Jeffrey Dahmer

 

Urodzony - 21 maja 1960 r. o 4.34 w Evangelical Deaconess Hospital

Zmarł - 28 listopada 1994 r o 9.11 w Zakładzie Poprawczym Columbia w Portage

Liczba ofiar - 17, mężczyźni

Wyrok - 957 lat pozbawienia wolności lub 15 kolejnych wyroków dożywotnich

 

   Jeffrey Dahmer urodził się 21 maja 1960 roku w Milwaukee. Mając lat sześć przeniósł się wraz z rodziną do Ohio. W 1968 roku był molestowany seksualnie przez sąsiada. Incydent ten pozostawił trwały świat w psychice małego Dahmera podobnie jak rozwód rodziców, który miał miejsce potem. W wieku 10 lat zaczął eksperymentować z uśmiercaniem zwierząt - odcinał głowy małym gryzoniom, przybijał martwe ciała psów do drzew, a ich odcięte głowy wbijał na pal. W miarę upływu czasu torturowanie zwierząt przestało go zadowalać. Już w wieku 14 lat miewał fantazje w których zabijał młodych mężczyzn i odbywał stosunki z ich martwymi ciałami. Pierwszego człowieka Dahmer zabił w czerwcu 1978 roku, czyli jak łatwo policzyć w wieku 18 lat. Był to autostopowicz Steven Hicks. Jeff mieszkał wtedy sam ponieważ rodzice byli w separacji i żadne z nich nie było specjalnie zainteresowane jego losem. Ciało Hicksa poćwiartował i zakopał w lesie za domem. Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że pierwsza zbrodnia wstrząsnęła nim. Postanowił zapomnieć o tym i zaciągnął się na sześć lat do wojska, jednakże już po dwóch latach został wydalony z powodu alkoholizmu. Inna teoria z kolei zakłada, że Dahmer sam się zwolnił, ponieważ w Niemczech (gdzie wtedy stacjonował) zdarzyło się w tamtym czasie dość dużo niewyjaśnionych  morderstw. Brak jednakże dowodów na poparcie tej tezy. Kiedy Dahmer wrócił z wojska odkopał ciało Hicksa, zmiażdżył rozkładające się zwłoki młotem kowalskim, a szczątki rozrzucił po lesie. W 1982 roku  zamieszkał w domu swojej babci w West Allis w stanie Wisconsin. W sierpniu tegoż roku został aresztowany za obnażanie się w miejscu publicznym. Taka sama sytuacja miała miejsce cztery lata później (wrzesień 1986 roku) kiedy dwóch chłopców twierdziło jakoby Jeffrey masturbował się w miejscu publicznym. Dostał rok w zawieszeniu. 15 września 1987 w Milawaukee zaginął niejaki Steven Tuomi. Zagadka pozostała nierozwiązana do 1991 roku, kiedy to Dahmer przyznał się do zamordowania Tuomi' ego. Stevena Toumi, zabił w pokoju hotelowym, we wrześniu 1987 roku. Pili oni dużo mocnych trunków w jednym z popularnych barów dla gejów. Dahmer nie wiedział, jak go zabił, ale gdy się ocknął, Toumi był już martwy i miał krew w ustach. Jeff przyniósł wielką walizkę i wepchnął ciało do środka. Po wszystkim, zabrał ciało Toumi'ego do piwnicy domu babki, odbył z nim stosunek seksualny, masturbował się nad nim, a potem poćwiartował je i wyrzucił do