Jak mi się zdawało, że mogę trafić za kratki

Wakacje to czas kiedy jestem wyluzowany i poddaje się różnym formą wypoczynku ,by zebrać siły na kolejne 10 miesięcy w buszu czyli szkołę. Tegoroczne wakacje miały (mają) taki finish jakiego nie spodziewałem się w najbardziej chorych snach. Pewnego wakacyjnego dnia wybrałem się na jedną z licznych wycieczek rowerowych jakie odbyłem w lipcu i sierpniu ,lecz ta miała być szczególna. Sprawa wyglądała mniej-więcej (więcej) tak. Wraz z wesołą kompanią w trakcie naszego również wesołego powrotu napotkaliśmy samochód milicji ,tak ,tak nie policji a milicji. Jechał nim pewien jegomość znany w moim mieście raczej z gorzej (tzn. dominującej) strony. Wjechał on na nasz pas i z ogromną prędkością (jak na 40sto letnią Warszawę) przejechał bodajże 2 metry od nas skręcając uprzednio tuż przed pierwszym jadącym. Stało się to tak szybko ,że nawet się nie spostrzegłem i już go nie było ,nie był by w tym nic niesamowitego, gdyż wszyscy o tym szybko zapomnieliśmy, lecz dwa tygodnie po incydencie nasz kolega oświadczył ,iż będziemy świadkami ponieważ podał on tego gościa do sądu. Nikt z nas nie był szczególnie zachwycony tym faktem ,szczególnie że na przesłuchaniu Bohun (oskarżyciel) nawymyślał ,że wpadł do rowu się poobijał i połamał rower ,oczywiście nic takiego nie miało miejsca. Na miesiąc sprawa przycichła lecz dziś (tj 29.08.2003) zostałem wraz z kumplami (minus Bohun) zaproszony przez tego wariata ,który o malo mnie nie przejechał do jego domostwa. Będąc przekonanym ,że chce nas przeprosić i jakoś się dogadać (na co bym przystał latanie po sądach to nic przyjemnego) zaproszenie przyjąłem. Cel ,który przyświecał temu piratowi drogowemu był jednak inny niż się spodziewałem ,zostałem zastraszony wytoczeniem sprawy o krzywoprzysięstwo ,choć żadnych zeznań nie składałem ,oraz byłem namawiany do składania fałszywych zeznań (miałem twierdzić ,iż nie zjechał on na nasz pas). Mieliśmy dziś jechać wraz z nim na policję i przedstawić wersję ,którą (co tu dużo mówić) na nas wymusił (twierdził ,że powiemy wersję ,która mu odpowiadała zakończy sprawę i nie będziemy ganiać po sądach). Ja dzięki wspaniałej interwencji mojego ojca (pozdrawiam:))nie wybrałem się nigdzie ,lecz co z chłopakami tego nie wiem. Sprawa prawdopodobnie będzie miała ciąg dalszy ,ze względu na fałszywe (co z tego ,że tylko w części) zeznania Bohuna...


Ps. Trzymajcie za nas kciuki, do AM będę pisał i zza krat ;).

DarSan