Analiza, part IV





Oto i oczom waszym cnotliwym a światłym ukazała się kolejna część wiekopomnego dziełe skromnego sługi Ozzy'ego, Dela. Smaczniuchnego!

Miłość bliźniego


43. Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego.
44. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują.
45. Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
46. Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? Czyż i celnicy tego nie robią?

- Taaa, właśnie. Czyż i celnicy - te psy, ci zaprzedani Rzymowi głupcy, ci zdrajcy narodu, zdzierający z ludu wybranego ostatnią koszulę!... tego nie robią? Teraz już rozumiecie sposób myślenia Jezusa?
47. A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
48. Bądźcie tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

- Jednak mam tu także zastrzeżenia: chyba żaden człowiek nie może „miłować” swego wroga!!! Można takim osobą wybaczyć, można nie przeszkadzać, ba można nawet czynić dobro i chcieć ich zmienić, ale wątpię, by ktoś miłował swego wroga. Tutaj więc Jezusowi nie chodzi o taką miłość, lecz o ‘agape’, która jest raczej postawą, niż uczuciem. Agape to miłość samoofiarna, nie wymagająca wzajemności. Opiera się na altruizmie i pragnie dobra, tak materialnego, jak duchowego dla innych ludzi. O niej zawsze mówi Jezus, gdy używa słowa „miłość”. W ten właśnie sposób można miłować własnych wrogów, o ile są oni zarazem naszymi „braćmi” bądź „poganami i celnikami, których można jeszcze uleczyć ze zła.
Następna sprawa: przyrównanie do Boga jest tu nie na miejscu, ponieważ nie wiem, czy ktoś Boga mógłby wyśmiać, oszukać, opluć, zgnoić lub spuścić popularny „wpierdol” podczas spokojnego spacerku po ulicy, „za żywota, a co kurwa! Jeszcze jakieś wąty?” Bóg nie może drżeć na myśl o takich ludziach, bo nie mogą Go skrzywdzić. NIE MOGĄ GO SKRZYWDZIĆ!!!
Naszym nieprzyjacielem, ponownie zastrzegam, jest zarazem nasz ‘brat’. Poganie i celnicy mogą się między sobą nienawidzić, ale prawowierny Żyd powinien miłować swego żydowskiego wroga i spróbować się z nim ugodzić. Jezus chciał reformy w judaizmie, a nie stworzenia nowej religii, dlatego głosi takie opinie. Niestety mu się nie udało, a to, co wyszło... wiemy zresztą, o czym mowa, nieprawdaż?


Jałmużna


„6. Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.
2. Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicy, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają oni zapłatę swoją.
3. Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja.
4. Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.”

- Taaak, do tego przykazania też mam pewne zastrzeżenie. Załóżmy sobie taką sytuację: w Los Angeles zorganizowano akcję dobroczynną, z której cele zostaną przekazane na rzecz fundacji Amnesty International, którą to akcję uświetniły swą obecność Geena Davis i Sigourny Weaver, dając dobry przykład i wręczając na rzecz akcji po pół miliona dolarów. Gdyby nie ich obecność, akcja zebrałaby ok. 40% mniej datków. One pokazały dobry przykład oraz ściągnęły na tę akcję wielu, którzy w innym wypadku by nie przyszli. Ale też zostały obwołane aniołami w ludzkiej skórze. W takim wypadku nie grzeszą pychą, prawda? Tak, nie grzeszą. To przykazanie odnosi się tylko do osób, które chcą pokazać, jacy to oni cudowni i wypełnieni esencją cnoty (niezależnie od tego, jacy są naprawdę), co staje się celem samym w sobie, a nie skutkiem etycznie dobrego czynu. Jeżeli naszym celem jest dobro, a nie zaspokojenie swojego ego, to grzechu nie ma. Jeżeli zaś chodzi nam tylko o poklask i sławę, tedy nasz czyn dobry wcale nie jest.

Modlitwa


„5. A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią się modlić, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją.
6. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.
7. A modląc się nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani.
8. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż Bóg wie, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.”

- Tak, Jezus znowu nakłania do skromności. Nie chce, by jego uczniowie(ale nie wyznawcy. Wyznawcami można być tylko i wyłącznie Boga. Jezus jest ‘tylko’ nauczycielem ludzi – i jako taki nigdy by sobie boskiej czci nie zawłaszczył) pokazywali, iż oni są święci i cudowni przed ludźmi, by osiągnąć jakieś cel np. szacunek, sławę itp. „Chodzi o cel, drogi Watsonie” – jak to kiedyś rzekł Sherlock Holmes.

