Mascoolinizm

 

 

 Patrzycie na wszystko krytycznym okiem. Jeżeli cokolwiek ma się wydarzyć to tylko za Waszym przyzwoleniem. W relacji między dwojga ludźmi jesteście nieustępliwe, jeżeli ktoś "spieprzy" nie dajecie mu drugiej szansy. Bardzo dokładnie wybieracie grono swoich najbliższych przyjaciół. Każdego z „nas” widząc go po raz pierwszy traktujecie jako potencjalnego debila. Wydaje Wam się, że jesteście pępkiem tego świata. Macie niemożliwe do spełnienia zachcianki. Marzycie o nadejściu jakiegoś „księcia z bajki”. Uważacie, że jesteście silne i potraficie sobie bez „nas” poradzić (śmiech na sali), Wy, Kobiety. Jesteśmy przez Was traktowani, jak zwierzęta, które należy sobie podporządkować:

 „Mężczyźni! Jakiś niższy gatunek ludzki, rodzaj zwierząt, które należy opanowywać, ujarzmiać, tresować, które trzeba umieć trzymać.” (Zofia Nałkowska, „Granica”).

Zasadniczo dzielicie się na dwie odmiany: Standard i Hard - Tuned. Pierwsza z nich jest niegroźna. Ta druga natomiast dotyczy feministek, których ego jest niebezpiecznie podrasowane, do granic możliwości przetaktowane bez zastosowania odpowiedniego radiatora. Brak należytego chłodzenia doprowadza do silnie niestabilnej pracy, a w skrajnych przypadkach spalenia, co objawia się w postaci jeszcze silniejszej, niż w odmianie Standard, nienawiści do „nas”. Nienawidzicie każdego zajęcia, hobby, które „nas” pasjonuje, uważacie, że ciągle jeszcze jesteśmy dziećmi, ale w gruncie rzeczy Waszym celem jest dorównanie „nam”. Chcecie funkcjonować na tych samych zasadach co „my”, być objęte przez te same prawa, ale nikt Wam ich przedtem nie odbierał! Widocznie jesteście za słabe, żeby według nich żyć! Skoro uważacie, że mężczyźni obejmują zawsze najwyższe stanowiska w rządzie, pracy i nie pozwalają Wam na nich zasiadać, to zróbcie wreszcie coś, żeby to zmienić! I nie pomogą idiotyczne argumenty feministek, że mężczyzna tylko siedzi na kanapie i pije piwo, co ma do cholery „piernik do wiatraka”? Weźcie się wreszcie za siebie i opanujcie ten świat, nikt Wam tego nie zabrania! Skoro ten świat jest w „naszych” rękach, nie w Waszych to musieliśmy chyba jakoś do tego dojść, jak to się stało, że to „my”, a nie Wy przejęliśmy to panowanie? Mogłyście również Wy to zrobić, tylko czemu tego nie zrobiłyście? No czemu? Bo nie potrafiłyście z "nami" walczyć i ciągle tego nie umiecie! Przecież o sukcesie nie decyduje masa mięśniowa, czy fallus, tylko coś więcej, czego Wy nie macie.

W jednym ze swoich artów, bodajże „Fajni mężczyźni” w AM~41, BrightWitch napisała, iż:

 „Fajny mężczyzna to jednostka obdarzona inteligencją. Kobiece "nie" jest dla niego zaprzeczeniem, a nie aluzją z ukrytym "tak, chcę bardzo". Kobieta nie jest dla niego woreczkiem z dziureczką, a istotą, która ma uczucia. Fajny mężczyzna nigdy nie powie kobiecie, że jest "niezłą dupą", myśląc, że to najprzyjemniejszy komplement. Fajny mężczyzna uznaje partnerstwo i próbuje je realizować. Fajny mężczyzna stara się unikać stereotypowego podziału.”

 Boże, przecież Ona pisze o mnie! Jestem więc ideałem feministek, będąc maskulinistą! Zaraz, zaraz, przecież każdy z moich kumpli spełnia te wymagania! Czyż to nie cudowne? Żyjemy w świecie ideałów!

Inna kwestia poruszona przez naszą kochaną BrightWitch w arcie "Obalanie mitów" w AM~40, nie podoba Jej się, że ktoś za Nią płaci w restauracji, odprowadza do domu, albo przepuszcza w drzwiach, jako pierwszą. To Jej zdaniem poniżenie:

"Drzwi jej otwórz, bo sama sobie nie poradzi. Odprowadź pod jej własny dom, bo sama nie trafi. Zapłać za nią, bo ona nie jest w stanie na siebie zarobić. Zawsze mnie to irytowało. Kolesiowi mówię, że nie wymagam odprowadzania mnie, niech robi co chce. Jeśli ma ochotę się przespacerować, proszę bardzo, a jeśli nie - przecież się nie pogniewam. Poza tym dziko się kłócę, kiedy ktoś chce za mnie płacić. Co to ma być? To nie jest sprawiedliwe, przeczy równouprawnieniu. Każdy płaci za siebie. A przepuszczanie przodem? Mogę iść druga, wcale się nie obrażę. Bo niby dlaczego miałabym?"

 Przecież do cholery, nie jestem uprzejmy względem dziewczyny, żeby ją urazić! Wymienione zachowania są objawem szacunku dla kobiety, uniżania jej się. I nie po to, żeby uzmysłowić jej, że jest gorsza, a ja, jako lepszy muszę jej ustępować, bo wcale nie jest gorsza, a ja nie jestem lepszy, w pewnych sprawach oczywiście... Jeżeli mnie dziewczyna poprosi, żebym nie robił jej uprzejmości, dobra, nie ma sprawy, mogę nawet uderzyć ją w twarz, jeśli tego zapragnie! Czy to drogie feministki Was zadowala? Ten cios w twarz jest więc objawem równouprawnienia, ale z drugiej strony przemocą względem kobiety, znowu więc postępuję źle! Chciałem uderzyć dziewczynę, żeby pokazać, iż wcale nie muszę być względem niej uprzejmy, tymczasem naruszyłem jej nietykalność, co jest objawem znęcania się nad nią! I znowu głosy feministek: „On bije kobietę! Jest przeciwko „nam”’! A ja tylko chciałem nie być uprzejmy! Tego chcecie?!

Uwodzicie "nas", starannie owijacie swoją pajęczą siecią, rozkochujecie w sobie do szaleństwa, przysłaniacie "nam" cały świat i wszystko po to, żeby później wyssać z "nas" wszystkie soki życiowe, zbeszcześcić świątynię wiary w prawdziwą miłość, zdewastować "nasze" uczucie, pogrzebać je, zniszczyć, przekląć, pogrążyć w otchłani zapomnienia. Zastanawiacie się pewnie, co nakłoniło mnie do pisania o Was w taki sposób. Odpowiedź jest prosta: Wy same! Jestem Waszym dzieckiem, to Wy mnie stworzyłyście, jestem ulepiony z gliny Waszej nienawiści, Waszego braku zrozumienia, Waszego braku uczuć, którego uświadczyłem z Waszej strony! Nie tylko "my" jesteśmy złem tego świata, co będę starał się Wam stopniowo uzmysławiać, jeśli tylko Bóg pozwoli. Więcej grzechów nie pamiętam i obiecam się poprawić...

 

                        

                        Plu-Shi vel stricte Mascooliner

Any suggestions? Please mail: plu_shi@poczta.onet.pl