Fallout



     I znów nie będę trzymał nikogo w niepewności: Fallout (niezależnie czy I , czy II) to najlepsza gra RPG na świecie i kropka! (Wiesz jak się podlizać Naczelnemu i zastępcy jego ;D Ale tak czy siak masz rację!!! FALLOUT RULZ 4 EVER!!! - dop. Don Alfredo) (Ojojoj... Już Cię lubię... I masz problem...:) - dop. Pedro) Chociaż nie wiem czy Fallout powinien znaleźć się w Magu poświęconemu grom komputerowym. A to dlatego że jak dla mnie Fallout nie jest wcale grą w dosłownym tego słowa znaczeniu! To osobny świat który żyje ciągle we mnie, w sercu i nie daje się zapomnieć. Fallout to gra RPG. I już to stwierdzenie pomogło aby część czytelników uciekła sprzed monitora do ubikacji. Proszę państwa stop! Też nie trawiłem RPG (mało tego- nie trawię do dzisiaj!) ale Fallout jest inny. (No jasne że jest inny. Bo to nie jest RPG, tylko cRPG ;D - dop. Don Alfredo) Ten świat pozostawia nam pełną swobodę (chcesz kogoś zabić to zabijesz ale całą grę można przejść bez jednego wystrzału z twojej marnej lufy!) i potrafi nieźle namieszać nam w życiu prywatnym (do dzisiaj tłumaczę się kolegom). Fallouta otwiera świetne intro pokazujące nam że zwrot "Szaleńcy! Coście narobili?!" stał się prawdą, choć w trochę innym znaczeniu. Mianowicie małpy nie opanowały ziemi, ale za to rozpętała się wojna nuklearna (przyszłość czy teraźniejszość?) i zmiotła wszystko co żywe z powierzchni ziemi. Dlatego też ludzie postanowili schować się pod ziemię do potężnych schronów zwanych kryptami (vault). Jesteśmy oczywiście mieszkańcem takiej krypty i coś poszło nie tak. Mianowicie zepsuł się układ sterowania odpowiedzialny za oczyszczanie wody (hydro-procesor lub z ang. Water-chip), a my (tak samo oczywiście) zostaliśmy wybrani by poszukać nowego (w drugiej części dowiadujemy się co było powodem całego zamieszania, a na razie powiem że wszystko oczywiście wynikło przez rząd). Tworzenie postaci jest wspaniałe! Jeżeli chcemy stworzymy inteligenta który nie utrzyma najsłabszego gnata, lub siłacza i snajpera według którego 2+2=400. Początek gry to nudne wybijanie szczurów w jaskiniach (swoją drogą to jedyna gra w której podziemia nie zraziły mnie do siebie), by po jakimś czasie znaleźć się w pierwszych miastach. I tu dech zostaje zaparty (pięć minut ciszy). Miasta są naprawdę wielkie (Hub) i rozbudowane (Złomowo), a także ciekawe. Wszędzie znajdziemy coś dla siebie: od hazardu, do strzelanin. Listy dialogowe są niezwykle rozbudowane i faktycznie wpływają na rozgrywkę! Mianowicie może się zdarzyć że nie wykonasz, lub nawet nie dowiesz się o zadaniu bez odpowiednio przeprowadzonej rozmowy! Mało tego- postać z którą rozmawiamy zapamięta nasze dokonania podczas rozmowy i nie zmieni o nas zdania póki nie poprawimy się w jej oczach (więc nie sprawdzi się rozwiązanie z przygodówek klikania wszystkich list dialogowych po kolei przed zapoznaniem się z nimi). Wczucie się w rolę dopomaga trójwymiarowa głowa rozmówcy, widziana na ekranie podczas ważniejszych rozmów. Co od przeciwników to nie wymienię wszystkich bo jest nim w praktyce każdy! Jednak niezależnie od poczynań będą to mutanty różnej maści (do potężnych super mutantów). Jednak nie jesteśmy wobec nich bezbronni! Arsenału nie mogła by się powstydzić gra FPS! Mamy tu bowiem pistolety, strzelby, karabinki, karabiny, wyrzutnie rakiet, działka laserowe i plazmowe by wreszcie dojść do mojej ulubionej broni którą jest Minigun. Przeciwnicy po ujrzeniu kilku kulek z Miniguna dosłownie rozlatują się na kawałki (a powiedzenie "Noga, ręka, mózg na ścianie" nabiera nowego znaczenia). W zadawaniu bólu pomaga również możliwość celowania w poszczególną część ciała (np. rękę), dzięki czemu możemy po prostu przeciwnika okaleczyć a nie od razu zabijać. Grafika jest słodziutka chociaż nie bez wad. Tła są ładnie narysowane (i "znikają" kiedy nasza postać za nie zajdzie więc nie ma problemu z unikaniem ścian), a budynki od razu zdradzają swoje przeznaczenie dzięki szyldom znajdującym się na ścianach. Postacie są ładnie animowane chociaż ja preferowałem sceny śmierci (ale żeby nie było żem potwór to ostatnia śmierć mnie szczerze przejęła), a broń to już majstersztyk! Np. pięknie odskakujący zamek w automacie czy wreszcie obracające się lufy Miniguna. Niestety zauważyłem kilka usterek w grafice jak np. postaci przenikające przez ściany, czy też chodzenie w tychże ścianach (co do modeli broni to różnią się wyglądem jedynie przypisanym dla danej kategorii, ale da się przeżyć). Muzyka i dźwięk są świetne co niezwykle dopomaga wczuciu się w rolę. A! Zapomniałbym wspomnieć, że postać widzimy z rzutu izometrycznego (jednak se nie postrzelacie z Miniguna w widoku FPP), podobnie jak w Diablo. Gra została wspaniale spolszczona przez CD-Projekt metodą kinową za co wielkie brawa! (Wg mnie wersja orgynalna, angielska jest lepsza. Nie żeby w polskiej coś poprzekręcali, czy ortografów po nasrzealil, ale są pewne zwroty, praktycznie nie przetłumaczalne i itp. Ale wersja polska nie jest zła, a jak ktoś nie zna angielskiego w ogóle, to niestety nie ma wyboru. - dop. Don Alfredo)

    A teraz podsumowanie.

    Tej gry nie da się podsumować! Jest po prostu zbyt rozbudowana i sam zdaje sobie sprawę że w tej recenzji pominąłem wiele rzeczy. Mogę więc tylko powiedzieć że jak gdzieś zobaczycie to dawać kasę na stół i kupować! Naprawdę warto!

Nominacja do nagrody Pixel Game! (Nie potrzebnie to napisałeś, to się wie samo przez się ;D - dop. Don Alfredo)

Plusy:
+grafika
+dźwięki
+klimat
+broń
+postacie
+spolszczenie
+cena (ok. 20 zł.)
+cała gra

Minusy:
Nie ma!

**********
Naczelni kącika ;) w składzie Don Alfredo and Pedro jednomyślnie przyznają tej grze nagrodę:

PIXEL GAME



DOOM Marine
mario-1991@o2.pl