śmieci. Następną ofiarą był  czternastoletni James Doxtator zamordowany w styczniu 1988 roku, po nim zaś Richard Guerrero zamordowany 24 marca. Metody działania Dahmera były zazwyczaj podobne. Najczęściej spotykał i wybierał swoją zdobycz w barach dla gejów lub na pływalniach. Zwabiał ofiary do swego mieszkania oferując im pieniądze za pozowanie do zdjęć lub po prostu, aby napić się trochę piwa i pooglądać jakieś filmy. Potem odurzał je narkotykami, dusił, masturbował się nad ich ciałami lub odbywał ze zwłokami stosunki seksualne; ćwiartował ciała i pozbywał się ich. Czasami zatrzymywał czaszkę lub inną część ciała jako pamiątkę We wrześniu tego 1988 roku Dahmer musiał się wynieść z domu swojej babci, gdyż nie mogła ona znieść zapachu "eksperymentów" Jeffa. 25 września zamieszkał przy 25 ulicy w Milwaukee. Już następnego dnia od przeprowadzki (26 września)  zwabił do swojego mieszkania młodego chłopca i zaoferował mu pieniądze w zamian za pozowanie nago do zdjęć. Chłopcem tym był starszy brat Koneraka, który zostanie zamordowany przed Dahmera w maju 1991 roku. Wezwano policje i Dahmer został aresztowana za napaść seksualną. Skazano go  na rok pozbawienia wolności. Nie przeszkodziło mu to jednak w wyborze następnej ofiary. 25 marca 1989 roku zabił Anthony'ego  Searsa. Uśpił Searsa, a potem udusił go. Odbył stosunek ze zwłokami, po czym poćwiartował je. Anne Schwartz - reporterka - opisuje co stało się potem: "... zatrzymał głowę i gotował ją, aby usunąć skórę, później pomalował czaszkę szarą farbą, ażeby, w przypadku odkrycia jej, wyglądała jak plastikowy model używany przez studentów medycyny. Dahmer przechowywał to trofeum przez dwa lata, dopóki nie zostało odnalezione w mieszkaniu 213 23 lipca 1991 roku. Potem wyjaśnił, że aby osiągnąć satysfakcję, masturbował się przed tą czaszką." 23 maja 1989 roku, adwokat Dahmera - Gerald Boyle i Zastępca Prokuratora Okręgowego - Gale Shelton przedstawili swoje argumenty Sędziemu Williamowi Gardnerowi. Shelton żądał co najmniej pięciu lat więzienia. "Moim zdaniem, jest to absolutnie jasne, że prognozy na leczenie Pana Dahmera w obrębie społeczeństwa są niewesołe... Jego spostrzeżenie na temat tego, co zrobił źle, to fakt, że wybrał zbyt młodą ofiarę, - oraz, że jest to wszystko, co zrobił źle, - to tylko część problemu... Wydawał się być współpracującym i wrażliwym, ale cokolwiek kryło się pod tą powierzchnią, wskazuje na tkwiący głęboko gniew i problemy natury psychologicznej, z którymi nie chce, lub nie potrafi on dać sobie rady."
