Do napisania tego artu skłonił mnie tekst pod takim samym tytułem jak mój, Dziadka Mroza, opisującego harcerstwo. Niewiele myśląc naskrobałem własną krótką historią z ZHP (wciąż trwającą) i opinie o tej organizacji, a że raz w życiu pisałem do działu Texty, (dawno dawno temu...) i jedynie udzielałem się w Kąciku Muzycznym, potraktujcie to jako mój pierwszy tekst.
Według typowego nastolatka... ZHP jest kretyńską organizacją, zrzeszającą pedałków w mundurkach, brzydkie dziewczyny i zboczeńców seksualnych, czyli druhów drużynowych czy też druhny drużynowe. A, no i opierając opinię na "wielkim przeboju" Nagłego Ataku Spawacza, tj., cytuję ten twórczy tytuł: "Jebać zethape" to harcerze są pedałami, onanistami, pijakami, a kobiety dziwkami. Piękny obraz patriotycznej organizacji, prawda? A jeszcze lepszy obraz autorytetów dzisiejszej młodzieży (tj. Nagłego Ataku...). Nie ma to jak wspaniałe rymy, z gigantyczną dawką bzdur, przekleństw i tym podobnych idiotyzmów. Tylko brać, kupywać, słuchać... i być ograniczonym.
Zszedłem trochę z tematu...
Coś, gdzie powinno należeć każde dziecko, kawał dzieciństwa waszych "starszych". Tam, gdzie wasze matki przeżywały pierwsze miłości, ojcowie nauczyli się grać na gitarze, babcie były komendantkamim dziadki instruktorami... To było ich życie, ich historia, ich kawał wspaniale spędzonego dzieciństwa... Wam może się wydać, jak to wspaniale spędzonego? Czy łażenie po górach, śpiewanie przy ognisku, musztrowanie (czasami długo...), trzymanie wart, czuwanie, startowanie w festiwalach, rajdach, koncertach, imprezach, próbach, biegach w terenie, biwakach, obozach, kominkach, świecowiskach, akcjach zarobkowych czy społecznych może się wydać ciekawe? Czy przemierzając las i obserwując z partnerem, czy partnerką znaki pozostawione przez twoich przełożonych na drzewach, ziemi, głazach w postaci szyfru. Czy to jest ciekawe? Czy posłużenie się odpowiednio busolą, wyznaczenie azymutu, zbudowanie choćby kuchni polowej i wreszcie kompletowanie własnego munduru (a gdybyście byli w ZHP, to wiedzielibyście, że każdy chce mieć mundur jak najbardziej odznaczony) może zająć czas? Czy równa się to z komputerem, telewizorem, dyskoteką czy koncertem? Hmm... sami zadajcie sobie to pytanie. Naszczęście nie musicie wybierać i będąc harcerzem możesz oglądać telewizor, grać godzinami w komputer, chodzić na dyskoteki i koncerty... ZHP jest po prostu... drugim życiem.
Ktoś może więc powiedzieć, że pić nie można, jak ma się mundur, ale jak już się nie ma, to chlanie? Hmm... nie. Jestem zwykłym nastolatkiem. Bycie harcerzem nie czyni ze mnie innego od was, innego od zwykłego człowieka. Reszty domyślcie się sami.
Odp: A taki ziomal, co same dobre uczynki musi robić, bo by go Pan Bóg ukarał. - Smutne, prawda? Szkoda, że zupełnie nieprawdziwe. Może przedstawię siebie:
Jestem w swoim Szczepie (kiedyś hufcu) uznany za jednego z najlepszych harcerzym pomimo mojego krótkiego uczestnictwa w tejże organizacji. Pomimo tego nie stoję na przejściu na pasach, nie pomagam każdej staruszce przejść przez ulicę, nie rzucam się na każdego śmiecia na ulicy, nie wygłaszam patriotycznej mowy na rynku, ba... mam długie włosy, chodzę ubrany prowokacyjnie, tak, że wielokrotnie wskazywano mnie palcem, czy wyśmiewano. Jeżdżę na koncerty rockowe, zdarzyło mi się zalać. Rodzi się pytanie: Czy jestem harcerzem?
Odpowiadam sam sobie, jestem, bo czuję się nim, bo czuję to w duchu, a popiera moje słowa drużynowa otwierając mi próbę na drugi stopień.
W ZHP istnieje także coś takiego jak wstrzemiężliwość od picia, palenia, ćpania... I wszyscy harcerze to robią, wierzcie mi, ale wtedy, kiedy mają na sobie mundury. Oczywiście, znam wiele harcerzy całkowicie nie pijących, nie palących. Ja, jadąc na biwak z harcerzami nie zabieram piw, wódki, wina, czy jointów, bo wiem, że mijałoby się to wtedy z celem. Jeszcze raz powiadam: harcerstwo jest drugim życiem, a mundur twoją duszą. Do ciebie należy wybór co z nią zrobisz...
Wiecie... to się może wydać śmieszne... ale dzięki ZHP poznałem dziewczyną, z którą obecnie jest w poważnym związku. Za to dziękuję ZHP, za to bronią tej organizacji na każdym kroku... Nie będę wam przecież opisywał jak ją poznałem i jak doszło do tego, że staliśmy się sobie bliscy...
Ale opowiem o paru imprezach, festiwalach dokładniej mówiąc. Harcerskie, turystyczne, szantowe czy inne festiwale są właściwie nieodłącznym elementem każdej drużyny czy zastępu. Grupka ludzi siedzi na zbiórkach i przygotowuje się do występu przed publicznością. Wiecie jaki to strach? Jaka to obawa? Zwłaszcza, jak ktoś nie ma głosu :-) Czujesz wtedy, że nie tracisz życia siedząc przed kompem, ale używasz go i bawisz się świetnie. Z chwilą gdy już śpiewacie na scenie, a publika wpatruje się w was, mija trema, mija wstyd... To jest piękne.
Szkoda, że błądząca młodzież, która nie ma co ze sobą zrobić nie potrafi tego zrozumieć, że to nie wstyd nosić mundur, że to nie wstyd stać w szeregu. Nie rozumiem ich, nie rozumiem was. Mam nadzieję, że lata świetności harcerstwa jeszcze powrócą. I pamiętajcie, że każdy może należeć do ZHP, niezależnie od koloru, wyznania, ideologii...
Reksio Dogi - :