|
* Wstęp
*
OR
* Demo-testy
* Recenzje
* Gadanie
* Kąciki
* TNT
* Stuff
* Listy
* Redakcja
* Wyjście *
* Prenumerata
* Forum
*
|
|
::
Stare, ale jare
Dziś przeciętna gra komputerowa mieści się na siedmiuset megabajtowym kompakcie, a czasem nawet na kilku. Z tego większą część zajmuje wyrafinowana, szczegółowa grafika i nastrojowe ścieżki dźwiękowe. Kolejne wersje gier wymagają coraz szybszych procesorów, lepszych kart dźwiękowych i graficznych, licznych sterowników i nowszych systemów operacyjnych...
Wśród tej pogoni za nowym, lepszym,
szybszym i bardziej kolorowym chciałam zaprosić Was w podróż sentymentalną do
czasów, kiedy gra mieściła się na jednej dyskietce i wystarczył jej goły DOS.
Wbrew pozorom nie są one wcale tak bardzo przestarzałe, dają się uruchomić na
większości komputerów i ich fabuła nadal jest równie ciekawa jak kilkanaście lat
temu. Ponieważ od powstania informatyki napisano tysiące gier, ograniczę się tu
do opisania jedynie kilku tekstówek. To właśnie z takich gier wywodzą się
współczesne mudy i inne obce mi formy spędzania czasu przy kompie... Moja
przygoda z tekstówkami zaczęła się od niepozornej gierki "Alice in Wonderland"
(by R.C. Johnson, 1989). Na początku w ogóle nie wiedziałam, co się z tym robi,
ale na szczęście, podobnie jak w większości programów tego typu, twórca pomyślał
o stworzeniu zrozumiałego i treściwego helpa, dzięki któremu poznałam zasady
rządzące grą. Ogólna idea jest taka: na ekranie wyświetla się kilkulinijkowy
opis miejsca, w którym się znajdujesz i określenie Twojej sytuacji. Migający
poniżej kursor zachęca użytkownika do wprowadzenia jakiejś komendy. Najbardziej
popularne to: "s", "n", "e", "w" (bardzo skrócona wersja zwrotu "Idź na
południe/północ/..."), "weź", "daj", "porozmawiaj" itp. - oczywiście po
angielsku, bo z polskich produktów tego typu spotkałam tylko humorystyczną
gierkę "Kibol", w której wcielamy się w postać szalikowca demolującego miasto,
krzywdzącego słabszych i tracącego kolejne zęby :-). Kiedy już zapoznamy się z
tym niezbyt wyrafinowanym interfejsem, możemy pogrążyć się we wspaniały świat
Krainy Czarów. Fabuły nie powstydziłaby się niejedna współczesna przygodówka
(no, może trzeba by ją troszkę przedłużyć...). Kierujemy znaną z powieści Lewisa
Carrola Alicją w poszukiwaniach jej kotka (na początku gry możemy nadać kotkowi
wybrane imię). Warto mieć pod ręką kawałek kartki, aby szkicować sobie wzajemne
położenie kolejnych lokacji. Brak obrazków sprawia, że możemy popuścić wodze
fantazji, a wiadomo, że żaden grafik nie stworzy nic tak doskonałego, jak nasza
własna wyobraźnia. Kolejnym przystankiem na moim tekstówkowym szlaku była gra z
1983 r. wyprodukowana przez Infocom. Sami twórcy określają ją jako "interactive
science-fiction". Jest to "Planet Fall". Bardzo wciągajšcą historia kosmonauty,
który wylądował na obcej planecie, wśród opuszczonych, najwyraźniej ziemskiego
pochodzenia budynków. W wyścigu z czasem stawką jest jego życie... Niestety, nie
dałam rady jej ukończyć... PF nie jest jedynym dziełem Infocomu, który wypuścił
również dość znaną trylogię "Zork" i wspaniałą historię kryminalną "Moonmist". W
"Moonmist" (1986) jesteśmy detektywem w starej angielskiej posiadłości - klimat
wprost z książek Agathy Christie i niezbyt trudne zagadki. Akcja naprawdę wciąga
i czujemy dreszczyk, w głowie sama kołacze się tajemnicza muzyczka i rysują
mroczne wiktoriańskie korytarze... Natomiast ZORK (1981 - 83(!)) to typowa gra
fantasy. Prawie cała akcja toczy się w tajemniczych podziemiach, zamieszkanych
przez trolle, jednorożce i czarowników. Wadą jest brak jasno wytyczonego celu
gry i dość wysoki poziom trudności. Gra ma jednak spore grono wielbicieli -
jeden z nich stworzył nawet gierkę "Pork" będącą parodią "Zorka" i dorównującą
jej poziomem. Zachęcam wszystkich do wypróbowania tych gier. Mają one ok. 200 KB
(po rozpakowaniu) i są dostępne zupełnie gratis na stronach z abandonware. | ||||
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE |
Kontakt: amgry@o2.pl Design by: winix@wp.pl |