"Renifer"
by
W moim życiu, drogi Czytelniku, było ze mnie wiele zwierzątek.
Przede wszystkim był ze mnie żółwik, żółwik wojowniczy, żółwik w okresie przedszkolnym. Żółwik, który zło zwalczał i zło zwyciężał, na chwałę sierot i na chwałę wdów. Żółwik, który zwalczał zło siłą i przemocą, pięścią i kopniakiem, płaszczem i szpadą. Typowy superbohater z amerykańskiej kreskówki
Był ze mnie żółwik, lecz żółwia już ze mnie nie ma. Wyrosłem z pięści i kopniaków. Wyrosłem z amerykańskich kreskówek.Nie dane mi było jednak porzucić zwierzęcości. Zostałem na czas jakiś, z bliżej nie znanych mi powodów, szczurkiem z przezwiska, zostałem krukiem z mentalności i strachem na wróble z postury. Bywałem też, w chwilach romantycznych uniesień, orłem sokołem; bywałem - w chwilach mniej romantycznych - zwykłą świnią. Doraźnie bywałem kurą domową, mniej doraźnie - samotnym wilkiem.
Ale to już, mówiąc trywialnie, było. To se ne vrati.Dziś jestem rogaczem.
Jestem rogaczem, lecz ciągle kłopot mam wielki, by odpowiednio się zaklasyfikować, by sobie dobrą obrać grupę, by zoologom zamętu nie robić. Wiem, że nie chcę być łosiem, bo łoś mi się źle kojarzy. Nie chcę być też jeleniem, bo jeleń kojarzy się jeszcze podlej. I koziołkiem być nie chcę, bo koziołek pachnie mi tak - ach te stereotypy! - matołowato.
Dlatego wolę mówić o sobie: renifer.Czemuż jest ze mnie rogacizna? Cóż, nieprzystosowany do życia jestem, nieprzystosowany w stopniu wręcz karygodnym. Gdy pytają, kto lustro zbił, przyznaję się bez wahania. Konduktorowi w przedziale mówię, że legitymacji nie mam i na słowo honoru zaklinam się, że i tak ze mnie uczeń. Na fizyce z rozbrajającą prostoliniowością oświadczam, że zadanie zrobiłem, ale zapomniałem zabrać. I wcale tu nie kłamię.
Tak właśnie robię. I myślę, że to tak po prostu wystarczy. I myślę, że mi uwierzą.Mówiłem Wam, rogacz. Mówiłem, renifer.
Wiem, robię głupio, robię naiwnie. Wychowany na opowieściach o dzielnym Hurinie nie umiem kombinować, choć Polak przecież kombinować potrafi. Ja jednak, choć z rodu Lecha, mam takie dziwne, reniferowe marzenie. Cóż z tego, że nierealne? Każdy ma prawo marzyć po swojemu...
Ot, chciałbym dożyć chwili, gdy ludzie będą mówili sobie prawdę, ot tak, po prostu. Chwili, gdy międzywojenna dama będzie mówiła "Kocham pana, panie Sułku", a bajkowe lustereczko, rezygnując z wazeliniarstwa, otwarcie oświadczy kto jest świata prawdziwą pięknością. Marzy mi się chwila, gdy 'tak' znaczyć będzie 'tak', a 'nie' 'nie', bez względu na to, która z płci wyrazy te będzie wymawiać. Marzy mi się świat prostu, prosty jak struna od gitary.
I inne mam jeszcze marzenie. Ot, chciałbym, żeby w tymże świecie prostoliniowość się, tak po prostu, opłacała. By i pan Sułek otwarcie mówił o swych uczuciach; by nikt nie bił magicznych lustereczek za to, że prawda jest nie taka, jaka być powinna. By winy, szczerze wyznane, były, tak po prostu, wybaczane; by w świecie bardziej od krętactwa i szalbierstwa opłacała się archaiczna prawość. Byli ludzie byli uczciwi. Tak po prostu.
I marzy mi się takie utopijne, praworządne do granic możliwości społeczeństwo. Społeczeństwo, w którym ludzie, słysząc słowo "łapówka", sięgać będą po Słownik Języków Bardzo Obcych; w którym obłuda i hipokryzja będą tak rzadkie, że będzie się je w ZOO pokazywać. Społeczeństwo, w którym zbrodnia nie będzie popłacała, a kłamstwo będzie miało nogi krótkie. Społeczeństwo, w którym prawdomówny polityk, będzie obiecywał swym praworządnym obywatelom, złote góry. Szczerozłote
I marzą mi się też takie bardzo abstrakcyjne święta. Będę sobie siedział, tak po prostu, przy kominku, a do moich drzwi zastuka nagle, tak sam z siebie, święty Mikołaj. Zastuka i wejdzie do środka; wejdzie i usiądzie na sąsiednim fotelu. A wtedy ja podniosę głowę i powiem mu, tak po prostu, że w Niego nie wierzę.
A wówczas święty Mikołaj uśmiechnie się szeroko i powie, że On, tak po prostu, uwierzył we mnie.I znowu rozlegnie się pukanie do drzwi. Te zaś otworzą się cicho, wpuszczając niespodziewanego gościa.
I do środka wejdzie, tak po prostu, renifer.
PS. Przepraszam za tak banalną treść i trywialną formę. Ale chciałem Wam to przekazać. Tak po prostu.