.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Kilka filmów na Święta Bożego Narodzenia|

Za oknami mróz, pod nogami skrzypi śnieg a dom odpowiednio przystrojony. Jednym słowem, Święta Bożego Narodzenia jak się patrzy. Pozostaje tylko zabić karpia, złożyć życzenia i rozsiąść się wygodnie przed szklanym ekranem. W żadnym wypadku nie można zapomnieć o filmach. Nie jest tajemnicą, że od dawien dawna prym na antenie w tym czasie wiodą filmy wręcz ociekające cudownym klimatem bożonarodzeniowym. Jedne są lepsze, inne są gorsze a jeszcze inne nie nadają się do oglądania. Ale wszystkie mają jedną wspólną cechę - są doskonale znane.
Któż z nas ich nie widział? Mimo wszystko myślę, że nie wszyscy. Wobec tego - czytajcie i oglądajcie. Gwarantuję, że któraś stacja wyświetli co najmniej jeden z poniższych obrazów.



Kevin sam w domu
Home Alone (1990)


Występują:
Macaulay Culkin - Kevin McCallister
Joe Pesci - Harry Lime
Daniel Stern - Marv Merchants
John Heard - Peter McCallister

Któż nie zna tego filmu? Któż nie śmiał się za pierwszym razem z historii o tym jak mały Kevin domu przed rabusiami bronił? Za pierwszym razem, gdyż potem już mniej śmiesznie się robi.
Historia niby prosta, ale jej potencjał i umiejetności scenarzystów praktycznie położyły na łopatki całą Polskę. Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze - akcja niby niemożliwa, infantylna i opowiedziana z przymróżeniem oka, a jednak na swój sposób wciągająca. Ludzie nie mogli się nadziwić, jak taki mały chłopiec odpiera ataki zawodowych (aczkolwiek trochę niepełnosprytnych) rabusiów. Po drugie - sytuacja w kraju. Początek lat dziewięćdziesiątych. Zachłyśnięcie się kolorową kulturą zachodu, tak różną od postkomunistycznej rodzimej szarości. To było coś nowego. Po trzecie - sytuacja medialna w Polsce. Wchodzą media prywatne, reklama rządzi, reklama dzieli. O ile dobrze pamiętam, film poprzedzała spora jak na tamte czasy kampania reklamowa.
Ogółem - pooglądać można, ale nie śmieszy, jak kiedyś, za starych dobrych lat. No, chyba, że planujesz Drogi Czytelniku zostać na święta sam w domu.



Kevin sam w Nowym Jorku
Home Alone 2: Lost in New York (1992)


Występują:
Macaulay Culkin - Kevin McCallister
Joe Pesci - Harry Lime
Daniel Stern - Marv Merchants
John Heard - Peter McCallister

Nadmiar dobrego przeradza się w niestrawność. Powyższe słowa można potraktować jako motto filmu.
Tym razem trochę już mniej mały Kevin udaje się z rodziną na Florydę. I jak to bywa w takich filmach także tym razem rozdziela się z rodziną. Leci do Nowego Jorku. Jako że ma bardzo użyteczny wynalazek zwany potocznie kartą płatniczą ojca, wprowadza się do Hotelu Plaza. Na miejscu są też dwaj panowie, którzy w poprzednie Święta Bożego Narodzenia chcieli mu obrobić dom. Jak się okazuje, przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, więc panowie ci nie są w NY w celach turystycznych. Bynajmniej. Upatrzyli sobie sklep z zabawkami.
Mamy więc powtórkę z rozrywki. Wszystko to już było - akcja przerysowana, gagi identyczne. Czasami tylko poleci jedna puszka więcej na czyjąś głowę. Nie dziwi zatem mniejszy sukces filmu.



