Invasion of the Mutant
Space Bats of Doom



     Zacznę podobnie jak RadasON w recenzji Strange Adventures in Infinite Space (swoją drogą, która recenzja, jak na taką długą nazwę... Ale do Avistaka jeszcze daleko:))<<<acha, na tym komentarzu kończę wyśmiewanie się z Avistaka- ma chłopak pisać dłużej, co może być widoczne w tym numerze...<<< - do ściągnięcia tej gierki skłoniła mnie tylko nazwa- pod względem ilości wyrazów zawartych w tytule bije nawet Midnight Outlaw Illegal Street Drag Nitro Ediition! Ale w ogóle nie pożałowałem...

Fabuła

    Szczerze mówiąc, to do zrecenzowania gry musiałem się zmusić! Czemu? Cóż, ile razy włączałem kompa, by zacząć pisać, tyle razy nie mogłem się oprzeć pokusie, by"chwilkę" jeszcze pograć w IotMSBoD:)- na ogół ta chwilka trwała ok. godziny i pisać już mi się odechciewało. Ale przekonałem się argumentem, że może dzięki mnie gra zaskarbi sobie kilku nowych fanów...

     Najprościej rzecz ujmując, gra jest przeróbką Galaxiana (za tą grę też trza się będzie wziąć...), tzn. nasz statek na dole, "kosmity":) u góry i rozpieprzamy wszystko, co nie jest nami:). Tylko tutaj jest to trochę bardziej skomplikowane... Na początku gra wygląda identycznie jak Galaxian: na górze widzimy gromadę symetrycznie ułożonych nietoperzy: bo trzeba Wam wiedzieć, że bronimi Ziemii właśnie przed gackami:). Gra ma nawet fabułę, pokazaną przez kilka obrazków na początku gry, skupia się ona, z tego co zrozumiałem (gra jest ofkozz po angielsku), na tym, że podczas patrolu w kosmosie nasze czujniki wykrywają "coś"-prawdopodobnie meteoryty. Po chwili okazuje się, że są to Zmutowane Kosmiczne Nietoperze Zagłady (nie ma co, wyrąbista nazwa...), a Ty oczywiście masz Ziemię przed nimi ocalić...

      To, w jaki sposób gramy, jest trochę trudno wytłumaczyć, tzn. zawsze można powiedzieć: lecisz i rozwalasz, ale ja mam trochę większe ambicje... Ogólnie rzecz biorąc, mamy do przejścia 3 levele, po których dostajemy... nie będę Wam psuć przyjemności z gry ;P. Zapewne myślicie, że 3 levele to mało- ale tak nie jest. W każdym levelu znajduje się 6 podpoziomów, 2 bonusy oraz jeden "bossowy" poziom- nazwałem go tak, ponieważ na ogół w większości gier, po przejściu wszystkich poziomów znajduje się poziom z bossem- na tym akurat takiego wielkiego, szybkiego, silnego, super-napakowanego bossa nie ma- są dwa skrzydlate... skrzydła ;) z gwardią przyboczną skrzydełek wielkości mniej więcej 5 pikseli. Trzeba dodać, że w każdym poziomie levele wyglądają prawie tak samo! Ale o tym poczytacie więce jakieś dwa akapity niżej... (dwa akapity niżej, tzn. opuście jeden :))

      "W rezultacie, otrzymujemy <czas na obliczenia> 6+2+1 to 8... nie, 9, a 9x3 to jest... zara, dlaczego ja mam tak mało palców??? To jest 18, a potem jeszcze 9... To jest minus 2... To jest sześć... 26! </czas> 26 poziomów, co zresztą i tak nie jest zbyt imponującym wynikiem, biorąc pod uwagę, że wyglądają mniej więcej jak w Galaxianie..."- pomyślicie pewnie. Nic bardziej mylnego! Po pierwsze, to nie 26, tylko 27 ;), a po drugie, to wszystkie te "zwykłe" podpoziomy - jest ich 18 - mają jeszcze 3 podpodpoziomy! Czyli łącznie dostajemy 63 (nie ma obliczeń, bo korzystałem z Kalkulatora ;)) poziomy! A jak komuś to nie wystarcza... to niech se sam dorobi następne 50!:P