Ojcze nasz


„9. A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Święć się imię twoje,
10. Przyjdź Królestwo twoje, Bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
11. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj,
12. I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom;
13. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; Albowiem twoje jest Królestwo, i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.
14. Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści wam i Ojciec wasz niebieski.
15. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nic odpuści wam przewinień waszych”

- Ze słów Jezusa wynika, iż w całej tej modlitwie najważniejszy jest fragment, który mówi o przebaczeniu innym. Gdy się modlimy tą modlitwą powinniśmy przypomnieć sobie naszych wszystkich wrogów, przewinienia jakie nam uczynili, ból który nam sprawili i nienawiść, którą do nich czuliśmy i chęć zemsty. I wtedy, w czasie uczucia wściekłości, powinniśmy przypomnieć sobie o miłosierdziu i im wybaczyć. Wybaczyć z całego serca i wyznać Bogu, iż jeśli byśmy mogli się zemścić, tedy byśmy odpuścili i nic nie uczynili(Ależ to teologicznie zabrzmiało, a fe!).
Wyklepywanie tej modlitwy w kościele, w czasie mszy jest kompletnie bezsensowne. Wtedy to są tylko puste słowa. Nie da się wtedy rozpalić ognia emocji, o który tu chodzi.
Zastanawiam się, czy można by ułożyć inną modlitwę, tudzież modlić się bez ładu i składu, byleby tylko wyznać, że się odpuszcza grzechy swych wrogów? Przecież ze słów Jezusa wynika, że głównie o to tutaj chodzi... ale jednak powiedział : „A wy módlcie się tak”. Jakowoć przed swoją śmiercią modlił się do Boga bynajmniej nie w ten sposób. Poza tym, rytualizm jest raczej nie wskazany w wypadku, w którym chcemy rozpalić emocje...
Już nie mówiąc o tym, że należy prosić Boga o coś konkretnego, a nie o „...chleb powszedni” i wierzyć w to, że Bóg spełni naszą prośbę. To naprawdę jest bardzo trudne, taka wiara. Wiara, iż Bóg sam pofatyguje się, by dla nas ‘spełnić cud’, ponieważ jesteśmy Jego „dzieckiem”. Wg Jezusa jest to jednak możliwe(ale trzeba być w jezusowym pojmowaniu duchowo jego „bratem” lub „siostrą” – ale o tym później).


Post


„16. A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.
17. A ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją.
18. Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci.”

- I kolejne napomnienie, by nie zgrywać świętoszka(tudzież obnosić się swoją cnotliwością), dla osiągnięcia egoistycznego celu.

Prawdziwy skarb


„19. Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza zniszczą, i gdzie złodzieje podkopują i kradną.
20. Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21. Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje”

- Esseńczycy też nie szanowali (eufemizm) zbytnio bogactwa i wszystko mieli wspólne.

Światłość i ciemność


„22. Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy twe oko jest zdrowe, całe twoje ciało jasne będzie.
23. A jeśliby oko twoje byłoby chore, całe twoje ciało będzie ciemne. Jeśli tedy światło, które jest w tobie jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie.”

- „Oko” jest tu spojrzeniem i oceną etyczną, której dokonujemy. Jeśli tedy odróżniamy dobro od zła, nasza dusza nie będzie skalana(„ciało jasne będzie”. A co, jeśli świadomie wybierzemy ‘Mroczną Ścieżkę Mocy?’ Sokrates stwierdził by, że to niemożliwe... dok.->) Bez odpowiedniej oceny jesteśmy skończeni. Warto zatem zająć się troszkę nad etyką i moralnością – bo bez nich będziemy ślepcami, że tak się wyrażę. Należy pracować nad swoją oceną moralną i wciąż ją doskonalić, aby móc jak najpełniej rozpoznawać dobro i zło.
(<-dok. ...i jak na parodię ma w tym miejscu wiele racji. Ludzie nie lubią myśleć o sobie jako o kimś złym. To powoduje niską ocenę siebie, a zatem jeden z czynników depresji, a ta może kończyć się śmiercią. Dlatego umysł bardzo często wypiera lub odrzuca myśl, która mówi „Źle robisz” i ją ukrywa w podświadomości lub nieświadomości. Nie będę tutaj szczegółowo opisywał tego zjawiska, ale polecę książkę psychologa Daniela Golemana [tak jest, tego od „Inteligencji Emocjonalnej”]. Książka nazywa się „Konieczne Kłamstwa, Proste Prawdy”, wydana została przez Wydawnictwo Albatros, Warszawa 1999r. W owej książce takie zjawiska, jak samooszukiwanie, ‘vital lie’ i wybiórcze postrzeganie zostały szczegółowo opisane.)


