Dyżur - aneks

Ciepły wrześniowy wieczór. Dziesiątki rockmaniaków doskonale się bawią przy ostrych rytmach. Niedaleko sceny zaparkowana karetka. Zabezpieczenie medyczne. Znudzony kierowca siedzi w ambulansie. Na jednej z ławeczek blisko sceny siedzi objęta para. Ona ubrana na czarno, on w spodniach moro, czarnej koszulce i czerwonej kamizelce. Zespół gra jakąś balladę. Dziewczyna oparła się o chłopaka, przymknęła oczy. Nagle gwałtowne szarpnięcie powaliło ją na ławkę. Otwarła oczy, ale zobaczyła tylko plecy chłopaka, odblaskowy napis 'pogotowie ratunkowe'. Widziała, jak wsiada do karetki, rozmawia z kierowcą. Po chwili usłyszała syrenę. Wezwanie do wypadku. Znowu została sama. Znowu zostałam sama.

Dyżur - epilog

Po autostradzie mknie rozpędzony ambulans. Już z daleka widać sylwetkę wysokiego samochodu błyskającego niebieskimi światłami, słychać syrenę. Karetka transportuje krew do pobliskiego szpitala. Na liczniku 120...130..., wóz gładko wyprzedza innych uczestników ruchu. W pewnym momencie z pobliskiego zjazdu włącza się do ruchu olbrzymia cysterna. Jej kierowca widzi zbliżajacy się ambulans, ale mimo to postanawia zająć prawy pas ruchu i przepuścić karetkę lewym. TIR wolno wtacza się na jezdnię, zajmuje już oba pasy. Pędząca prawym karetka nie ma szans ucieczki na zablokowaną lewą stronę. Nieświadomy kierowca TIR-a nieubłaganie ścina im drogę. Ambulans odbija się od cysterny, i dosłownie przelatuje nad boczną barierką. Ponaddwumetrowy Renault koziołkuje i po kilkakrotnym dachowaniu ląduje w polu. Zatrzymują się świadkowie, pomagają wyczołgać się pasażerom. Kierowca potrząsa zakrwawionym, nieprzytomnym sanitariuszem: "Żyjesz, Marek, żyjesz???" Sanitariusz powoli otwiera oczy: "Jezu, wylecieliśmy na orbitę?"- jęczy. Nieopodal ląduje smigłowiec ratunkowy. Stan samochodu jest opłakany - nie uratowało się nic ze sprzętu. Gdyby z tyłu był jakiś pasażer, albo ofiara wypadku i ekipa ratunkowa... tam nikt nie miałby szans na przeżycie. Pogięte fotele, nosze wyrwane razem z obejmą, porozbijane szafki. Tylko butla z tlenem wciąż tkwi na swoim miejscu. Boże, gdyby to wybuchło... a potem ta cysterna...
Tak skończyła się historia karetki, dzięki którym pracownicy pogotowia mogli uratować wiele istnień ludzkich. To teraz tylko smutne wspomnienie po skończonym dyżurze...

Caron