|
* Wstęp
*
OR
* Demo-testy
* Recenzje
* Gadanie
* Kąciki
* TNT
* Stuff
* Listy
* Redakcja
* Wyjście *
* Prenumerata
* Forum
*
|
|
::
Mafia Po oszałamiającym sukcesie trzeciej części GTA, było pewne, że inni podłapią temat i zaczną go eksploatować na wiele różnych sposobów. Szczerze mówiąc kiedyś byłem negatywnie nastawiony do czegoś takiego. Wiadomo Ci, którzy kopiują coś dobrego zazwyczaj żerują na popularności poprzednika i nie oferują nic nowatorskiego. Piszę to, dlatego, że MAFIA: The City of Lost Heaven było właśnie takim żerowaniem. Gra ukazała się dwa miesiące po premierze GTA III i na pierwszy rzut oka mogła wydawać się totalną zrzynką... na pierwszy rzut oka. Zacznijmy od wyjaśnienia. Mafia to z jednej strony gra TPP (Third Person Perspective - czyli widok z trzeciej osoby) w której naszym zadaniem jest bieganie po mieście i wykonywanie misji. Z drugiej strony jednak, jest to gra samochodowa, w której naszym zadaniem jest jeżdżenie po mieście w celu ścigania przeciwników. A więc mamy miks samochodówki i TPP'eka. A muszę Wam powiedzieć, że jest, po czym jeździć i biegać. Illusion Softworks (goście odpowiedzialni za Mafię) z Czech stworzyli tętniące życiem miasto o powierzchni 12 mil kwadratowych. Suche liczby nie oddają tego, co zastajemy w rzeczywistości. Może powiem tak. Miasto zostało podzielone na trzy wyspy, plus obszary poza miejskie (góry, pola itp.). Naprawdę, w cholerę jest tego tutaj i co najważniejsze, nie jest nudno. Wszędzie widać szyldy różnych profesji i barów. Przechodnie dzielą się na robotników, stare babcie, Chińczyków, kilka rodzajów kobiet i mężczyzn. Jedni idą po woli, a inni gdzieś się spieszą. Oczywiście nie zabrakło mafiosów (w samochodach lub chodzących pieszo) którzy to, noszą ze sobą lupary i Tommy Guny. Ogólnie mówiąc, miasto jest potężne i potrafi zadziwić. Sama fabuła jest dość banalna, ale znowu na pierwszy rzut oka. Jest rok 1930. Pewien taksówkarz Tomas Angelo prowadzi nędzny żywot. Jest słabo zarabiającym taryfiarzem i nie jest mu z tym dobrze. Pewnego wieczorka po ciężkim dniu pracy, postanawia zrobić sobie przerwę na papierosa. Wychodzi z auta i opiera się na tylnej masce. Nagle słyszy straszliwy huk. Zza zakrętu wyłania się postać z pistoletem. A po chwili następna, jednak w dość ciężkim stanie. Grożą Tommy'emu, że jeżeli nie zgubi za sobą ogonu w postaci mafiosów Morellego, to go zabiją. I teraz stery przejmujesz Ty. Musisz uciekać w wąskich uliczkach, kiedy Twoi towarzysze strzelają przez otwarte okna. Gdy uda Ci się zgubić pościg chłopcy proszą Cię o odwiezienie do baru Salieri'ego. Tam dostajesz sporą sumkę na naprawę taryfy i szybko spadasz, bo nie chcesz mieć do czynienia z elementem społecznym. Potem Tommy wiedzie sobie spokojne życie. Zapomniał o tym, co się stało i znowu rozwozi ludzi po całym mieście. Jednak Morello nie zapomina ludzi, którzy zrobili go w konia. Wysyła dwóch ludzi, którzy mają zabić Tommy'ego. Łapią go na postoju i zaczynają tłuc. W końcu jeden z nich wyciąga broń z zamiarem zabicia naszego bohatera. I znowu musimy przejąć w tym momencie kontrolę nad tym biednym chłopcem. Uciekamy po podwórkach i ulicy do baru Salieri'ego, który obiecał, że w razie kłopotów trzeba się zgłosić do niego. Oczywiście dwóch bandziorów zostaje zabitych, a Ty musisz od tej pory być na usługach mafii, bo jak nie... Oczywiście jest też wątek miłosny! A wszystko rozchodzi się o panowanie w mieście pomiędzy Salierim i Morello. Misji jest 20. Może to i mało, ale za to są w cholerę rozbudowane i różnorodne. Począwszy od jazdy po haracze, przez wyścig sportowym bolidem, aż po zabójstwo znanego