.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Vanilla Sky|

Vanilla Sky (przykro mi, ale nie znam polskiego odpowiednika, po mojemu będzie to "Waniliowe niebo", ale Polacy dziwnie tłumaczą, więc nie zdziwiłbym się, jeżeli brzmiałoby to inaczej) {Nie brzmi - w Polsce jest znany pod oryginalnym tytułem :) - dop. G.}.

Jak ja uwielbiam trudne filmy, takie które nie dają się rozgryźć w kilka minut oglądania, które trzeba obserwować z zapartym tchem, aby na końcu móc się wyluzować i powiedzieć sobie "To jest arcydzieło".

"Waniliowe niebo", jest niesamowity, zaczyna się i kończy tymi samymi słowami. "Otwórz oczy", (gdy je słyszę przez moje plecy przechodzą ciarki)! Od samego początku atakuje widza dziwnym obrazem, bogaty mężczyzna budzi się rano w samotności, wyjeżdża z garażu, jedzie ulicą, i nie widzi nikogo, miasto opustoszało. Nagle okazuje się, że to tylko sen, w następnych klatkach widzimy, jak człowiek w masce na twarzy, oskarżony o morderstwo, opowiada swoją historię więziennemu psychologowi. I tu przenosimy się znowu do jego życia, poznajemy okropną prawdę. Jest, bardzo bogatym właściciele gazety, prowadził szczęśliwe, życie. Nie miał jednak partnerki, miał jedną przyjaciółkę, z którą jak sam powiedział czasem sypiał. Na swoim przyjęciu poznaje piękną kobietę, zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia (stwierdza, iż czuje, że to jego druga połówka). Niestety wymieniona przedtem "przyjaciółka" darzyła go chorobliwą miłością, nie mogąc ścierpieć jego widoku z inną, postanawia zabić i jego, i samą siebie, w tym celu zaprasza go na przejażdżkę. I tu zaczyna się cała bajka. Przyjaciółka ginie, a nasz bohater żyje, lecz ma zmasakrowaną twarz, i jest ostro pokiereszowany. Zapada w śpiączkę, twarzy nie da się odbudować, po przebudzeniu zdaje sobie sprawę z beznadziejności swojej sytuacji. Wygląda jak potwór z Loch Ness, nie ma szans u dziewczyny, którą poznał na przyjęciu, jego przyjaciel mu ją odbija, przy okazji wychodzi na jaw, że to właśnie "friend" częściowo przyczynił się do przykrej sytuacji, jaka zaistniała. Firma żyje swoim, życiem. Jej właściciel nie potrafi sobie poradzić z samym sobą, nie mówiąc o prowadzeniu gazety. Całe jego dotychczasowe bytowanie straciło sens, nie ma przyszłości, dlatego postanawia...

Prawda, że to wszystko skomplikowane? Tak jest, nie potrafię oddać całej złożoności tego, co zobaczyłem na ekranie. Dlaczego więc jestem zachwycony tymże filmem? Czy wspominałem już, że ubóstwiam romansidła? A czy mówiłem, że uwielbiam, gdy po obejrzeniu jakiegoś utworu mam wrażenie utraty świadomości, odejścia od rzeczywistości? A czy wiecie, że lubię filmy bez happy end,’u, lecz z zakończeniem, które po prostu kopie mocno w twarz i nie pozwala zapomnieć? Wspominałem, może, iż kocham, czuć film innymi słowy, czuć to, co przeżywają postacie?

Wszystko to, co w produkcji filmowej jest dla mnie najważniejsze, połączono w powyższym dziele. Wspaniałe, wzruszające, zakończenie, gra uczuciami (miejscami czułem się jak wariat, bo tak czuł się główny bohater, poznałem, co znaczy dostać świra, innym razem byłem przerażony widokiem drobnej blondyneczki itd.), niebywała fabuła, i to wspaniałe pragnienie zbadania czegoś, co jest nie zbadane, potwierdzenie, że wszystko, co mnie otacza jest tylko fikcją, niedookreślenia, w tym celu oglądamy takie utwory po raz setny i nadal odnosimy podobne wrażenia. Kolejnym wielkim plusem, jest to, że film jest produkcją hollywoodzką, ale mimo to nie nadaje się dla każdego widza, weźmy za przykład takiego "dresa" przecież taki człowiek nie zrozumiałby przekazu, jaki utwór niesie, być może, dlatego wszyscy kochają, Matrixa, a o VS mało osób słyszało.

Co do gry aktorskiej, super, ale czego więcej można chcieć od gwiazd? Tom Cruise, Penelope Cruz, Kurt Russell, Cameron Diaz, Jason Lee.

Muzyka, po prostu miód, zwłaszcza utwory z napisów końcowych i kilku ostatnich minut, oddają magiczny klimat snu, a zarazem udowadniają, że nie śpimy. Wsłuchajcie się również w dźwięki podłożone pod moment przełomowy całej fabuły (tam gdzie po raz pierwszy pojawia się piękne, kolorowe niebo), wyraźnie słychać przewijaną taśmę ;).

Co mogę powiedzieć na zakończenia? Film został dodany do listy najlepszych jakie widziałem, dzieli pierwsze miejsce z Requiem do marzenia. Jeśli macie inteligentne dziewczyny, lubiące ambitne produkcje, polecam oglądanie tego filmu w ich towarzystwie, serce mięknie. Bardzo ważna myśl "każda minuta, to kolejna szansa by coś zmienić".

Ocena 10/10
(za to, że "Waniliowe niebo", pozostanie w na zawsze w mojej pamięci)

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


P.S. Plus dla tych, którzy Cruise’a nie trawią, można zobaczyć go z pogiętą facjatą ;). A jego partnerka? O Boże spraw, żebym kiedykolwiek mógł zamienić, choć słowo z taką kobietą jak ona. Chciałbym wam życzyć, aby wasze oczęta, oglądały wyłącznie takie obrazy oraz przestrzec, uważajcie na konsekwencje wszystkiego, co robicie, jedna mała pomyłka może zniszczyć wasze życie.


|strona 15|