Polska - Szwecja

Opis tego meczu mógłbym ująć w jednym zdaniu: "a nie mówiłem" :). Wszystko natomiast powiedziałem, a raczej napisałem przy okazji meczu z Łotwą i wszystko na razie się sprawdza. Mecz dzisiejszy był kolejnym z cyklu "ostatnia szansa", mimo jednak naszej porażki 0:2 (i wygranej Łotwy z Węgrami) następny mecz będzie również tym z cyklu "ostatnia szansa" :D. Jeśli więc wygramy mecz z Węgrami (a Łotwa przegra ze Szwecją), zagramy w barażach. Mecze w barażach znów będą z cyklu "ostatnia szansa". Istny kabaret w tej naszej piłce :P.

Przejdźmy jednak do samego meczu. Pierwszą bramkę straciliśmy w trzeciej minucie. Swego rodzaju rekord :). Potem o dziwo graliśmy na naprawdę wysokim poziomie gdzieś tak do 30 minuty. Szwedzi jednak ustawili nas w szyku i w 37 minucie strzelili nam drugą bramkę. Tak zakończyła się pierwsza połowa. Druga była zwykłą formalnością dla "trzech koron". W 63 minucie Tomasz Hajto dostał drugi żółty kartonik i w efekcie czerwony. Mimo osłabienia grało się naszej drużynie łatwiej, przynajmniej tak to wyglądało w TV.

Polska - Szwecja 0:2 (0:2)
(Nilsson 3 min., Mellberg 37 min.)

Żółte kartki: Michael Svensson (Szwecja), Tomasz Hajto, Tomasz Kłos, Marek Saganowski, Grzegorz Rasiak (Polska).
Czerwona kartka: Tomasz Hajto (64, Polska).

Polska: 1-Jerzy Dudek; 2-Tomasz Kłos, 7-Tomasz Hajto, 6-Jacek Bąk, 4-Michał Żewłakow; 9-Mariusz Lewandowski (68 min. - 16-Kamil Kosowski), 3-Radosław Sobolewski, 5-Mirosław Szymkowiak, 8-Jacek Krzynówek; 10-Marek Saganowski (65 min. - 17-Grzegorz Rasiak), 11-Maciej Żurawski (74 min. - 18-Paweł Kryszałowicz)

Szwecja: 1-Andreas Isaksson; 2-Teddy Lucic, 3-Olof Mellberg, 4-Michael Svensson, 5-Erik Edman; 7-Mikael Nilsson, 6-Andreas Jakobsson, 8-Anders Svensson, 9-Fredrik Ljunberg; 10-Marcus Allbaeck (87 min. - 17-Zlatan Ibrahimović), 11-Mattias Jonson (85 min. - 14-Anders Andersson)

W studiu przedmeczowym gościliśmy tych samych gości, co w sobotę, czyli Macieja Szczęsnego i Antoniego Piechniczka. Gospodarzył im nie kto inny jak Szaranowicz. Studio było oczywiście na stadionie w Chorzowie. Bardzo wielkim optymistą dzisiaj był Maciej Szczęsny, wyglądało to jednak na dość ironiczne wypowiedzi. I ten ironiczny uśmieszek Szaranowicza jak Maciej się wypowiadał :). Poza tymi śmiesznymi wypowiedziami przed meczem było nam dane obejrzeć fragmenty historycznych spotkań ze Szwecją (z 1989 i 1999 roku) i jeszcze przypomnienie wygranego przez nas spotkania z 1974 roku ;). Realizatorzy uraczyli nas także skrótami wszystkich poprzednich meczów kwalifikacyjnych (Polaków oczywiście) i wywiadem z Hajtą.

W przerwie meczu mogliśmy już usłyszeć bardziej realistyczne wypowiedzi, a i Szczęsny tak jakoś inaczej patrzył na wszystko ;) [czytaj pesymistycznie, czyli tak jak zwykle :P- dop. Mały Książę].

Będąc ciągle pod wrażeniem sobotniego studia pomeczowego z niecierpliwością czekałem, mimo naszej pewnej przegranej, na studio po tym meczu. Co mnie, zatem spotkało? Powrót do rzeczywistości. Udana (i ciekawa) organizacja meczu z Łotwą to był po prostu wypadek przy pracy :). Dzisiaj powróciliśmy do normy. Całe studio trwało 8 minut. Były dwa wywiady. Pierwszy z Dudkiem, podczas którego były problemy z dźwiękiem, a drugi z Janasem. Komentarze ekspertów odnośnie sytuacji w grupie, stwierdzenie, że Szwecja na pewno wygra z Łotwą, bo od sześciu lat nie przegrała w meczu o stawkę. Szkoda, że przed meczem mówili, że na pewno wygramy, bo każda passa musi być przerwana.

Komentatorem był, oczywiście, Basałaj. Pomagał mu piłkarz Marek Koźmiński, który w tej roli wypadł tragicznie w porównaniu na przykład do Marcina Żewłakowa. Dopowiadał się bardzo rzadko, a jak już coś powiedział, to sztywniacko. Po prostu: jaka organizacja taki wynik.

GDF