polityka. Misję są naprawdę różnorodne i nie chcę tu zdradzać wszystkich wątków, ale zapewniam Was, nie będziecie się nudzić. Tutaj potwierdza się dewiza, że nie ilość, a jakość się liczy. No i to niebanalne zakończenie. Grafika jest wspaniała. Architektura miasta z lat 30 powala. Wszędzie pełno jest ludzi ubranych w ten specyficzny sposób. Samochody, to wielkie masywne "gruchoty" z tamtych lat. Same dzielnice miasta mają swój desing i żyją własnym życiem. Ot takie Chinatown, albo Little Italy. Na blokach wiszą wielkie reklamy i slogany, a wokoło pełno jest parków i skwerków. Filmiki między misjami powalają. Twarze postaci zostały zrobione z wielką dbałością, a dym z papierosów to coś nie do opisania. Trochę na tym wszystkim straciła reszta (garnitury, dłonie), ale co tam. Podczas misji dane nam będzie zobaczyć piękną noc i burzę (pioruny i ludzie noszący parasole rulez!), a także wnętrza potężnych budynków (hotel, lotnisko, kościół). Ogólnie grafikę zaliczam na duży plus. Tym bardziej, że Mafia ma stosunkowo małe wymagania w porównaniu z np. GTA III. Strona dźwiękowa to inna para kaloszy. Piękny jazz wydobywający się z głośników daje radę. Poza tym, wszędzie słychać żyjące miasto (np. praca na budowie). Odgłosy pisku opon, czy wystrzałów są naprawdę bardzo dobre. A aktorzy, którzy wcielili się w postaci z gry odwalili kawał dobrej roboty. Jednak Mafia to mega grywalność dzięki różnorakim smaczkom. Najlepszy bajer to możliwość przebicia opony. Kiedy gonią Cię mafiosi (i vice versa) mogą przestrzelić Ci oponę przez co, kierowanie autem stanie się cholernie trudne. A jak przestrzelić tą oponę? A to już inny bajer. Jeżeli mamy np. Colta, to wybieramy go podczas jazdy i... strzelamy przez okno. Jest to dość trudny manewr do opanowania, ale mega rajcowny. Nie ma nic lepszego, niźli pościg z opcją strzelania. Adrenalinka potrafi wtedy dać mocno do pieca. O możliwości zabicia kogoś w samochodzie przez szybę chyba nie muszę mówić? Oczywiście dostępne są także środki komunikacji miejskiej. Chcesz wsiąść do tramwaju? Nie ma sprawy! Chcesz wsiąść do pociągu? Nie ma sprawy. I nie myśl, że są to zbyteczne duperelki. Ja nawet teraz lubię (ot tak, aby się zrelaksować) wsiąść do pociągu i przemierzyć całe miasto, tylko po to, aby pozwiedzać i pooglądać panoramę miasta. Inny bajer, to niemożność wsiadania do każdego pojazdu. Aby ukraść jakieś auto musisz najpierw nauczyć się doń włamywać. Największy atut Mafii, to bezapelacyjnie klimat (przez duże "K"). Na ten element składa się kilka rzeczy. Grafika, udźwiękowienie, ale i także stroje ludzi i architektura domów. Poza tym, nie są tu obce takie rzeczy jak Omerta, czyli nakaz milczenia. Zresztą w jednej misji będziecie musieli zlikwidować faceta, który złamał to odwieczne prawo. I choć nie potrafię obrać w słowa tego genialnego klimatu, to fani mafii poczują się tu "jak u Pana Boga za piecem". Jest mocno. Cóż mi pozostało na koniec? Chyba tylko zachęcić do kupna tej gry. Nawet, jeżeli nie jesteś fanem elektronicznej rozrywki, to musisz w to zagrać (oczywiście, jeżeli interesujesz się mafią). Gra zmieniła mój tok myślenia i zachwycam się nią dzień w dzień. Nawet, jeżeli tylko wsiadam na chwilkę do auta i jeżdżę po mieście dla relaksu, to nie nudzę się przed monitorem. Obiektywnie patrząc jest to najlepsza gra na PeCeta i w moim prywatnym rankingu zajmuje pierwsze miejsce. Polecam wszystkim wygłodniałym fanom mafii. Teraz pozostaje tylko czekać na sequel, czyli Mafię 2...
![]() | ||||||||||||||||||||
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE |
Kontakt: amgry@o2.pl Design by: winix@wp.pl |