   Trzech psychologów przebadało Dahmera i zgodzili się, że ma skłonność do manipulowania innymi, jest oporny i wykrętny. Zalecono hospitalizację i intensywne leczenie. Boyle, obrońca Dahmera, twierdził, że jest on chory i potrzebuje opieki psychiatrycznej, a nie więzienia. Pochwalał fakt, że potrafił utrzymać pracę. "Nie mamy tu do czynienia z wielokrotnym przestępcą. Wierzę, że został on zatrzymany, zanim doszedł do punktu, w którym mogłoby być dużo gorzej, co oznacza, że jest to pewnego rodzaju błogosławieństwo."
Sam Dahmer wypowiadał się w swojej obronie, obwiniając za swoje zachowanie alkoholizm. Był elokwentny i przekonujący jak na kogoś, kto zabił już kilku mężczyzn. "To, co zrobiłem, było bardzo poważnym czynem. Nigdy przedtem nie byłem w takiej sytuacji. W tak okropnej sytuacji. Jest to koszmar, który się spełnił. Jeśli jakiekolwiek z moich wcześniejszych zachowań miałoby mną wstrząsnąć, to byłoby właśnie to." "Jedyną rzeczą, jaką mam teraz w głowie, i która jest mocna i daje mi pewien rodzaj dumy, jest moja praca. O mały włos mógłbym ją stracić z powodu mojego zachowania, za które biorę pełną odpowiedzialność... Wszystko, co mogę zrobić, to błagać was, proszę darujcie mi moją pracę. Proszę, dajcie mi szansę bym pokazał wam, że mogę, że potrafię zarabiać na życie uczciwością i ciężką pracą i nie wplątać się więcej w sytuację taką jak ta... To uwiedzenie dziecka było szczytem mojego idiotyzmu... Chcę pomóc. Naprawdę chcę zmienić moje życie." Sędzia jednak nabrał się na to, wydał wyrok pięciu lat w zawieszeniu. Ponadto kazano Dahmerowi spędzić rok w domu poprawczym z "warunkowym zwolnieniem do pracy", które pozwalało mu wychodzić do pracy w ciągu dnia i na noc wracać do aresztu. Po dziesięciu miesiącach, sędzia przyznał mu przedterminowe zwolnienie pomimo listu od ojca Dahmera, w którym nalegał on na to, aby nie wypuszczać syna zanim nie otrzyma opieki lekarskiej. Wyszedł w marcu 1990 roku, aby zamieszkać z babką, ale jego pobyt tam miał trwać do czasu, aż znajdzie sobie własne mieszkanie.
14 maja 1990 roku, Dahmer wprowadził się do mieszkania 213 przy 25 North Street i wtedy zaczęło się zabijanie na serio. W ciągu następnych piętnastu miesięcy Dahmer rozpoczął morderczą hulankę, która kosztowała życie dwunastu mężczyzn. Od maja do lipca 1991 roku, częstotliwość jego morderstw przybrała szalone tempo, kiedy to zabijał jednego mężczyznę na tydzień. Wszyscy, za wyjątkiem trzech, byli czarni; jeden był biały, jeden Laotańczyk i jeden Hiszpan. Większość, choć nie wszyscy, byli homoseksualistami lub biseksualistami. Najmłodszym był Konerak - 14 lat; najstarszy miał 31 lat. Wiele ofiar prowadziło życie, które policja nazywa "stylem życia wysokiego ryzyka". Większość tych mężczyzn bywało wcześniej aresztowanych, często za bardzo poważne przestępstwa, jak podpalenia, napaści na tle seksualnym, gwałty, pobicia itp. Poniższa lista pojawia się w książce Anne Schwartz: "The Man Who Could Not Kill Enough".

