Wstępniak | Texty | Misje | Help Me! | Bronie | Linki | Download! | Listy | Redakcja | Kontakt | Exit to GC

Heloł! W tle leci "Fear Of The Dark" z Rock In Rio. Hmmm... Cóż by tu dziś napisać? Już nawet mam pomysła! Od kilku/nastu/dziesięciu dni nosiłem się z zamiarem opisania kilku fajowych sztuczek, w grze Hitman 2 SA. [Hey Hyde wiesz, że nie ma czegoś takiego jak Silent Assasin 2? Tak napisałeś w trzecim lub drugim numerze HZ. Ale to tak na marginesie.] Do niektórych sztuczek będą potrzebne kody, więc jeśli przeszliście już grę, warto się w taki sposób pobawić... Napisałem, że kody włączacie dopiero po przejściu gry. Jeśli ktoś ma wolę oszukiwania, proszę bardzo. Ja uwielbiam korzystać z kodów, ale dopiero po przejściu danej gry. Wtedy wyciskam z niej, ile fabryka dała:) Wam, czytelnicy, radzę robić tak samo. Hitman jest taką grą, w której użycie kodu do przejścia danego poziomu jest hańbą! Tak, dobrze przeczytaliście. Jeśli wstukacie kod to znaczy, że nie chce się wam myśleć, lub po prostu myśleć nie umiecie. [sory, że tak ostro, ale to prawda.] Troszeczkę odbiegłem od tematu... Po przerwie reklamowej wracamy na antenę:) Co do kodów to "róbta co chceta".

Sztuczek mało, ale może Hyde jakoweś jeszcze dopisze?

Zaczynamy...

Pierwsza sztuczka polega na tym, że koleś, którego zabijacie w "de dżakuzy dżob"[:)] umie latać!!! Chacie sprawdzić? Nie potrzeba tu żadnych kodów. Najlepiej jest zabić wszystkich oprócz celu, aby nam nie przeszkadzali. Jeśli już jesteśmy sam na sam z czarlim[?], to zachodzimy Go od tyłu i szykujemy chloroform. Jak już się wynurzy z wody, to uśpijcie go wszystkimi buteleczkami. [wszystkimi, które możecie użyć na raz] Teraz wystarczy tylko przeciągnąć gostka do łazienki [w tle leci "Futureal" {virtual IX}] naprzeciw wejścia do pokoju z basenem. Jest tam odpowiednie światło. Teraz idziecie pozwiedzać dom. Za kilka chwil wracacie do łazienki, a czarli już stoi na własnych nogach. Jeśli was ujrzy, zacznie wykonywać czynność taką, jaką robił w basenie - zacznie nurkować. W tym momencie ukucnijcie a ujrzycie tajemnicę z archiwum Z:) Czarli lewituje!!! Jego ciało nie dotyka podłogi!!! Nawet spoko to wygląda.

Ten sam Charlie potrafi latać jeszcze wyżej. :) Trzeba mieć trainer, ten, który miał być w HZ#4, ale ta menda Caleb sciachał. :( Otóż wciskacie [F8] i wchodzicie do pokoju Plejboja. U mnie zdażyło się, że ów człek latał jak SuperMan! :) W powietrzu i z rozłożonymi na boki rękoma. Przypominał trochę ukrzyżowanego tyle, że nie było krzyża, a gościu był pochylony do ziemi o jakieś 60 stopni, a nie 90... :)

Sztuczka numero dwa:)

Ja to zaobserwowałem w Anathemie i było to tylko raz. Nie jestem pewien, czy to był jakiś błąd gry, czy cóś, więc nie gwarantuję, że sztuczka zadziała. Warto spróbować. Do tej sztuczki potrzebny będzie kod "ioislo". Kiedy go wpisałem, zabity strażnik oczywiście odlatywał powolutku. [Na tym polega ten kod] Lecz jeden szczegół mnie zainteresował. Mianowicie strażnicy przyklejali się rękami do ścian/sufitów/podłóg. Jaka była jazda jak próbowałem przeciągnąć ciało...!!! [w tle - Clairvoyant {"...is it me, or is it the shadows that are dancing on the wall?..." Tekst wymiata!!!}] Ludzie, przecież oni[ci strażnicy] się normalnie rozciągali, jakby byli z gumy!!! Jednego gostka rozciągnąłem przez cały pokój Don Giowaniego!!! [zapomniałem jak to się pisze] Niestety był zwis i już więcej mi się tego nie udało zrobić:( A tak chciałem jakiegoś żółtka rozciągnąć przez całą planszę "at the gates".

DUPA mości państwo. Nie udało mi się nigdy. Mimo, że z kodu ioislo lubię czasem skorzystać.

[A mi się to udało nawet przy qmplu. Dlaczego? Nie wiem, ale mi się wydaje, że to przez taki błąd, co go mam na HDD - DKN]

Trzecia sztuczka.

