: wstecz :: do góry :: wydrukuj ::
http://www.am-gry.prv.pl
Copyright (C) 2000 - 2003 GAMES CORNER
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wersja on-line: www.am-gry.prv.pl
Kontakt: amgry@o2.pl
Design by: winix@wp.pl