Edward Smith - czerwiec 1990;
Ernest Miller - wrzesień 1990;
David Thomas - wrzesień 1990;
Curtis Straughter - luty 1991;
Errol Lindsey - kwiecień 1991;
Anthony Hughes - 24 maja 1991;
Konerak Sinthasomphone - 27 maja 1991;
Matt Turner - 30 czerwca 1991
Ricky Lee Beeks - lipiec 1991;
Jeremiah Weinberger - 5 lipca 1991;
Oliver Lacey - 12 lipca 1991;
Joseph Bradehoft - 19 lipca 1991.


  Jego rytuał zwabiania, mordowania i pozbywania się ofiar był zazwyczaj taki sam. Zapraszał mężczyznę do swego mieszkania aby oglądać z nim filmy pornograficzne lub aby ten pozował do zdjęć. Rozgniatał przepisane mu środki uspokajające i podawał je w drinku. Odurzonego, Dahmer dusił gołymi rękami lub skórzanym paskiem. Często odbywał stosunki płciowe ze zwłokami, a potem masturbował się nad nimi. Zanim rozpoczynał jakiekolwiek porządki, Dahmer sięgał po polaroid aby zatrzymać to całe doświadczenie, tak, by móc zapamiętać każde morderstwo. Potem rozcinał tors ofiary. Był zafascynowany barwą wnętrzności i pobudzony seksualnie ciepłem, które wydzielało świeżo zabite ciało. Ostatecznie ćwiartował zwłoki, fotografując każde stadium tego procesu, aby później czerpać przyjemność z oglądania ich. Pozbył się większości ciał eksperymentując z różnymi chemikaliami i kwasami, które redukowało mięśnie i kości do postaci czarnej, paskudnie cuchnącej mazi, którą można było wylać do ścieku lub toalety. Pewne części ciał zatrzymywał jako trofea, często były to genitalia lub głowy. Genitalia przetrzymywał w formalinie. Głowy były gotowane, aż ciało odeszło od kości. Kiedy już czaszka była oczyszczona, malował ją szarą farbą, aby wyglądała jak plastikowa.
U nekrofilów kanibalizm nie jest czymś niezwykłym. Dahmer twierdził, że jadł mięso swych ofiar, ponieważ wierzył, że ludzie ci ożyją w nim. Próbował różnych przypraw i różnych sposobów przyrządzania mięsa, aby było smaczniejsze. Spożywanie ludzkiego ciała przyprawiało go o erekcję. Jego słynna lodówka zawierała paski zamrożonego ludzkiego mięsa. Próbował także ludzkiej krwi, ale nie odpowiadała jego kubkom smakowym.
Podobnie jak Eddie Gein, starał się udoskonalać sztukę preparowania i wypychania, tak więc mógł wypróbowywać najnowsze techniki na swych ofiarach. Władza była dla Dahmera bardzo istotną kwestią. Nie mógł znieść odmowy czy odrzucenia. Nawet w jego związkach homoseksualnych, nie chciał sprawiać przyjemności partnerowi, chciał zaspokoić tylko swoje popędy. Rozkosz oznaczała dla Dahmera odbywanie stosunków seksualnych analnych lub oralnych z jego partnerem, niezależnie od tego czy był żywy, czy martwy. Ta potrzeba absolutnej władzy zaprowadziła go na całkiem dziwne drogi. Jedną z nich był rodzaj lobotomii, którą przeprowadził na kilku swoich ofiarach. Kiedy były już odurzone, wiercił otwory w ich czaszkach i wstrzykiwał kwas solny w ich mózgi. Nie trzeba mówić, że spowodowało to natychmiastową śmierć u tych kilku ofiar, chociaż jedna przypuszczalnie funkcjonowała w znacznie ograniczonym stopniu przez kilka dni, zanim zmarła.
Nic dziwnego, że jego potrzeba kontrolowania innych doprowadziła do tego, że parał się satanizmem. W rzeczywistości, już posiadanie ciał swoich ofiar wokół, sprawiało, że czuł się "zupełnie zły."
"Muszę się zastanowić, czy istnieje, czy też nie istnieje na tym świecie jakaś zła siła i czy byłem pod jej wpływem, czy też nie. Chociaż nie jestem pewien czy istnieje Bóg" powiedział Dahmer, "albo czy istnieje diabeł, to wiem, że jak dotąd sporo o nich myślałem."
Miał plany aby stworzyć w swoim mieszkaniu relikwiarz zawierający wszystkie jego trofea, statuę gryfa i kadzidła płonące w czaszkach jego ofiar, tak aby otrzymał "specjalne moce i energie aby pomóc sobie w życiu towarzyskim oraz finansowo."

