schizofrenia
Na pewno zdarzyło się wam kiedyś widzieć jakiegoś człowieka, kobietę czy mężczyznę, rozmawiającego "do siebie" a raczej do jakiejś wyimaginowanej osoby. Nie? A mnie tak. Otóż jeździ czasem moim podmiejskim autobusem taki pan, przy pięćdziesiątce, ma na oko 150 kilogramów. Ma także zawsze brudne ubranie. Zawsze z kimś rozmawia, z kimś wyimaginowanym. Jak na swoją wagę, to pewnie potraficie sobie wyobrazić, zajmuje on dobre półtora miejsca, rzadko ktoś koło niego usiądzie. Generalnie da się zauważyć ludzką niechęć do tego pana. Ludzie go obgadują za plecami, młodzież się z niego nałogowo śmieje, większość czuje nawet obrzydzenie, dlatego pewnie koło niego nie siadają.
W sumie to mają tam jakieś podstawy bo "schizofrenia" jak podaje słownik PWN to "choroba psychiczna o nieznanym pochodzeniu i różnorodnych objawach, z których najważniejszymi są: otępienie uczuciowe, osłabienie zainteresowań i aktywności, zamknięcie się w sobie, zaburzenia procesów myślenia".
Ja jednak tak do tego nie podchodzę. Gdy widzę tego pana, to nie czuję obrzydzenia, nie wzbudza to we mnie śmiechu. Czuję raczej fascynację. Tak! Fascynację. Czyż to nie cudowne posiadać swój własny świat tylko dla siebie i swojego wyimaginowanego przyjaciela? Może powiecie, że lepiej mieć prawdziwego, ale nie można tak mówić dopóki się nie pozna jak to jest z wyimaginowanym. Nikt z nas niestety nie może tego sprawdzić, bo schizofrenia to choroba o nieznanym pochodzeniu. Chorują na nią tylko ludzie wybrani, ludzie nieliczni i nieprzeciętni. To jest swego rodzaju dar. Tacy ludzie po prostu posiadają piękny umysł! O wiele bardziej piękny od śmiejącego się z niego nastolatka, czy czującej do niego odrazę kobiety z powodu jego brudnego ubrania...
GDF
gdf@op.pl