Kiedyś w Adventure Zone był taki super trainer do hitmana [pogadam z naczelnym AZ, może się zgodzi go udostępnić] Trainer ten był stosunkowo lekki [nie wiem ile dokładnie kilobajtów:(] Pozwalał on na triki typu: Wrogowie do ciebie nie strzelają. Jesteś nieśmiertelny. Ciągły ogień z pistolca[!!!] Nieskończona amunicja. Wrogowie cię nie widzą, i są nieśmiertelni. Celownik od snajperki jest zamrożony. Ale przejdźmy do rzeczy. Uaktywniasz funkcję, że wrogowie do ciebie nie strzelają. Jesteś na mapie "shogun showdown". Wrogów jak mrówków. Przebiegasz się po całym zamku i alarmujesz wrogów. Nie mogą do Ciebie strzelać, więc za Tobą biegają. Jeżeli już ich sporo "nazbierałeś", to idziesz po bombę. Przy okazji nie zapomnij włączyć kodu na nieśmiertelność. Masz już bombę? Nie? Jest tam gdzie zaczynałeś. Na tej kondygnacji są dwa wykrzykniki. Jeden to karta, a drugi to bomba. Masz bombę. Ludki Cię obstawiły. Wyrzucasz bombę i odpalasz ją. Jatka taka, że, normalnie, aż:)

Jest też podpunkt B) do tej sztuczki. Spróbuj zebrać jak najwięcej nindżusiów[:)] z mieczami. Po tym, kilku z karabinami. Jeśli masz fart, to ci z mieczami zatłuką przynajmniej jednego z karabinem!!! Serio, sprawdziłem, działa. Tylko trzeba mieć ten trainer:(

Nie wiem, czy to ten trainer, który miał być w HZ#4? Jeśli tak, to bluzgi słać tutaj. :)

[Tak, to ten trainer - DKN]

[The Wicker Man - wgniata w fotel, urywa banię razem z kręgosłupem. Wsłuchajcie się w tekst!!! Iron Maiden RULEZZZ!!! {"...your time will come..."}]

Sory za te przerywniki, ale Geniusz [przez wielkie G!!!] Iron'ów ciągle mnie zdumiewa.

Sztuczka teraz opisana będzie. A numer jej ludzki - 666. Żartowałem. Sztuczka 4 przed wami.

Też potrzebny w/w trainer. Stoicie na dachu w "Anathemie". [jest tylko jeden daszek, więc chyba raczej wiecie, o co mi chodzi.] Kod na stały ogień, i nieograniczoną amunicję + kod na niestrzelających strażników. Strzelacie kilka razy aż strażnik przybiegnie. Wtedy kombinujecie tak, abyście byli niżej od strażnika. Najlepiej, jeśli stoi on na najwyższym punkcie dachu. Kucacie, celujecie prosto w dyńkę i wpakowujecie mu 500[słownie: pińcet:)] kg ołowiu w czaszkę. Musicie to zrobić Ballers'ami. Wtedy możecie się przekonać o ich prawdziwej mocy. Nie radzę wpisywać kodu "ioipower" bo tylko macie złe wyobrażenie, pozostawione w waszych dyńkach, o ich mocy. Wpakowaliście ołów strażnikowi? Daleko poleciał? Nie? To policz czas, jaki zajmie ci dobiegnięcie tam i dopiero możemy gadać:)

Taka mała sztuczka piąta.

Tytuł mówi sam za siebie. Nawet najgroźniejszy przeciwnik się na to łapie. Uderzacie gościa dwa razy z kolby pistoletu, i on wtedy idzie spać. Zabieracie mu ["...just like a mirror reflecting the moves of your lives, and in the river reflections of me..."] broń i jest łagodny jak baranek:) Zaczyna tylko wołać pomocy. Spróbujcie tak zrobić w końcowym epizodzie. Najgroźniejsi kolesie w całej grze. Musisz ich wszystkich zabić. A oni biegają wołając o pomoc. Suuuuper efekt.

Ja wpisałem kod na nieśmiertelność i zrobiłem tak tym nindżom z Shogun Showdown. :) Latali wszyscy po tym budyneczku i o pomoc wołali. Suuuper efekt. :)

[Sory, że się przyczepiam, ale pisze się 'biegali', a nie 'latali'. Niby nic, ale jak pierwszy raz przeczytałem to nie zrozumiałem. - DKN]

I to by było na tyle. Jak mi się coś przypomni to dopiszę. A dziś specjalny BONUS. W związku z moją akcją propagowania muzyki Iron'ów a łamach HZ, tekst piosenki "The Mercenary" z albumu "Brave New World":

[W związku z moją akcją zajmowania się na łamach HZ grami z serii Hitman dałem na text piosenki CUT. Tekst piosenki poleciał wprost do HEX`a 2000. :) Sorry, ale to jest HITMAN Zone, a nie IRON MAIDEN Corner - Hyde]

Szuczka szósta. Bodajże Temple City Ambush. Nie jestem pewien nazwy, lecz była to ta misja, gdzie trzeba dwóch zabójców załatwić i zfotografować trupy. Jeden gości siedział na piętrze w budynku i czaił się ze snajperą. :) To ja go zaszłem od tyłu z niezawodnym SMG SD6 (miał go taki jeden dupek, co mnie śledził, jednak ja mu to sadystycznie wybiłem z głowy i pożyczyłem od niego karabin :)). No i oczywiście 'ioislo'. :) Dostał taką seryjkę w plecy, że aż zmarnowałem cały magazynek. :) No i oczywiście wyleciał gość przez okno. :) Nie spadł, bo miałem kod. No to jeszcze jeden magazynek w niego! Dobra, wyrzucam SMG SD6 i idę go sfotografować. "No tak. Będzie spadał w nieskonczoność." - pomyślałem i wyłączyłem kod. A gościu i tak lata! Uratowałem się loadem, bo nie mogłem go sfotografować, a on widać wolał być w tym niebie. :)


Dickinson