  Jednemu z "pacjentów" prawie udało się uciec. Był to niejaki Konerak Sinthasomphone, który zaginął 16 maja 1991 roku. Następnego dnia sąsiedzi Dahmera (18 letnia Sandra Smith i jej kuzynka Nicole Childress) zobaczyły oszołomionego i krwawiącego z licznych ran na głowie Koneraka na ulicy i wezwały policję. Dahmer przesłuchiwany przez dwóch policjantów stwierdził, ze Konerak jest jego kochankiem (Dahmer jak łatwo się domyśleć był homoseksualistą), więc policjanci pozostawili Koneraka w rękach Dahmera...  Ostatnia, niedoszła ofiara Jeffa, Tracy Edwards zdołał uciec z domu Dahmera 22 lipca. Przypadkowy patrol policji zatrzymał dziwnie wyglądającego Tracy'ego, którego ręce były skute kajdankami. Ten zaś opowiedział policjantom o "dziwnym kolesiu", który założył mu kajdanki w swoim mieszkaniu. Kiedy policja dotarła na 25th North Street drzwi do mieszkania otworzył miło wyglądający 31 letni blondyn. Dahmer był bardzo spokojny. Zaoferował, że przyniesie z sypialni kluczyk do kajdanek i rozkuje Edwardsa. Ten natomiast przypomniał sobie, że w sypialni znajduje się również nóź, którym blondyn mu groził. Jeden z policjantów postanowił się rozejrzeć i udał się do sypialni. Zauważył tam fotografie leżące wokół, których treść go zszokowała: poćwiartowane ludzkie ciała, czaszki w zamrażarce. Kiedy doszedł do siebie krzyknął do partnera, aby ten skuł Dahmera i aresztował go. Spokojny, opanowany blondyn, nagle odwrócił się do niego i zaczął walczyć z drugim policjantem, który próbował założyć mu kajdanki. Podczas gdy jeden z oficerów obezwładnił Dahmera, drugi podszedł do zamrażarki i otworzył ją. Wrzasnął przeraźliwie na widok twarzy, która gapiła się na niego i szybko zamknął drzwi. "W tej lodówce jest pieprzona głowa!"
Dokładniejszy przegląd mieszkania ujawnił bliskie zestawienie porządku i rzeczy nie do opisania. Podczas gdy małe, jednoosobowe pomieszczenie służące za sypialnię było schludne i czyste, zwłaszcza jak na mieszkanie kawalera i jego zadbanych złotych rybek, odór rozkładu był wszechogarniający. Pudełko oczyszczonej sody w lodówce z trudem pochłaniało odór gnijących odciętych głów. Zamrażarka zawierała jeszcze trzy inne głowy, starannie przechowywane w plastikowych workach, zawiązanych plastikowym sznurkiem. Były tam też drzwi, które prowadziły do sypialni, szafy i łazienki, wyposażone w zaryglowany zamek. Anne E. Schwartz, reporterka, która jako pierwsza zjawiła się na miejscu zbrodni, opisała to, co tam zobaczyła, w swojej książce pt.: "The Man Who Could Not Kill Enough" w następujących słowach: "... w głębi szafy stał metalowy kociołek, zawierający rozkładające się dłonie i penisy. Na półce nad kuchenką leżały dwie czaszki." W szafie były także pojemniki z alkoholem etylowym, chloroformem i formaldehydem, oraz kilka szklanych słoi, w których trzymano męskie genitalia zakonserwowane w formalinie... a także fotografie zrobione polaroidem, w różnych stadiach agonii ofiar. Jedna przedstawiała głowę mężczyzny, z nienaruszonym jeszcze ciałem, leżącą w umywalce. Na innej, ofiara była rozcięta od szyi po pachwinę, jak jeleń patroszony po zabiciu; cięcia były tak czyste, że mogłam wyraźnie dostrzec kości miednicy." Na niektórych zdjęciach widniały jego ofiary jeszcze zanim je zamordował, w różnych pozach erotycznych, lub skrępowane. To był koniec Jeffreya Dahmera...
