Poczucie humoru


Niedawno jeszcze sam pisałem, że uwielbiam cynizm (Garfield rulez), ironię (Sapkowski rulez) oraz humor oparty na wszelakich aluzjach i absurdzie (takoż i Pratchett rulez). Dokładnie uczyniłem to w numerze 41 w tekście Głupie Arty. Jest to oczywiście prawda lecz niepełna. Wcale nie mniej od tzw. humoru wyrafinowanego lubię humor głupi, czasem niewybredny. Nie chodzi mi tu bynajmniej o żarty a'la Ace Ventura (Boże, kto go wymyślił?!?), ale o pokazanie polskiej rzeczywistości w krzywym, choć wcale nie odbiegającym za daleko od prawdy zwierciadle. 

Czytając to zapewne wiecie jakie dzieła mam na myśli. Podpowiem, że jedno pochodzi z branży filmowej (serialowej właściwie), drugie zaś jest książką. Chodzi oczywiście o wielce kontrowersyjne "Świat według Kiepskich" oraz "Kroniki Jakuba Wędrowycza" oraz dwie jego dalsze części. 

Zarówno serial jak i książka są bardzo wytrwale krytykowane przez Bardzo Inteligentnych Tego Kraju. Powodem tego jest oczywiście zadufanie takowych. Bo przecież jak poważny dziennikarz (Gazety Wyborczej głównie) mógłby oglądać takie bzdury. Kogo interesują losy bohaterów których ulubionym zajęciem jest picie "browara" lub poczciwego bimbru samogonu? Przecież jest to poniżej poziomu i uwłacza ich godności... Mojej godności uwłacza natomiast ich fałsz. Owszem nie twierdzę, że niektórych może to nie śmieszyć, znakomita większość jednak sama sobie to wmówiła. Bo chcą być lepsi. Bo chcą oglądać coś innego niż zwykły plebs. Nawet jeśli Lyncha czy Almodovara nie lubią i nie rozumieją. 

Broń Boże nie mam zamiaru się tu chwalić czego to ja nie czytam, czego nie oglądam i czego nie słucham. Nie o to tu chodzi. Chociaż tylko czyniąc to miałbym szanse trafić do tych "inteligentów". Świadomie jednak tego nie robię, choć wiem że ujść mogę za prymitywa i debila. Jednak nie szkodzi mi to. To oni są zakłamani, nie ja. 

Zastanówcie się jeszcze nad jednym. Czy to nie dziwne, że przytłaczająca większość z nich zna doskonale każde opowiadanie i każdy odcinek. Choć to przecież debilne. Nie jestem w stanie przyjąć nachalnego argumentu który przekonuje nas, iż chcą się oni tylko pośmiać z głupoty ich twórców. Nie przemawia to do mnie bo znam tę sytuacją z autopsji. Jeśli coś nie trzyma poziomu wyłączam to lub przestaję czytać (słuchać?) bo po chwili zaczyna mnie irytować. To normalna reakcja. Tylko masochista uczyniłby inaczej.

Nie cierpię tandety i kiczu, pod warunkiem, że jest celowa. Tak jak głupota bohaterów serialu lub pozornie grafomański styl Pilipiuka (autora przygód Wędrowycza, jeśli ktoś nie wie). Czytał ktoś jednak jakiś felieton Pilipiuka. Tam pokazuje on, iż potrafi jednak władać naszym językiem i wychodzi mu to niezgorzej. Jego nowa powieść pt. "Kuzynki" podobno też jest bardzo dobra ale sam nie miałem przyjemności jej jeszcze poznać więc się nie wypowiem. 

W tym momencie sam nasuwa się argument przeciwko mojej teorii, więc sam go sobie postawię nie dając tej szansy ewentualnym polemizującym (w istnienie których jednak naprawdę wątpię). Otóż reżyser Kiepskich nie robi teraz nic przynoszącego mu chwałę. To prawda ponieważ zajmuje się on kręceniem dennych programów typu reality show oraz ciągnięciem bez końca (i bez Waldusia) Kiepskich, na których nie ma już żadnych trafionych pomysłów, choćby zbliżonych do tych powiedzmy z przed dwóch czy trzech lat. Ale czy nie zdarza się czasem zrobić czegoś wspaniałego zupełnie przypadkowemu człowiekowi. Kiepscy to po prostu spojrzenia na Polaków okiem przybysza, obcokrajowca (reżysera właśnie). Przekorne, ale i trafione.

Od ręki jednak nasuwa mi się kontrargument do powyższego. Mianowicie Bartosz Żukowski czyli ekranowy Walduś. Wycofał się z Kiepskich gdy zobaczył, że z serialem źle się dzieje, a obecnie zagrał w ambitnym, niemalże offowym filmie pt. "Pornografia" na podstawia prozy Witolda Gombrowicza. I kto mi powie, że to przypadkowa osoba lub idiota jakiś? No kto? 

Pytam się w czym gorszy jest Pilipiuk od żywej historii AM jaką jest Archwicośtam? Pytam się choć odpowiedź znam: w niczym. Ba, Arch jest nawet dużo gorszy. Miał po prostu to szczęście, że trafił w dobre miejsce we właściwym czasie. Zauważcie, że zamiary Archa dotyczące napisania czegoś na poważnie nie powiodły się, Pilipiuk zaś umie to zrobić dobrze. 

Inne porównanie. W czym gorsi są Kiepscy od niby to zabawnego i nowatorskiego, a w rzeczywistości dość żałosnego "Kasi i Tomka". Sytuacja jest ta sama. Bo co daje nam trochę inny sposób pokazania akcji (skecze) w tym drugim? Nic. A co dają nam pomysły Ferdka i spółki? Niezły ubaw. Taka mała, subtelna różnica... 

Podsumowując wcale nie namawiam, was do polubienia obu opisanych w tekście dzieł. Nie o to mi chodzi. Mój cel jest inny. Chciałbym wam uzmysłowić, że nie warto udawać i nie warto się wywyższać, a już zwłaszcza wtedy gdy nie ma się do tego najmniejszego powodu. A poczucie humoru nie zawsze musi być bardzo inteligentne. Musi być po prostu zabawne. Bo trochę zdrowego dystansu przyda się każdemu. Tak do siebie jak i do innych. 

Taywan
tajwan2@wp.pl