      Jak obiecałem 1 akapit wyżej (czyli w 3 akapicie Fabuły, licząc od góry :)), przechodzę do budowy poziomów. Na początku widzimy obrazek rodem z Galaxiana: nasz statek, idealnie pośrodku, znajduje się na dole, nietoperze zajęły stanowiska u góry. Co się rzuca w oczy od razu, to to, że nie musimy czekać tak długo jak w Galaxianie, aż "nietopyrki" zaczną zlatywać na nas stylem "wolno-pijackim";), bądź też "pijacko-wolnym";))) -trzeba tutaj wspomnieć, że za gacki, które akurat nie są w ruchu, nie dostajemy żadnych :( punktów. Za lecące w dół dostajemy po 400, za "wracające" ("pijacko-wolne" nietoperze akurat nie wracają, po doleceniu na sam dół rozpoczynają swoją wędrówkę od nowa za samej góry...) 200. Po skończeniu z wszystkimi, przechodzimy do następnego podpodpoziomu- w tym przypadku ten drugipodpodpoziom różni się od pierwszego tym, że wrogowie lecą na nas lotem "pikująco-niszczącym", trudniej jest wtedy uniknąć kolizji. Po skończeniu z wszystkimi, przenosimy się do trzeciego, ostatniego podpodpoziomu w tym podpoziomie :). Podpodpoziom ten stanowi jak gdyby "podsumowanie" poprzednich dwóch- nieprzyjaciele na zmianę pikują lub piją;). Teraz następuje lekkie oderwanie się od galaxianowych korzeni - choć "nietopyrze" nadal pozostają na górze, działają całkowicie inaczej- pośrodku znajduje się ogromny nietoperz (który przypomina mi bardziej ptaszysko), a z lewej strony wylatuje chmara żądnych krwi "dzieci". Dolatuje ona aż na sam dół, więc najbezpieczniej jest "schronić się" w rogu. Do wyboru mamy 2 sposoby przejścia tego podpoziomu - (nie podpodpoziomu, bo wszystkie możemy tak przejść) albo powybijać co do jednego "dzieci" (wtedy "ptaszysko" rzuci się w dół, na czym można zarobić kilka punktów- najpierw trzeba oddać w nie kilka strzałów, by zrezygnowało z wykonania operacji pt. "rozerwanie nas", a potem, gdy będzie uciekać w górę, za pierwszy strzał w nie otrzymamy 200 pnkt, za następny 400 pnkt, a potem za każdy 800), albo oddać serię strzałów od razu w ptaka, wtedy wszystkie nietoperze polecą za "matką" do góry (ale wtedy już nie zarobimy dodatkowych punktów). W następnym podpodpoziomie nietopyrki wylatują z drugiej strony, a z "statku-matki";) wylatuje na nas co jakiś czas para skrzydeł wielkości 5 pikseli. W ostatnim, "podsumowującym" podpodpoziomie wrogowie wylatują na nas z obu stron, a dodatkowo z "mega-nietopera" skrzydełka wyskakują podwójnie, oraz, za co nie dam głowy, wydają się być odrobinę szybsze... W podpoziomie trzecim przyjdzie nam stoczyć walkę z prostą linią nietoperzy, które wykonują kurs góra-dół, przy okazji robiąc coś w rodzaju "fali". Aby je zabić, należy trafić każdego (po trafieniu nietoperki wydają się być spalone), a następnie oddać jeszcze w nie jeszcze jeden strzał - wtedy podskakują powyżej krańca ekranu, poczym spadają na nas z prędkością pijanego nietoperza. Aby nie było łatwo, przeciwnicy wypuszczają co jakiś czas na nas kilka strzałów. W następnym etapie tego podpoziomu nietoperze zmieniają kolory:) i z większym zapałem wypuszczają na nas pociski. Podczas ostatniego spotkania z nimi walkę znacznie utrudnienia fakt, że po unicestwionych przeciwnikach pozostają takie małe, wpieprzające muszki. Przy spotkaniu z nimi statek natychmiast eksploduje, a stosunkowo trudno ich uniknąć :(.