   Waga, jaką przykładano do zapewnienia bezpieczeństwa, na procesie Jeffa Dahmera, była czymś niezwykłym w historii Milwaukee: "Sala sądowa została przeszukana przez saperów, oraz psy wyszkolone w celu odnajdowania materiałów wybuchowych, natomiast każdy, kogo wpuszczano do środka, był obszukiwany i sprawdzany przy pomocy wykrywacza metali...W sali sądowej, stała wysoka na dwa i pół metra bariera zbudowana z kuloodpornego szkła i stali, zaprojektowana po to, aby oddzielić Dahmera od publiczności."
Spośród 100 dostępnych miejsc, 23 zajmowali reporterzy, 34 rodziny ofiar Dahmera, a pozostałe 43 przeznaczono dla świadków i publiczności.
Kluczowymi postaciami w tym sądowym dramacie, poza Jeffem Dahmerem we własnej osobie, byli Sędzia Laurence C. Gram, Jr., Prokurator Okręgowy Michael McCann, oraz adwokat obrony Gerald Boyle, który już wcześniej bronił Dahmera. Lionel i Shari także byli obecni każdego dnia procesu.
   13 lipca 1992 roku, Dahmer zignorował radę swojego obrońcy i zmienił swoje przyznanie się do winy, oświadczył, że jest psychicznie chory. Według słów Dona Davisa w książce "Milwaukee Murders", "deklaracja ta postawiła całą sprawę na głowie. Teraz, zamiast konieczności udowodnienia, że jego klient nie popełnił tych morderstw, adwokat obrony Gerald Boyle miał rozwinąć jedną z najkrwawszych spraw widzianych w amerykańskich sądach. Jego zadaniem było przekonać ławę przysięgłych, że Dahmer był szalony, ponieważ tylko obłąkana osoba mogłaby dopuścić się takich rzeczy. Z drugiej strony, Mike McCann musiał udowodnić fakt, że Dahmer nie był niepoczytalny - że wiedział, iż to co robił było złe, a jednak pomimo tego robił to dalej. Innymi słowy, Dahmer był złym psychopatą, który zwabiał swe ofiary i mordował je z zimną krwią. Sędziowie przysięgli zostali ostrzeżeni: "Usłyszycie zaraz o rzeczach, o których prawdopodobnie nie wiedzieliście, że istnieją w prawdziwym świecie. W trakcie tej sprawy," powiedział Boyle, "usłyszycie o zachowaniach seksualnych przed śmiercią, w trakcie i po śmierci. Czy będziecie tak zdegustowani, że nie będziecie zdolni słuchać dalej?" Obaj, Boyle i McCann odrzucili potencjalnych sędziów przeciwnych homoseksualizmowi, lub tych, którzy nie mieli żadnej wiedzy z zakresu psychiatrii. Anne Schwartz wspomina drugi dzień wyboru sędziów do ławy przysięgłych zanim zostali oni wezwani na salę rozpraw. Boyle trzymał gazetę, której duży nagłówek głosił "Kanibal z Milwaukee Zjada Współwięźnia z Celi." "Wszyscy śmialiśmy się," pisze Schwartz, "zwłaszcza Jeffrey Dahmer... Był atrakcyjnym mężczyzną kiedy się uśmiechał... Zrozumiałam dlaczego zwiódł tak wiele osób." 29 stycznia 1992 roku, wyselekcjonowano sędziów przysięgłych. Wybrano tylko jednego Afroamerykanina, co wywołało protesty pośród członków rodzin ofiar. Cała sprawa poważnie podzieliła społeczność pod względem rasowym, od momentu, gdy opinia publiczna usłyszała opowieść Glendy Cleveland o odkryciu, że większość ofiar Dahmera była czarna. Teraz, wyglądało to tak, jak gdyby ta ława przysięgłych złożona z sześciu białych mężczyzn i siedmiu białych kobiet była kolejnym przykładem niesprawiedliwości rasowej. Linia obrony Boyle'a zawierała kilku z czterdziestu pięciu świadków, którzy mieli świadczyć odnośnie różnych aspektów dziwacznego zachowania Dahmera i postarać się pokazać, że jego