Krótka opowieść
Idzie. Nie ogląda się za siebie. Wyprostowany, z podniesioną głową, dumny. W końcu, być człowiekiem to nie w kij dmuchał. Nie zatrzymuje się. Czy zna cel swojej wędrówki? Zagadnąłem go, a on spojrzał na mnie. Wtedy zobaczyłem pustkę w jego oczach. Poczułem się jakbym tym jednym spojrzeniem odebrał mu jego cel w życiu. Nadal był dumny, ale jego pewność zniknęła. Przypatrzyłem się jego duszy. Cóż, dusza jak dusza, może trochę bardziej pomięta niż wszystkie inne, które do tej pory oglądałem. Spytałem go dokąd idzie, a on odpowiedział:
"Nie widzisz? Idę przed siebie. Nie mam żadnych zobowiązań. Jestem wolnym człowiekiem."
Wolny? Jak człowiek może być wolny? Przecież coś takiego nie istnieje. Ludzie nie są wolni. Oni tylko udają. Od samych narodzin są podporządkowani grupie -albo jak kto woli- społeczeństwu. Od samego początku musimy robić to co inni nam nakazują. Jesteśmy ograniczani prawami. Ale z drugiej strony sami je stworzyliśmy, więc może nie potrafimy być wolni? Może potrzebujemy czegoś co będzie
hamowało nasze pierwotne instynkty? Ale jeśli sami nie potrafimy ich opanować to czy nie jesteśmy tylko zwykłymi zwierzętami?
"Chcesz coś, czy będziesz tak stał cały dzień?"
"Myślisz, że twoje życie jest coś warte?"
"Do widzenia."
Nie odpowiedział na moje ostatnie pytanie. Bał się swojej odpowiedzi? Może nie chciał o niej myśleć? Może obawiał się, że nie będzie w stanie znieść prawdy? Ale dlaczego jego życie miałoby nie być nic warte? Przecież ma wielu znajomych. Szkoda, że nie ma przyjaciół, ale bez nich też można być szczęśliwym. Przecież w dzisiejszym świecie nie liczy się, kto jakim jest człowiekiem.
Współczuć mu? A co to w ogóle jest? Czy to, to, co wymarło razem z dinozaurami? Zresztą w "dzisiejszych czasach" nie można sobie na "to" pozwolić.
Odwrócił się i poszedł sobie. Ot tak. Znowu wyglądał tak jak przed naszą rozmową, dumny z tego, że jest "wolny". A jednak coś się w nim zmieniło. Już nie szedł tak pewnie jak wcześniej. Może jego pomięta dusza odpowiedziała na moje pytanie? Czyżby zrozumiał to czego ja nie potrafię pojąć? Może dowiedział się czegoś nowego o sobie? A może po prostu życie dla jego pomiętej duszy się już skończyło? Pozostał tylko mózg, który nie potrafi sobie poradzić z tym co załatwiała ta pomięta dusza?
Zawsze nurtowało mnie pytanie:"Co dzieje się z ludzką świadomością po śmierći?" Teraz poznałem na nie odpowiedź. Ona zostaje pochłonięta przez nicość tego świata. A może się mylę? Przecież nie chcę się z tym pogodzić. Mimo tego, że znalazłem odpowiedź, to ona mnie nie satysfakcjonuje. Chcę znaleźć coś, co da mi Nadzieję. Jednak próżny mój trud, ponieważ żyjemy w świecie, który Nadzieja opuściła dawno temu. Nie powróci tu dopóki nie nauczymy się szanować tego co nas otacza.
Postałem jeszcze chwilę, patrząc na mijających mnie ludzi. Dziwni byli. Wszyscy wyglądali jak ten, z którym przed chwilą rozmawiałem. Po chwili znudziłem się obserwowaniem. Odszedłem z tego strasznego miejsca. Chyba już nigdy tam nie powrócę. Chociaż muszę przyznać, że miałem niezły ubaw niszczą jego marzenia. Przecież to takie ludzkie.
Iskendarian