:: Rainbow Six - Rogue Spear

  Aż mi się łezka w oku kręci... chlip. Bo oto jeszcze nie tak dawno miałem PSX'a, i jedną z gier którą strasznie chciałem mieć był Rogue Spear. Niestety, nawet piraci nie mieli wtedy takiej gry. I oto teraz ludzie z CDA zrobili mi znakomity prezent na długie jesienne (czyt. deszczowe i zimne) wieczory. Do gazety dodali grę pt. "Tom Clancy's - Rainbow Six: Rogue Spear". Nawet nie wiecie, jaki byłem i jestem szczęśliwy!

  Tom Clancy ma własny zespół do tworzenia gier, który zowie się Red Storm. Tomeczek jest znany głównie z takich hitów książkowych jak "Polowanie na Czerwony Październik", "Tęcza Sześć" (Rainbow Six), "Suma wszystkich strachów" czy też ''Czerwony Sztorm''. Wszystkie jego powieści cechuje wartka dobra akcja i wątki polityczne. Zresztą idźcie do biblioteki i wypożyczcie, chociaż jeden tytuł, naprawdę warto. A od jakiegoś czasu zaczął tworzyć gry i to z dość dobrym skutkiem...

  W grach tego typu (czyli składankach FPP), chodzi o to, by jak najszybciej i jak najsprawniej wpaść do jakiegoś budynku i przetrzepać kuper złym panom z wąsami (nie zastanawiało Was nigdy, dlaczego terroryści w większości mają wąsy?). I w R6 nie jest inaczej. Misje w większości składają się z zamkniętych terenów (budynki, fabryki) w których chodzi o mądre planowanie i intuicyjne wpadanie do pomieszczeń. Niektórzy mogą porównać R6 do Swata, ale jest to bardzo mylne. W Swacie (znakomita giera) nie można było zaplanować całej akcji, ale za to mogliśmy na bieżąco dawać rozkazy, do rzucenia granatem, czy otwarcia drzwi. W R6 jest inaczej. Przed misją mamy wszystkie wytyczne podane na tacy i tylko od nas zależy jak je wykorzystamy. Mamy mapkę, jakieś tam informacje o budynku i terrorystach i zaczynamy działać. Na początku jest cholernie trudno i część graczy może się zrazić (byłem blisko... gulp!). Bo oto stajemy przed ciężkim zadaniem zaplanowania całej akcji. A jak wiadomo, jedno złe posunięcie i cały team idzie do nieba. Dlatego ja na początku włączałem misję, robiłem błąd, wracałem do planowania i znowu do misji, potem mnie zabijali wracałem do planowania i tak w kółko. Jednak teraz po tych 13 misjach jestem już wyjadaczem. Wiem, kiedy trzeba czekać, a kiedy trzeba włączyć do akcji samotnego snajpera. Ot, trzeba czasu na zapoznanie się z niuansami całej gry.

  Fabuła mnie mało obchodzi, bo jak zwykle chodzi o złych i żądnych władzy ludzi, którzy jakimś cudem mają atomowe ładunki - banał. Za to misje nie są już tak banalne. Moją ulubioną jest ta, w której trzeba skopiować dane z komputera. Niby wszystko spoko, ale jeżeli ktoś dowie się o twojej obecności, to owy komputer wyleci w powietrze i po ptokach. W misji tej (Silver Snake) musimy wkraść się do ogromnej willi. A najlepsze jest to, że cały czas pada biały śnieżek - uwielbiam takie klimaty. Oczywiście są też misje drętwe. Ot np. misja 6 (Crystal Arc). Dzieje się w tej samej willi, co ww. misja, ale naszym zadaniem jest podłożenie pluskwy. I wszystko byłoby spoko, gdyby nie jeden mały haczyk. Nie możemy używać jakiejkolwiek broni. Mówię Wam istny hardcore! Jedyny sposób, to wkuwanie na pamięć ruchu przeciwników. Jest jeszcze jedna głupia misja (Outer Sedition - totalnie na siłę tutaj wrzucona), ale reszta (ogólnie 18) jest naprawdę w porządku i przyprawia o wielgachne trzęsienie gaciami z emocji.

  Oczywiście każdy squad antyterrorystyczny ma masę broni i gadżetów. Nie inaczej jest tym razem. Prawie każda broń ma odpowiednik z tłumikiem, więc jeżeli powiem, że broni jest 27 sztuk (może więcej, może mniej - liczyłem na oko), to da to iście imponującą liczbę. Do tego dochodzą gadżety takie jak: granaty ogłuszające i odłamkowe, lornetka, sensor bicia serca, narzędzia do otwierania drzwi, narzędzia do deaktywowania bomb i narzędzia do włamywania się. Dobór odpowiedniego ekwipunku to bardzo ważna sprawa. Raz na przykład, wpadłem do ciasnego pomieszczenia z zakładnikiem i terrorystą. Mój karabin miał taki rozrzut, że zabiło zakładnika i terrorystę. Całą misję musiałem zaczynać od nowi i po raz drugi już nie popełniłem takiego głupiego błędu.

