"Motyl nocy"
  Wreszcie usnęła,uwielbiała sen.Sen był ukojeniem,ciepłą dłonią ocierającą łzy,które towarzyszyły jej o porankach i zmierzchach,ukrytych pod przesiąkniętą zapachem kadzideł pościelą,białym namiotem,który mógłby stać się jej domem,gdyby nie to życie,toczące się nieubłaganie.
  Zaczeło świtać,lecz w jej pokoju nadal roztaczała się ponura aura,szczelnie ukryta za zasłonami.Kochała ciemność,bo w ciemności widzi się tylko ludzkie oczy;nienawistne,zakochane,smutne,radosne.Jej zasnuły się mgłą.Łzami zawsze składała hołd porankom.Nie wiedziała dlaczego,nawet nigdy się nad tym nie zastanawiała.Po prostu,tak było zawsze.
  Z czasem,gdy odzyskiwała świadomość,zauważyła,że łóżko stało się jakieś twarde i niewygodne.Po omacku spenetrowała teren wokół siebie.Nagle uderzyła ją fala gorąca,gdy uzmysłowiła sobie,że znajduje się pod biórkiem.Czasem,gdy lęk przed rzeczywistością był tak silny,że nie potrafiła sobie z nim poradzić,wchodziła pod biórko,jak małe dziecko,szukając tam bezpieczeństwa,i zasypiała tam w pozycji embrionalnej,wtulając twarz w dywan pokryty piaskiem i okruchami poprzedniego dnia.
  Czołgała się pomiedzy książkami leżącymi na podłodze,w jej głowie huczała muzyka,fragmęty piosenki:"Bring me to life"("Przywróć mnie do życia"),było to jej podświadome wołanie o pomoc do ludzkości.Lecz tłum ignorował ją chowając ręce do kieszeni.Jej maksymą życiową wobec tłumu było łacińskie:"odi profanum vulgus et arceo"("gardzę tłumem i unikam go").Choć starała się pozbyć negatywnych uczuć,głównie poprzez medytację,to jednak nie mogła sama siebie oszukiwać.Po prostu nienawidziła tłumu!!!Nienawidziła tłumu,lecz kochała ludzi,szczególnie tych odrzuconych przez społeczeństwo,najprawdopodobniej dlatego,że sama była odrzuconą.Tłum jest bezlitosny i okrutny,kierowany prawem silniejszego niszczy słabsze jednostki.Myśląc o nim na myśl przychodzily jej tylko okrutne obrazki,żywcem wzięte z"Władcy much",śmierć Prosiaczka,jego głowa rozbita o skałę,szaleńczy tłum,ferwor walki,kult śmierci...
  Chciała być potrzebna!!!Potrzebna ludziom.Pamiętała jak kiedyś pomogła starszej kobiecie wsiąść do autobusu.Nie pragnęłą żadnego:"Dziękuję",wystarczył jej uśmiech kobiety o siwych włosach.W końcu dostrzeżona.W końcu komuś potrzebna.Lecz poczucie spełnienia towarzyszące temu wydarzeniu trwało tylko parę godzin,choć dzięwczyna musiała przyznać,że były to jedne z najpiękniejszych godzin w jej młodym,aczkolwiek zawiłym życiu.
  Teraz czołgała się,w ciemności pokoju,z ziarenkami piasku,odpadającymi od policzka,na którym podczas snu odcisnęła się mozaika w kształcie kwiatu lotosu.Ten upadły anioł ciemności był jednak pełen życia.Ty stoisz i patrzysz na nią z politowaniem,a ona?Ona też ma dla Ciebie wiele współczucia,bo choć doświadczona przez los nigdy nie myślała o śmierci.To bardzo łatwa droga,nie do rozwiązania problemów,lecz to droga do upadku człowieczeństwa.Mówiła:"Ci,którzy doświadczają więcej zła ,niż przeciętni ludzie,mają większe prawo do życia,więc nie pozbawiajmy się sami tego prawa!"
  Czołgała się,brnęła przez świat,choć była ćmą,stworzoną,by frunąć w stronę ognia i zginąć od jego płomnieni.Wybierając wolność,zdala od hipnotyzmu światła i nie frunąc bezmyślnie za tłumem wpadającym w objęcia śmierci,w ciemności i samotności,przepoczwarzyła się w motyla nocy.
DarkSide_of_Moon