      Niestety, nie mogę opisać wszystkich podleveli ich wariantów, bo, po pierwsze: nudne to strasznie:), a po drugie: The One powiesiłby mnie chyba za ilość powtórzeń słowa "nietoperz" tudzież synonimów... Powiem tylko tyle, że na kolejnych poziomach podpoziomy są znacznie trudniejsze, np. w pierwszym gacki wypuszczają na nas naboje (skąd one je biorą... no, ale w końcu są kosmiczne, a nawet zmutowane!). Przejdę więc może do ogólnych zasad gry: na początku mamy do dyspozycji cztery statki - za każde zderzenie (obojętnie z czym) okrutny kod programu odejmuje nam jeden. By zasady nie były za proste do zrozumienia, co jakiś czas, z zabitego nietoperza wylatuje kryształ: czerwony, zielony, niebieski, fioletowy lub srebrny. Czerwony i zielony wpływają na pociski naszego statku: czerwony zwiększa ilość pocisków lub "rozszczepia" je (na zmianę), zielony zwiększa ich szybkość (do czterech razy). Gdy będziemy mieli więcej niż jakieś 5 "rozszczepionych" pocisków z szybkością x3, bonusy zaczną znikać :(. Po zobaczeniu jaki efekt daje kryształ niebieski, zrozumiałem, skąd wzięli pomysł bracia Wachowscy :). Daje on nic innego, jak tryb slow time, aka focus, aka spowolnienie czasu na czas ograniczony ;). Został jeszcze srebrny: umacnia on nasze pociski w ten sposób, że przelatują na wylot przez przeciwników, by zniszczyć kolejnych, pochopnie lecących w rządku. Za sześć fioletowych kryształów dostajemy jeden dodatkowy statek (gdy mamy ich cztery, nie widać go). Jest jeszcze jeden sposób otrzymania dodatkowych statków: w lewym górnym rogu ekranu widzimy dwie liczby: nasz aktualny wynik, oraz liczbę, którą musimy osiągnąć, aby dostać statek - najpierw jest to 20 000, później 60 00, 100 000, itd. Ponadto, za każde osiągnięcie tej liczby, dostajemy nowe "Do you want to continue?". Po wykorzystaniu takiego "kontinju" zaczynamy od podpoziomu, na którym byliśmy poprzednio, jednak już bez dawnego wyniku. Ktoś mógłby zauważyć, że w takim razie możemy mieć kontinjów nieskończoność, jeśli po każdym z nich będziemy osiągali przynajmniej 20 000 (co wielkim wyczynem nie jest, biorąc pod uwagę, że ostatnio miałem ponad 400 000...) - tak prosto na szczęście nie ma, możliwości dalszego grania mamy maksymalnie 3.

      Nie sposób nie napisać o olbrzymiej grywalności: gra tak wciąga, że nieraz, gdy chciałem podczas pisania recenzji coś sprawdzić, całkowicie zapominałem, co to właściwie było, i grałem, dopóki nie przeszedłem całej... A potem nagle: "Co ja to miałem..." i przy następnym sprawdzaniu od nowa :). Niszczenie tych wszystkich nietoperzy daje niesamowitą satysfakcję: gra nie należy do takich, które przechodzi się tylko raz! Ja sam pracuję teraz nad przejściem wszystkich 3 poziomów bez używania kontinju... Można się przy niej świetnie zrelaksować, ale tylko wtedy, gdy będziemy umieli dobrze grać - wcześniej można się ogromnie wkurzyć, gdy jakimś fuksem zginiemy...


Grafusia & muzysia

     Zacznę może od muzyki... Muzyka w intrze może się przyśnić w najgoszych koszmarach! Wygląda jak efekt zabaw jakimś programem muzycznym 9-letniego fana techno (bez obrazy dla 9-letnich fanów techno:))! Na szczęście szybko się o niej zapomina. Natomiast muzyka podczas gry - wybitną bym jej nie nazwał, ale na grywalność wpływa dodatnio, zwłaszcza ta, którą słyszymy podczas grania w bonusowe poziomy. Dźwięki, które wydają zestrzelone nietoperze są ciekawie zrobione, a gdy występują po kilka na raz, dają bardzo interesujący efekt.

     Co do grafiki - muszę przyznać, że mi się spodobała, zwłaszcza animacja nietoperzy. Wkurzające jest jednak menu, które cały czas miga (chyba, że mam za słabą kartę graficzną:)). Dałbym 9, gdybym nie zauważył daty produkcji - 1994. Co prawda nie za bardzo pamiętam jakie były wtedy możliwości (w końcu miałem 4 lata:)), ale biorąc pod uwagę, że dwa lata później wyszło Diablo...


Werdykt

     Męczą Cię ciągłe stresy? Chcesz z tym skończyć? Cóż, masz do wyboru 2 rzeczy: APAP:), albo tą grę. Jeśli wybierzesz ten drugi wariant, dodatkowo otrzymasz sporą porcję zabawy!:D


Podsumowanie


Plusy: +Grywalność!
+Wciągająca

Minusy:
-Muzyka w intro

**********
Weehawken
weehawken@wp.pl



Bardzo ładnie Panie Weehawken. Bez błędów, tylko parę przecinków uciekło... - dop. The One