Jestem Dziwolągiem

Jestem dziwolągiem, bo kolosalnie różnię się od większości naszego społeczeństwa. Nie pasuję do typowego przedstawiciela naszej społeczności i doskonale o tym wiem.
Jestem dziwolągiem, bo w przeciwieństwie do większości Polaków czytam książki i lubię czytać. Moimi jedynymi przeczytanymi dziełami nie są lektury szkolne. Dobrą książkę potrafię wspominać równie miło, co dobry film.
Jestem dziwolągiem, ponieważ nie pamiętam, kto brał udział w Big Brotherze, ani nie znam żadnych newsów z Idola (nie wiem nawet, czy to leci).
Jestem dziwolągiem, bo lubię grać, ale nie w FPP w stylu Quake 17 Super Tournament Arena Plus, tylko w point'n klickowe przygodówki, czasem też w strategie. I, jak każdy debil i dziwoląg, nie uważam za szajs totalny każdej gry, która ma więcej, niż 3 miesiące i nie wymaga P4  512 MB RAM z akceleratorem 128MB. Potrafię docenić nawet grę z 1997 roku, o ile jest FAJNA.
Jestem dziwolągiem, bo nie mam komórki, chociaż już od jakiegoś czasu powinienem ją mieć, a jak już ją kupię, używać jej będę tylko do dzwonienia do domu, a nie do wysyłania esemesów i ściągania super tapet i dzwonków.
Jestem dziwolągiem, ponieważ nie podrywam na zaczepnego dziewczyn w szkole, wolę z nimi spokojnie pogadać i pożartować (i to kulturalnie!).
Jestem dziwolągiem, gdyż zamiast Laysów o super obsesji smaku kupuję Top Chipsy i firmowe paprykowe z Tesco, chociaż nie reklamują ich w telewizji i nie ma w nich super-duper-hiper żetonów lub kart z doładowaniami do komórki.
Jestem dziwolągiem, ponieważ nie używam określeń w stylu "cool", "zaj***ste", "spox", wolę po prostu powiedzieć, że coś jest niezłe lub ewentualnie "wporzo".
Jestem dziwolągiem, bo moim hobby nie jest siedzenie z kumplami na ławce przed blokiem i plucie przed siebie przy rozmowie pełnej przekleństw i sprośności, pasjonuję się za to hodowlą roślin owadożernych, podlewam regularnie swoją kapturnicę, dzbanecznika i rosiczkę, patrząć, jak rosną, i ciesząc się, że to dzięki mojemu poświęceniu tak im dobrze.
Jestem dziwolągiem, gdyż nie przesiaduję każdego popołudnia w hałaśliwej dyskotece z różnymi "laskami" i "ziomalami", upijając się i używając prostackiego słownictwa, wolę powtórzyć lekcje na jutro, abym był przygotowany.
Jestem dziwolągiem, bo nie patrzę z euforią na kolejny durnowaty szoł w TVN, w którym trzeba walczyć o super nagrody wykonując durnowate zadania przy idiotycznej muzyczce i wrzaskach publiczności; zamiast tego oglądam "Nie do wiary", dowiadując się czasem czegoś ciekawego o rytuałach ludów mezoamerykańskich lub o skarbach zrabowanych przez hitlerowców.
Jestem dziwolągiem, bo nie ganiam za najnowszymi trendami mody, zamiast wydać kupę forsy na dziwaczne i pstrokate łachy, wolę dżinsy i T-Shirt z jakimkolwiek nadrukiem.
Jestem dziwolągiem, ponieważ nie staram się być "cool" i "loozak", dziwnie się zachowując i wykonując dziwne ruchy, po prostu jestem SOBĄ.
Jestem dziwolągiem, gdyż zależy mi na ocenach i staram się mieć jak najlepsze wyniki na świadectwie, zamiast beztrosko się obijać całymi dniami i mieć w nosie naukę.
Jestem dziwolągiem, bo odbiegam od stereotypu i moje zachowanie jest tak inne od zachowania typowego Polaka, że po prostu w naszym społeczeństwie tacy jak ja są dziwolągami.