Nie troszczcie się


„24. Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.
25. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie?
26. Spójrzcie na ptaki niebieski, że nie żną ani nie zbierają gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
27. A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?
28. A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani nie przędą.
29. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej swej chwale nie był tak przyodziany, jak jedna z nich.
30. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która jest dziś, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?
31. Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
32. Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, czego potrzebujecie.
33. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dane.
34. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.”

- Piękna, ale kompletnie błędna teoria. Bardzo przypomina taką chłopską, kaziukową filozofię z „Konopielki”. Lilie polne nie dostają energii od Boga, tylko wytwarzają ją w swoich komórkach w procesie fotosyntezy, a sole mineralne i inne potrzebne substancje pobierają z wody. Tak samo ptaki nie są żywione przez „Ojca Niebieskiego”, a pożywiają się owadami, owocami czy też małymi zwierzętami, w zależności od gatunku, do jakiego należą. Jezus najwyraźniej tego nie zauważył i żeby ową lukę zapełnić stworzył ową teorię.
Poza tym, już teraz znalazło się wielu takich oszołomów, którzy stwierdzili, że nie będą pracować, a Bóg im wszystko da, czegokolwiek by tylko nie potrzebowali. Wszyscy skończyli na granicy ubóstwa. Już nie wspominając, że jest to jak znalazł fragment dla wszelkiego rodzaju sekt, chcących wyciągnąć pieniądze od ludzi, którzy nieopatrznie wpadli w ich szpony.
Jezus stwierdza, że wszystko będzie nam dane, jeżeli tylko znajdziemy „Królestwo Boże i sprawiedliwość jego” – czymkolwiek ono jest. Zapewne chodziło o zdobycie mocy takiej, jaką on właśnie władał. A żeby ją zdobyć, należało zacząć myśleć o kwestiach moralnych wg swoistego sposobu, o którym Jezus mówi „Królestwo Boże i sprawiedliwość jego” – a ów sposób jest możliwy do osiągnięcia tylko przez „dziecko boże”. No i oczywiście z wiarą poprosić Boga o takąż moc. Mając taką moc można by faktycznie przenosić góry dzięki swej wierze, nawet malutkiej. Ale nikt prócz Jezusa najwyraźniej nie zasłużył na tytuł Syna bożego i nie osiągnął „Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego”, niestety...


Nie sądźcie


7. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
2 Albowiem jakim sądem sądzić będziecie takim was osądzą, i jaką miarą mierzyć będziecie, taką wam odmierzą.


Źdźbło i belka


3 Czemuż to widzisz źdźbło w oku brata swego, a nie widzisz belki w oku swoim?
4 Albo jakże mówisz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim.
5 Obłudniku! Wyrzuć pierwej belkę z oka twego, a wtedy zobaczysz, jak wyrzucić źdźbło z oka brata swego.

- Źdźbło jest w tym podobieństwie jest lekkim grzechem (o ile taka klasyfikacja w ogóle istnieje), a belka ciężkim. Jezus nawołuje do tego, by samemu będąc spaczonym przez zło (bardziej niż osoba, którą chcemy pouczać) nie wytykać innym ich błędów, bo z tego nic dobrego nie wyjdzie. Pierwej należy zdać sobie sprawę z własnych ograniczeń i je pokonać, a potem zabrać się za zbawianie innych.
Pytanie: a co, jeżeli ktoś wie, co jest złe, a co dobre i mimo wszystko wybiera Mroczną Ścieżkę Mocy? Taki człowiek potrafi dokonać odpowiedniej oceny moralnej, zarazem będąc złym. Mógłby komuś innemu wskazać, kiedy czyni zło, a kiedy dobro, mając zarazem czarne serduszko. O tym Jezus najwyraźniej nie pomyślał albo wyszedł z założenia, że jeżeli ktoś rozumie różnicę między dobrem a złem, to zawsze będzie wybierał dobro. Nie wiedział jednak, że ludzie mogą okłamywać samych siebie, by nie dostrzegać swego zła, chociaż potrafią rozróżnić dobro od zła. Mechanizm samooszukiwania jest w naszym umyśle straszliwie potężny.(patrz: „Konieczne Kłamstwa, Proste Prawdy” – Daniel Goleman)