  Co można powiedzieć o grafice gry z 1999 roku... ano nic! Na początku czuje się mały dyskomfort, ale po dwóch misjach człowiek zapomina o tych pikselach jak cegłówka i jest luz. Poza tym, loadingi trwają dosłownie trzy sekundy, żadnych niepotrzebnych przestojów (wiadomo, teraz w domach stoją maszyny z 512 RAMu więc...). Mówiłem o tym, że łazimy po fabrykach i budynkach. Oczywiście spotykamy tam telefony, stoły, obrazy, łóżka, sofy, fotele, telewizory, gazety itp. Jednym słowem, nie jest pusto. Nawet teraz gra nie może się wstydzić wystroju wnętrz - jest bogato i miło (tzn. klimatycznie). Napisałem wyżej, że moją ulubioną misją, jest ta w willi i w zimie. A to właśnie, dlatego, że cały dom jest naprawdę fajnie pomyślany, a w piwnicy jest nawet pomieszczenie na bieliznę gdzie można się schować. Do tego oczywiście nie można zapomnieć o oponentach. Jedni są łysi, a inni noszą skórzane kurtki (albo typowe w zimie radzieckie czapy). Ogólnie grafikę mogę skwitować słowem - porządnie.

  Najbardziej jednak zdziwiły mnie dźwięki. Są genialne! Dawno nie słyszałem tak znakomitych konwulsji przy umieraniu. Ale to jeszcze nic! Raz, kiedy zostałem zabity przeciwnik krzyknął do mnie "To ci suka!". Tak przynajmniej to brzmiało, ubaw miałem niezły. Oczywiście reszta dźwięków jest na wysokim poziomie (np. odgłos chodzącego za drzwiami bandziora).

  Al przeciwników jest naprawdę dobre. Jeżeli usłyszą, że coś jest nie tak, to zejdą i to sprawdzą. Czasami może okazać się, że znajdą się tuż za twoimi plecami i dupa blada. Ja w jednaj misji usłyszałem jeden strzał, potem drugi i trzeci. Obróciłem się patrzę, a tu bandzior zaszedł nas od "tylca" i wybił jak kaczki. Niestety z naszym teamem nie jest już tak różowo. Czasami zdarza się, że wszyscy na raz wejdą do drzwi i przyblokują się. Innym razem obmyśliłem znakomity plan. Ustawiłem się w miejscu i czekałem na drużynę zieloną. Czekam... czekam... i okazało się, że goście przyblokowali się na... barierce. Oczywiście to rzadkość, ale jednak... Jednak muszę przyznać, że Al to mocna strona R6.

  Cóż mogę jeszcze powiedzieć na koniec... Gierka jest za darmo jako dodatek do gazety. I choć trudno w to uwierzyć, to tak jest. Jeżeli ktoś zastanawiał się czy kupić numer CDA z R6 to jest czubem, albo nie lubi tego typu gier. Ja na samą myśl jeszcze się ślinię. I pomyślę, że kiedyś dawali takie ochłapy jak Screamer:). Muszę przyznać, że dzięki R6 i SOF zaczynam lubić CDA. I szczam na komercję czy inne tego typu pierdoły. Dzięki CDA nie kupuję już tyle piratów, co dawniej (hmm... w ogóle ich nie kupuję!!!). Ale ciekawi mnie jedno. Na razie jest super w sprawie gier i CDA (Tony Hawk 2; Dark Reign 2; R6; SOF). W przyszłości albo będzie jeszcze lepiej, albo gorzej. Cóż zobaczymy, na razie grajmy w R6 i nie martwmy się na zapas...

9/10
:: PLUSY:
+ Darmo przy gazecie!!!
+ Planowanie
+ Oprawa A/V po latach
:: MINUSY:
- Misja 4 i 6
- Czasami szwankuje Al
- A w mordę chcesz?
Rewelacja! W tak dobrego FPSa już dawno nie grałem! Olbrzymia grywalność, niezwykle realistyczna! Bardzo fajne mapy i towarzysze broni z jakimś porządnym AI. Trochę rozmaitych błędów w grafice, muzyka czasem się zacina, w niektórych wrogów trzeba władować z osiem naboi żeby padł. Dla mnie bobma! Daje 9+ chociaż irytują mnie niektóre misje (szczególnie te gdzie trzeba się samemu skradać). Winix
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Gatunek - taktyczny FPS
Producent - Red Storm Ent.
Premiera - koniec 1999
Gra została dodana do CDA 11/2003 (92)

:: wstecz :: do góry :: wydrukuj ::
http://www.am-gry.prv.pl
Copyright (C) 2000 - 2003 GAMES CORNER
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wersja on-line: www.am-gry.prv.pl
Kontakt: amgry@o2.pl
Design by: winix@wp.pl