seksualne i psychiczne zaburzenia uniemożliwiały mu zrozumienie natury jego zbrodni. Każdy ohydny szczegół tego, co Dahmer rzekomo robił ze swoimi ofiarami, oraz każda koszmarna rzecz, która kiedykolwiek przyszła mu do głowy - były wykorzystywane jako atuty w tej grze. Celem było przekonanie ławy przysięgłych, że tak ohydne działania i tak ohydne myśli nie mogłyby być wytworem zdrowego psychicznie człowieka. Boyle rzucił sędziom przysięgłym pytanie: "Czy był on zły, czy też był chory?" dając im czas na przegłosowanie tej sprawy; w tym momencie było bardzo prawdopodobne, że zgodzą się oni z Boylem. Jednakże, przyszła kolej McCanna, aby zaprezentować swoje argumenty. Dahmer, jak stwierdził, był "mistrzem manipulacji i oszustem, który bardzo dobrze wiedział co robi na każdym kroku swojej drogi, mógł hamować i wyzwalać swoje popędy tak łatwo, jak pstryka się włącznikiem światła. Czy atakował innych żołnierzy będąc w wojsku? Innych studentów w Uniwersytecie Stanowym Ohio? Morderstwa- stwierdził - nie były aktem szaleńca, ale rezultatem metodycznego planowania." Przyszła kolej dwóch detektywów, którzy przeczytali 160 - stronicowe przyznanie się do winy. Był to katalog seksualnych perwersji. Detektyw Dennis Murphy twierdził, że Dahmer "czuł przerażający rozmiar swojej winy za czyny jakich się dopuścił. Czuł się całkowicie zły." Potem zacytował fragment zeznania Dahmera: "Trudno mi uwierzyć, że istota ludzka mogła zrobić rzeczy, które ja zrobiłem, ale wiem, że tak było." Zeznał, że jego obawa związana z faktem bycia pojmanym była przełamywana przez podniecenie wywołane tym, że miał całkowitą kontrolę. Bitwa psychiatrów nad tym, czy Dahmer był prawnie odpowiedzialny i zdolny do kontrolowania swoich zachowań wydawała się wprawiać sędziów w zakłopotanie. W końcu, w swoim podsumowaniu, Boyle narysował wykres dla ławy przysięgłych, który miał kształt koła. Centrum koła był Jeffrey Dahmer, a promieniami wychodzącymi z niego, były części jego dewiacji. Odczytał je szybko: "Czaszki w szafce, kanibalizm, popęd seksualny, wiercenie otworów w głowach ofiar, robienie z nich zombie, nekrofilia, picie alkoholu przez cały czas, próba stworzenia relikwiarza, lobotomie, patroszenie ciał, tak zwana taksydermia, wyprawy na cmentarze, masturbacja... To jest Jeffrey Dahmer, pędzący pociąg na torach do szaleństwa..." McCann odpierał te argumenty: "On nie był pędzącym pociągiem, on był maszynistą!" Zaspokajał swoje niezwykłe żądze seksualne. "Panie i panowie, on oszukał wiele osób. Proszę nie pozwólcie temu śmiercionośnemu zabójcy oszukać i was." Sędziowie przysięgli debatowali przez pięć godzin i zadecydowali, że Jeffrey Dahmer nie zasłużył, aby spędzić resztę swojego życia w szpitalu, ale w więziennej celi. Dahmera uznano za poczytalnego i winnego wszystkich piętnastu zarzucanych mu czynów. Anne Schwartz, która relacjonowała historię Dahmera dla Milwaukee Journal, od samego odkrycia zwłok w jego mieszkaniu i przez cały proces, była "zaskoczona tym, jak zwyczajnie wyglądał i mówił ten człowiek... Tego dnia, kiedy Jeffrey Dahmer został skazany, słyszałam go czytającego swoje oświadczenie dla sądu, w sposób spokojny i elokwentny i zastanawiałam się jak łatwo mógłby mnie oszukać."
"Jego przeprosiny, potwierdzające trwającą trzynaście lat krwawą łaźnię, liczyły cztery strony maszynopisu."