O kogo się troszczyć


6 Nie dawajcie psom tego, co święte, ani nie rzucajcie pereł waszych przed wieprze, by ich przypadkiem nie podeptały nogami swymi, i obróciwszy się, żeby was nie rozszarpały.
- Istnieje tak opcja, że Jezus mówił, iż nie warto złym ludziom pomagać i czynić dobro, ponieważ oni i tak obrócą je w zło i cierpienie. Lecz do złych ludzi nie zaliczają się ‘jezusowi bracia i siostry’(czyli ludzie, którzy czynią dobro i służą Bogu). W tej nauce ‘wieprze’ to ludzie pławiący się w złu i bezecności, krzywdzący innych i powodujący ich spaczenie duchowe(czyli jezusowe zgorszenie) – dla których nie ma już nadzieji na uleczenie. Pomoc taki ludziom jest bezsensowna. Lepiej zająć się tymi, którzy będą potrafili docenić i wykorzystać odpowiednio naszą pomoc.
Możliwe (nawet bardzo), iż Jezus napominał także tutaj swych uczniów, by nie głosili prawdziwej religii poganom, ponieważ oni jej nie docenią.


Zachęta do modlitwy


7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a będzie wam otworzone.
8 Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; i kto szuka, znajduje; a pukającemu, będzie otworzone.
9 Albo który z was człowiek, jeśliby go syn jego prosił o chleb, czy poda mu kamień?
10 Albo jeśliby prosił o rybę, czy poda mu węża?
11 Jeśli więc wy, choć jesteście złymi, umiecie dobre datki dawać synom waszym, jakże daleko więcej Ojciec wasz, który jest w niebiosach, da rzeczy dobre tym, którzy go proszą?
12 Wszystko więc, cokolwiek chcecie, aby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie; bo to jest Zakon i prorocy.

- ..proście, a będzie wam dane. Zauważyłem, iż ludzie w dzisiejszych czasach przestali się modlić w odpowiedni sposób. W swych modlitwach mówią ładne frazesy, jednak nie wkładają w nie (modlitwy) uczucia i, przede wszystkim, wiary. Nie wierzą, iż ich marzenia się ziszczą. Jednak Jezus twierdzi, że Bóg spełni każde ludzkie życzenie. Te słowa zapewne kieruje do tych, których nazywa ‘braćmi’ – a kto to taki, to już wiemy z poprzednich komentarzy. Tylko ich modlitwy, jeśli włożona w nie zostanie wiara, zostaną wysłuchane.
Kolejna sprawa: Jezus mówi: A jeśli chcecie by ludzie was dobrze traktowali, i wy ich traktujcie w ten sposób. Może to działało dwa tysiące lat temu, ale teraz „człowiek człowiekowi człowiekiem”, a inni twe dobro skierują przeciwko tobie i innym. Czynienie innym dobra będzie właśnie tym rzucaniem pereł przed wieprze, opisanym w poprzednim podobieństwie. Ale czynienie dobra komuś, kogo można określić mianem ‘jezusowego brata’ na pewno nie będzie marnowaniem dobra dla niewdzięcznika. Niewdzięcznikiem będzie człowiek wypaczony przez zło.
Podsumowując dotychczasowe nauki Jezusa możemy wysnuć taką teorię: należy otaczać się ludźmi dobrymi, jak najbliższymi ideału „dziecka bożego”. Należy im pomagać i czynić dobro, zaś oni odpłacą się tym samym. Jeśli zaś chodzi o zło, tedy należy je leczyć, jeśli to jest możliwe. W innym wypadku należy się od niego odseparować, oddzielić. A już na pewno nie można mu w niczym pomagać, ponieważ nasza pomoc zawsze zostanie obrócona w krzywdę i jeszcze większe zło.


c. d. n.


Del

PS: Jeśli was zainteresowała dalsza część komentarza i nie macie ochoty czekać do następnego miesiąca, to napiszcie do Eddiego(eddi@o2.pl) - gość był tak uprzejmy, że postanowił udostępniać pełną wersję przez email (Big thx!!! Oby Ozzy obdarzył Cię supernautycznymi mocami!!!). Trzeba go tylko grzeczniuchno poprosić, ew. złożyć mu ofiarę z tysiąca wołów, a na pewno prześle wam wersję full.