Antygona
- Streszczenie
Wojska biorące udział w wyprawie siedmiu wodzów przeciw Tebom - sprowadzone przez Polinejka przeciwko Eteoklesowi - ustąpiły w dniu śmierci braci. Następnej nocy wódz Argwinów, Adrastos, który był w tej wyprawie głównodowodzącym - wycofał się .
Po śmieci Polinejka i Eteoklesa dowództwo nad armią i władzę nad Tebami objął Kreon i przede wszystkim wydał zakaz grzebania poległych wodzów wrogich wojsk. Zakaz ten obejmował zwłaszcza Polinejka. Jego brat został pochowany z należnym szacunkiem, natomiast zwłoki Polinejka zostawiono poza murami miasta, aby zajęły się nim sępy żerujące na pobojowisku. Każdy, kto sprzeciwi się woli władcy zostanie publicznie ukamienowany.
Antygona pierwsza dowiedziała się o tym i z tą straszną wiadomością pobiegła do swojej młodszej siostry Ismeny. Chciała ją również namówić, aby - pomimo zakazu - pomogła jej pochować brata. Ismena jednak bała się sprzeciwiać Kreonowi.
Następnego dnia zebrała się rada starszych, przed którą Kreon miał się zarekomendować jako prawowity spadkobierca władzy w Tebach - najbliższy krewny zmarłych synów Edypa. Kreon roztacza przed radą wizję wzmocnionego swoimi rządami państwa i oznajmia im swój rozkaz w sprawie Edypowych synów.
Tebanie przyjęli do wiadomości prawowitość władzy Kreona i zgodzili się słuchać jego rozkazów dając mu jednak do zrozumienia, że robią to tylko ze strachu przed karą.
Tymczasem nadbiega strażnik z wiadomością, że ciało Polinejka, pomimo zakazu, zostało pogrzebane. Ponieważ natychmiastowe śledztwo nie ujawniło sprawcy strażnik zaczął podejrzewać w tym rękę boską. Kreon jest przekonany, że przekupiono kogoś żeby złamał zakaz i grozi śmiercią wszystkim, których o przekupstwo będzie podejrzewał.
Strażnik wrócił przed mury szczęśliwy, że tym razem uszedł z życiem i wraz z innymi odgrzebał ciało Polinejka. Przez wiele godzin nic się nie działo, a w samo południe zjawiła się Antygona. Nie zważając na strażników przysypała zwłoki brata i polała je winem, mlekiem i miodem. Przyznała się, że poprzednio też ona pogrzebała ciało i pozwoliła się zaprowadzić przed oblicze Kreona. Nowy władca początkowo nie mógł w to uwierzyć. Był przekonany, że jego rozkaz złamał ktoś dla pieniędzy. Tymczasem dziewczyna bez strachu - i co najważniejsze bez skruchy -wytłumaczyła Kreonowi różnicę pomiędzy boskimi i ludzkimi ustawami.
Wściekły Kreon uważa, że karę powinny ponieść obie siostry i mimo sprzeciwów Antygeny wzywa Ismenę, która wprawdzie nie grzebała brata, ale teraz chce ponieść karę razem z siostrą. I chociaż obydwie próbują dyskusji z Kreonem, to nawet przypomnienie mu, że Antygona jest narzeczoną jego syna nie zmienia decyzji o karze, jaką mają ponieść.
Hajmon też próbuje wpłynąć na decyzję ojca. Przekazuje mu nastroje panujące wśród poddanych i chociaż przyznaje, że obowiązkiem syna jest popieranie ojca, to z drugiej strony nikt nie ma prawa uważać, że zna się na wszystkim najlepiej i w każdym sporze może wydawać wyroki. Pomimo obiektywnych argumentów nie udało się Hajmo-nowi skłonić ojca do zmiany decyzji. Wręcz przeciwnie. Zdenerwował go tak, że w jego obecności Kreon chciał ukarać Antygonę. Syn wybiegł z komnaty, natomiast władca wpadł na pomysł, że zamiast ukamienować winną zamuruje ją w grocie z niewielką ilością jedzenia. W ten sposób nie stanie się zabójcą swojej krewnej, ani on ani Teby nie splamią się jej krwią, a Erynie nikogo z grodu nie ukarzą za głodową śmierć Antygony.
Darmo ślepy wieszczek - Tejrezjasz - namawia władcę, aby w ostatniej chwili zmienił decyzję, darował dziewczynie życie i pozwolił pochować Polinejka. Zarzuca mu głupotę i upór, Kreon natomiast posądza wieszczka -jak zresztą wszystkich wokół - o przekupstwo i udzielanie rad dla materialnego zysku. Oburzony starzec odchodząc przepowiada nieszczęścia, które spotkają upartego władcę.
Przepowiednia Tejrezjasza napełniła trwogą serce Kreona. Szuka więc jeszcze rady u przodownika chóru, ale zapytany jest tego samego zdania, co wszyscy. Kreon zwołuje służących z toporami i idzie uwolnić Antygonę.
Po jakimś czasie do zamku wraca posłaniec, który opowiada, jak pochowano najpierw ciało Polinejka, pomodlono się do bogów, aby przebłagać ich gniew, a potem wyruszono na pomoc Antygenie. Niestety, już było za późno. Antygona powiesiła się w grocie na własnej chuście, a płaczący nad jej zwłokami Hajmon najpierw chciał zasztyletować ojca, a gdy ten uniknął ciosu, sobie odebrał życie. Na wieść o tym nieszczęściu, matka Hajmona - Eurydyka - przebiła się mieczem u stóp ołtarza, a umierając rzuciła klątwę na swego męża - dzieciobójcę.
Rozpacz Kreona jest ogromna. Tym większa, że dopiero teraz, w obliczu nieszczęścia zrozumiał, że sam jest tych nieszczęść sprawcą. Że to jego upór, pycha i żądza władzy doprowadziły do śmierci najbliższych. Błaga więc bogów, by skrócili jego życie, by nie spotkała go już więcej żadna tragedia. Ale jak wiadomo, nikt śmiertelny nie może zmienić swojego przeznaczenia i nie pomogą prośby. Winny musi się poddać boskiej woli, a za popełnione grzechy ponieść karę.