.::. Rewolucja .::.

Caleb

 

  W moim portfelu noszę banknot z podobizną Lenina. Mam go przy sobie już ponad sześć lat. Nie jest dla mnie żadnym pokazem moich przekonań politycznych, komunistycznej tandety. Jest dla mnie wyznacznikiem życiowych zmian. Ciągłej rewolucji, jaka zachodzi w moim życiu. I chęci zmian na lepsze.

  Zawsze chciałem zmieniać świat. Może niektórym wydać się to śmieszne, ale ja nadal wierzę w lepsze życie. Odkąd pamiętam mam nadzieję we wszystkie prawdy mnie otaczające. Chociaż czasem potrafię zwątpić, to przez cały czas wierzę. Miłość, honor, odwaga nadal dla mnie istnieją. I nawet gdybym wysłuchał tysiąc ludzi mówiących, iż te wartości już dawno umarły, ja nadal będę w nie wierzył. Mogę przeczytać setki tekstów na temat sztucznej i nieprawdziwej miłości, która jest tylko wymysłem ludzi, nadal będę w nią wierzył. Bo tylko to mi zostało - nadzieja: ciężkie jest życie wiedząc, że nie można spełnić własnych marzeń.

  Wiem, że mój prometejski bunt jest niczym. Bo czym ja jestem w porównaniu z tymi wszystkimi ludźmi? Czym jestem w świecie, gdzie żeby spokojnie skonać trzeba dać lekarzowi łapówkę. Podpisanie ustawy jest everestem heroizmu w naszym kraju. Miejscu gdzie ludzie tworzą podziały na lepszych i gorszych. A wyznacznikiem ludzkiej wartości są pieniądze oraz znajomości. Jedni zgarniają miliony przez jedną pieczęć, kiedy inni zamartwiają się skąd wziąć pieniądze na ciężką operację. W kraju, który przeżarty jest korupcją, a przysięga Hipokratesa jest zbiorem słów, które znaczą tyle, co dziesięcioletni bohater wojenny zbierający jedzenie po śmietnikach. Kiedy za zakłamaną audycję radiową zgarnia się pieniądze, które o wiele bardziej przydałyby się tym w Etiopii. A zwykłą rodzicielską miłość zamienia się na bilony, bo nie ma się czasu.

  A ja nadal idę pod prąd próbując zmienić swój los. Walczę z moim przeznaczeniem w świecie ciągłych podziałów. Próbuję spełniać moje marzenia przy okazji zmieniając to wszystko, co mnie otacza. Wiem, że jest to trudne, jednak będę się starał. Wyjść z tego zakłamania i ciągłego tchórzostwa. Od jutra, już od teraz będę chciał... kochać i nie odwracać głowy. Kochać życie i innych zarażać tym uczuciem. Pokazywać, że nie tylko kasa oraz dom świadczy o tym, co się ma w głowie oraz sercu. Walczyć ze sztucznością oraz tandetą, zakłamaniem. I w końcu spełniać - wierzyć - w swoje marzenia. Będę się starał...

  Wbrew tym wszystkim ludziom, dla których jestem tylko zerem. Pokazać im, że można zmieniać świat jeśli tylko tego się chce. Być panem losu i brać w swoje ręce to, co moje. Nie tak jak ci telewizyjni rewolucjoniści oraz buntownicy. Ja nie znam swojego jutra i nie mam napisanego tego w scenariuszu. Nie wiem kto jest moim przyjacielem, a kto chce mi tylko przeszkodzić. Niczym Aragorn chodzę po swojej krainie w poszukiwaniu mojego losu. Jednak wiem, że będę się starał i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Nikt!
 

Pisanie, miłość, przyjaźń.

 

.:. Wyjście do AM .:.