| |
Philip Athans - "Wrota Baldura II - Cienie Amnu"
A miało być tak pięknie...
Wbrew pozorom nie będę teraz recenzował drugiej części doskonałego roleplaya -
"Baldur's Gate" tylko książkę na podstawie gry, oczywiście w świecie
Forgotten Realms. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co sadzę o tej powieści czytajcie
dalej.
Na okładce wita nas piękne logo drugiego baldursa, a kilka stron później zaczynamy
pierwszy rozdział. Pierwszy... drugi... piąty... hrrr... siedemnasty... i w końcu
upragnione zakończenie, dwudziesty siódmy. Lecz cóż to się stało! Czyż byśmy
zapomnieli miejsca, akcji i bohaterów? Nieeeeee, a może to ta książka? Tak zgadza
się, to książka. Miejscami jest tak emocjonująca jak obrady sejmu polskiego. Jest
nudna do szpiku farby drukarskiej, jej czytanie to wyzwanie dla prawdziwych
maniaków książek i dla wyjątkowo samobójczo nastawionych masochistów. Absolutnie
nie należy czytać tego PRZED graniem w baldursy (dla niektórych zniechęcenie
gwarantowane). Potrafi bardzo szybko wywołać ból głowy związany z przeciążeniem
mózgu. Na drugiej stronie "doskonałej powieści na podstawie bestsellerowej
gry komputerowej firmy Interplay" znajduje się tekst jakże nieadekwatny do
zawartości: "Złodzieje Cienia, wampiry, ninja oraz kamienne robaki budzą się
do życia na Wybrzeżu Mieczy, w tętniącej akcją powieści Wrota Baldura II, będącej
literackim rozwinięciem komputerowej gry firm BioWare i Interplay". Być może,
ale tylko dla tych, co tej powieści nie przeczytali. Jak przechodziłem Baldur's
Gate II, to nie zauważyłem żadnego pokrewieństwa z tym czymś. Postacie, które
pojawiały się wielokrotnie w grze i w książce to ja w ogóle nie kojarzyłem ich ze
sobą. Możliwe, że mam kiepską pamięć, ale tak naprawdę było. W książce są też
spore nie ścisłości np. Yoshimo ma ksywkę Kozakurczyk i żyje do końca książki
(może mu się upiekło). Na końcu znajduję się kilka krótkich opisów książek z
wydawnictwa ISA (pomoże dokonać lepszego wyboru niż wcześniej).
Co robić z takimi książkami? To już wasz wybór. Gdyby miała brzydką okładkę, to
papieru bym użył jako srajtaśmy, ale ma ładna okładkę, to stoi u mnie na półce, bo
zdecydowanie lepiej się nią ozdabia niż się ją czyta. Nadaję się na zniechęcenie
do czytania, czego wam nie życzę. Kilkoma słowami: gra tak, powieść nie.
Gandalf z Valinoru
|
|