Oto fragment tekstu, który wtedy wygłosił:

"Wysoki Sądzie,
Teraz jest już po wszystkim. W żadnym przypadku nie próbowałem się uwolnić. Nigdy nie chciałem wolności. Szczerze mówiąc, pragnąłem dla siebie śmierci. W tej sprawie należało powiedzieć światu, że zrobiłem to, co zrobiłem, ale nie z powodu nienawiści. Nie nienawidziłem nikogo. Wiedziałem, że byłem chory, albo zły, a może i jedno i drugie. Teraz wierzę, że byłem chory. Lekarze opowiedzieli mi o mojej chorobie i teraz mam już spokój... Wiem, jak wiele krzywd wyrządziłem... Dzięki Bogu, nie wyrządzę już żadnych więcej krzywd. Wierzę, że tylko Pan Jezus Chrystus może wybawić mnie od moich grzechów... Nie proszę o żadne względy."

  Został skazany na piętnaście kolejnych wyroków dożywotnich, lub całkowity czas 957 lat w więzieniu. Dahmer bardzo dobrze przystosował się do życia więziennego w Zakładzie Poprawczym Columbia w Portage, w stanie Wisconsin. Początkowo, nie był częścią całkowitej populacji więzienia, co mogłoby stanowić zagrożenie dla jego bezpieczeństwa. I tak też było, został zaatakowany 3 lipca 1994 roku, podczas odbywania służby w kaplicy więziennej, przez Kubańczyka, którego nigdy wcześniej nie widział.
Dahmer, modelowy więzień, przekonał władze więzienne, aby pozwoliły mu na większy kontakt z innymi osadzonymi. Mógł jadać na więziennej stołówce i dostawał różne prace, które wykonywał pod strażą z innymi więźniami.
Z jakichś niewiarygodnych powodów, został połączony w czasie pracy z dwoma bardzo niebezpiecznymi przestępcami: Jesse'em Andersonem, białym mężczyzną, który zabił swoją żonę i obwiniał za to czarnego, oraz Christopherem Scarverem, czarnym, mającym urojenia schizofrenikiem, który uważał siebie za syna Boga, i który odbywał wyrok za morderstwo pierwszego stopnia. Nietrudno wyobrazić sobie, jak Scarver patrzył na Jeffa Dahmera, który zamordował tylu czarnoskórych mężczyzn, oraz na Andersona. Była to katastrofalna kombinacja. Rankiem 28 listopada 1994 roku, strażnik zostawił tych trzech mężczyzn samych, wykonujących swoje prace. Dwadzieścia minut później, wrócił, aby znaleźć Dahmera ze strzaskaną czaszką i śmiertelnie rannego Andersona. Zakrwawiony kij od miotły wydawał się reprezentować stanowisko Scarvera w tej sprawie. Jeffrey'a Dahmera uznano za zmarłego o godzinie 9:11. Został spalony, a jego prochy otrzymali rodzice.

  Tekst ten zawiera wyłącznie suche fakty ze względu na to, że bez wątpienia psychika seryjnego mordercy jakim był Jeff Dahmer jest o wielce bardziej skomplikowana niż może się wydawać i w istocie nauka akademicka nigdy do końca nie pozna motywów działań osób takich jak Dahmer. Oczywiste jest także, że jakikolwiek komentarz w stosunku do tak kontrowersyjnej osoby jest sprawą dyskusyjną. Pozwoliłem sobie zatem nie komentować niczego co jest związane z osobą Jeffrey'a Dahmera i ograniczyć się tylko do faktów. Zdanie na temat tego człowieka i jego czynów musicie sobie wyrobić sami. Oczywiście rzeczy których dokonał będą budzić odrazę w jak mniemam każdym zdrowym człowieku, mnie jednak bardziej interesują motywy i czynniki kształtujące psychopatyczną osobowość seryjnego mordercy. Bez wątpienia jest to zagadnienie ciekawe do którego być może jeszcze kiedyś powrócę.

 

Shagrath  ( shagrath@go2.pl )

http://cof.rockmetal.art.pl