Czy
to już szczęście...
******************
Siedzę tu. W jakiś sposób to cud. Nie każdy może być na moim miejscu.
Wczoraj dowiedziałam się, że ktoś mnie w końcu docenił. Te motylki w dole brzucha. Chciałam dać je Jemu. Ale ocknęłam się i zrozumiałam, że coś się skończyło. Może to było zamierzone. Czy to już szczęście?
*********************
Wczoraj w nocy miałam straszny sen. Ktos zakłócił mój porządek dnia. Powiedział, że nie jestem nic warta. Odebrał mi motylki. Światło już nie przebija się przez ich wielobarwne skrzydełka. Uśmiechnął się, a mi wcale nie było do śmiechu. Znowu chciałam to Komus powiedzieć, ale zorientowałam się, że coś się skończyło. Wiedzieliście, że czasu nie można cofnąć? Ja dowiedziałam się dopiero wczoraj. Bo ktoś zakłócił moje szczęście.
***********************
Wstałam z bólem głowy. Moje zatoki zaczynają szwankować. Wiem, że ktoś chciałby być na moim miejscu. Nie czułam głowy. Ale to nic, w końcu nie raz ją traciłam. Ten jeden raz nie zrobi nikomu różnicy. Prawda? Chciałam wykrzyczeć, że coś potrafię. Powiedzieć Mu, że nauczył mnie być człowiekiem. Znowu zapomniałam, że nic nie trwa wiecznie.
*************************
Biegłam co sił w nogach. Chciałam znaleźć coś, czego wszyscy szukają. Za czym wszyscy gonią. Minęliśmy się. Znowu przeszłam nie zauważając szczęścia.........
K@mil@