Alex sam w domu
Home Alone 3 (1997)


Reżyseria: Raja Gosnell

Obsada:
Alex D. Linz
Olek Krupa
Rya Kihlstedt
Lenny von Dohlen

Trzecia część z cyklu "Home Alone". Tym razem jednak bohaterem jest mały Alex, gdyż Kevin wyrósł i miast wypatrywać buszujących po swych włościach złodziei woli obserwować dziewczyny z sąsiedztwa.
Temat przewodni także jest inny. Nie chodzi tu o zwyczajną kradzież, tylko o mikroprocesor ukryty w samochodzie zabawce, który ręka losu (uosabiana przez rękę scenarzysty) umieściła w torbie, na dodatek przypadkowo zamienionej na lotnisku.
Przez te i inne zawirowania w czasoprzestrzeni samochodzik, a wraz z nim terroryści trafiają w okolicę Alexa. Zaczyna się wojna, co tu dużo mówić. Malec dysponuje bowiem całkiem podobnym repertuarem argumentów co Kevin. Czasem nawet korzysta z wyższej techniki...
Ale co z tego, skoro film mnie zwyczajnie nudził... Niestety, dzieło wtórne jak przeciętny szturmowiec Imperium. Ale pooglądać można - szczególnie, gdy dojdą do głosu świąteczne problemy żołądkowe ;).



Grinch we własnej osobie i tandetna podróbka Rudolfa z radioaktywnym nosem, tj. pies ;)The Grinch - świąt nie będzie
How the Grinch Stole Christmas (2000)


Reżyseria: Ron Howard

Występują:
Jim Carrey
Christine Baranski
Molly Shannon
Josh Ryan Evans

Wigilijna historia o pewnym osobniku, który nie lubił świąt. Film opatry jest na o wiele starszej kreskówce i w ogóle bajce amerykańskiej (choc tu nie jestem pewien, bo dawno czytałem, i nie zwracałem uwagi na takie niuanse :)). Zresztą - fragment "Grincha" możecie nawet obejrzeć w wyżej opisywanym obrazie "Kevin...".
Ale wracając do tematu... Otóż stworek ten, Grinch, jak go zwano, wymyśla plan wymazania świąt Bożego Narodzenia z życiorysu świata. Przebiera się za Świętego Mikołaja i... na preszkodzie staje mu mała dziewczynka, która, jako jedyna chyba nie zdążyła zatracić istoty Gwiazdki.
Ogólnie film nawet fajny, ot taka dość śmieszna (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) wigilijna historia z happy-endem. Ale żeby nie było tak cukierkowo - Jim Carrey przy pomocy komercji pokazuje, jak nie skomercjalizować świąt ;).



Śnięty MikołajŚnięty Mikołaj
The Santa Clause (1994)


Reżyseria: John Pasquin

Obsada:
Tim Allen - Scott Calvin/Święty Mikołaj
Judge Reinhold - Dr Neal Miller
Wendy Crewson - Laura Miller
Eric Lloyd - Charlie Calvin

Kolejna typowo świąteczna amerykańska produkcja. Według Johna Pasquina Święty Mikołaj istnieje. Co więcej - istnieje także jego zaprzęg i wszystko to, co Mikołaj powinien posiadać.
Prócz butów antypoślizgowych, ubezpieczenia od kolizji i reniferów z ABS-em.
Gdyby jeszcze tego było mało, to w niedysponowanego Mikołaja musi się wcielić Scott Calvin - sprawca całego zamieszania. I zapewniam Was, że dowie się on co znaczy pracować jako Święty w Czerwonym Płaszczu. A przy okazji rozwiąże także kilka problemów osobistych i odzyska wiarę w ducha Świąt.
Śnięty Mikołaj 2Całkiem toto sympatyczne - i ze stajni Walta Disney'a na dodatek. Co prawda, widziałem dawno temu, ale nie ma co kręcić nosem, bo i ja zbytnio nie kręciłem. A gdy przyjdzie oglądać coś z dziećmi, to "Śnięty Mikołaj" jest jak najbardziej na miejscu. Tym bardziej, że nawet pośmiać się można.
Powstała także druga część tego filmu, jednak nie oglądałem. Ale chodzi tam mniej więcej o to samo - wiadomo, Święta i wypadki chodzące po... Świętych, a jakże.



I to by było na tyle. Oczywiście istnieje jeszcze multum filmów, które możemy zobaczyć na święta Bożego Narodzenia, jednak wymienianie ich wszystkich nie ma większego sensu. Czasami nawet lepiej wyłączyć telewizor i po prostu posiedzieć, nacieszyć się atmosferą...

Wesołych Świąt!

Gregorius


|strona 9|