Natomiast mój kumpel, tak jak sąsiad, kolega z klasy, tamten gościu, nie są dziwolągami, gdyż oni według kryterium naszej społeczności zachowują się całkowicie normalnie i niczym się nie różnią od tysięcy typowych Polaków.
On nie jest dziwolągiem, bo nie czyta, należy do tych 52% (czy też 54%, nie pamiętam) Polaków, którzy w ciągu roku nie ruszyli żadnej książki. Nie chce mu się czytać, bo jest to zbyt męczące, poza tym wygodniej jest popatrzeć na TV.
On nie jest dziwolągiem, bo uwielbia durnowate rijalitiszoły, z wypiekami oglądał wszystkie edycje BB, regularnie, tak jak i inni, patrzy na "Idola" oraz na "Bar".
On nie jest dziwolągiem, ponieważ całymi dniami pocina w rozmaite kłejko-unrilo-halflajfy, jednak przygodówek na nic by nie tknął, bo "to za trudne i w dodatku tam trzeba myśleć". Woli zapuścić kolejny shooter-FPP i rozwalać dziesiątki przeciwników. Zresztą, większość przygodówek jest stara i ma kilka lat, a on za nic w świecie takiego szajsu nie weźmie, bo nie ma supergrafy ani nie obsługuje akceleratora!
On nie jest dziwolągiem, ponieważ szpanuje przed kumplami komórką, pokazując, jaki z niego "luzak", i wysyła ciągle głupie SMS-y do koleżanek.
On nie jest dziwolągiem, bo gdy chce zaimponować dziewczynie, zaczepia ją, chcąc w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, a wie, że i tak im się takie "podrywy" podobają. Bez ceregieli "obściskuje" koleżankę dla żartu, gdyż dziewczyny zazwyczaj takie "żarty" uznają za zabawne.
On nie jest dziwolągiem, gdyż kupuje tylko te produkty, które widział w reklamie w TV, bo wszystko, czego nie reklamują, na pewno jest do... bani. Zamiast za 99 groszy kupić większą paczkę chipsów z "Biedronki", woli wydać więcej na małą paczuszkę Laysów czy innych Cheetosów, bo to znane i reklamowane. Zamiast kupić za 1,49 zł półtoralitrową oranżadę z Żywca czy Heleny, woli kupić 0,5 litra popularnej coca-coli za 1,99zł.
On nie jest dziwolągiem, bo jego język w 80% składa się z neologizmów, jak u innych, nie potrafi powiedzieć jednego zdania bez używania slangowych określeń.
On nie jest dziwolągiem, bo większość czasu spędza, szwendając się z kumplami po ulicach, klnąc i bluzgając. Nie ma żadnego konkretnego hobby, któremu poświęcałby się z pasją, toteż najbardziej lubi taką bezcelową szwendaninę.
On nie jest dziwolągiem, gdyż jest regularnym bywalcem jednej z okolicznych dyskotek, gdzie podrywa panienki ubrane jak pracownice najstarszego zawodu świata. Oczywiście wraca naprany jak ruska cysterna, o 4:30 a.m., a potem przez cały dzień musi leczyć kaca. Ale to normalne, inni też tak...
On nie jest dziwolągiem, bo z ogłupiałym zapałem ogląda każdy idiotyczny teleturniej TVN-u. Musi wiedzieć, czy w konkurencji posługiwania się papierem toaletowym zwycięży Renata czy Protazy, zyskując 42,645 punktów. Nie przegapi ani jednego odcinka żadnego teleturnieju, dobrowolnie pozwalając telewizji robić sobie wodę z mózgu.
On nie jest dziwolągiem, gdyż ubiera się w spodnie z krokiem w łydkach i obwisłe bluzy z kiczowatymi wzorkami, bo tak jest teraz modnie, a on musi nosić to co modne, choćby to był worek na kartofle.
On nie jest dziwolągiem, bo szpanuje "luzackim" trybem bycia, zatacza łuki rękami z miną przypominającą uśmiech przy zaparciu, ciągle mówi "cool", "yeeee" i "spoooko", chodząc przytakuje głową, poza tym ciągle wierci się naśladując jakąś gwiazdę hip-hopową. Więc według wielu jest "normalny".
On nie jest dziwolągiem, bo ma gdzieś oceny, wystarczy mu dopuszczający z każdego przedmiotu, a na sprawdzian mu się uczyć nie chce, woli dostać pałę, niż musieć usiąść na te 0,5h przed podręcznikiem. Stosunek do nauki ma mniej więcej taki sam jak inni, a więc jest w porządku.
On nie jest dziwolągiem, bo jego zachowanie niczym się nie różni od zachowywania przeciętnego Polaka i jest taki sam jak większość naszego społeczeństwa. Jego zachowanie przez wiele osób uznawane jest za normalne i nie ma w nim nic dziwnego, bo jest taki, jak duża część z nas.

Jezu, jak ja uwielbiam być dziwolągiem!

Visser

PS. Moje ulubione arty: "Dlaczego miasto jest lepsze od wsi?" by Pablo, "I przyszłość przeminie" by Vene oraz "W jakich czasach ty żyjesz, ty kaczy wypierdku?" by Donald.
PS2. Dawno temu Miś Eryk i Mumin, dziś już zapomniani tekściarze z AM, zachęcali innych do słuchania swego ulubionego zespołu, Queen. Więc tak ja teraz zachęcam do czytania Johna Wyndhama - "Dzień tryfidów" rulez!