Jest taki czas…
Jest taki czas, kiedy masz wszystkiego dość, chciałbyś zniszczyć w gniewie cały świat, masz kompletnego doła i nie wiesz, co masz robić. W życiu każdego człowieka zdarza się taki okres gdzie czuje po prostu, że nie wygra walki ze światem i dostanie potężnego kopa w d… zadek! Słabniesz, ciągle słabniesz, a problemy się nasilają, ciągle dają o sobie znać, nie możesz sobie z nimi poradzić… Męczysz się z samym sobą, siedzisz sam/a w pokoju, zamknięta na cztery spusty i cierpisz, ogromnie cierpisz. Włączasz mocną muzę, trochę pomaga, ale myśli wracają po czasie, znów siedzisz po uszy w kłopotach. Jak sobie z tym poradzić?? Co zrobić, żeby odtrącić od siebie cały smutek, żal? Ja mam taki sposób, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Dam Ci dobrą radę Czytelniku. Jeśli masz właśnie taki tytułowy czas to musisz wyrzucić z siebie wszystko, musisz uwolnić swój gniew tak, aby cały się roztrwonił i nie wracał. Jak to zrobić, powiadasz?
Moim niezawodnym sposobem jest prosty i oczywisty WYSIŁEK FIZYCZNY. Nie musisz być bardzo silny i sprawny fizycznie. Płeć i wiek nie mają znaczenia. Nie namawiam oczywiście nikogo, aby ubrał się w piękny dres i modelował ludziom gęby na ulicy. Nie, to nie to. Nie chcę tu określać co ktoś ma robić, to jego sprawa czy pójdzie ostro biegać czy grać w piłkę na maksymalnych obrotach. Ważne jest, aby gdy się powoli męczysz, żebyś myślał Czytelniku o swoich problemach i powiększał wysiłek. To działa, naprawdę. Przy okazji łączysz przyjemne z pożytecznym. Możesz zapisać się do klubu sportowego i ćwiczyć po prostu dla siebie.
Jeśli chodzi o porządny wysiłek fizyczny to bardzo gorąco polecam sporty walki, obojętnie jakie. Naprawdę nie ma tu znaczenia, czy ktoś jest sprawny fizycznie, czy nie. Spróbuj! Ja, kiedy jestem wyjątkowo zły i wybuchowy idę na trening, gdzie zamęczam się tak, żeby do domu wrócić na trzęsących się nogach. I to mi strasznie pomaga. Rozwiązałem już dzięki temu wiele swoich kłopotów. A przede wszystkim nie męczą mnie jakieś głupie zmartwienia czy myśli. Sport może pomóc także w leczeniu z nieśmiałości, któremu sam w ten sposób się poddaję :)))
To by było na tyle, teraz chyba nie chce się nikomu czytać jakiś wyważonych filozoficznych tekstów, więc macie coś lekkiego:) Traktuj ten tekst Czytelniku raczej jako poradę, a nie nakaz. "Ja wskazuję Ci tylko drzwi, sam musisz przez nie przejść". No i skąd to cytacie, klasa?:)
Kregore
PS1. Ach jak ja lubię te PSy!!!
PS2. Jak ktoś chce więcej porad (byle nie matrymonialnych:)) to niech pisze:
Grzezol@poczta.onet.pl