![]() ![]() | ||
| menu | « UFO » | about |
Nie mogąc znieść tendencyjnych relacji telewizyjnych, postanowiłem sam przyjrzeć się domniemanym znakom rodem z kosmosu. Wylatowo leży stosunkowo niedaleko mojego rodzinnego miasta, załatwiłem więc transport i kilka dni później razem z ojcem, wujem i kuzynem wyruszyliśmy do Wylatowa. Podczas podróży panowała luźna atmosfera, towarzystwo żartowało, gawędziło, zupełnie jakbyśmy jechali na piknik. Wszyscy byli w sielskich nastrojach prócz mnie. Nie potrafiłem powstrzymać podniecenia, jako wyznawca teorii pozaziemskich cywilizacji miałem ujrzeć namacalny dowód istnienia UFO. Coś o czym tylko czytałem było teraz niemal na wyciągnięcie ręki. Z dotarciem na miejsce nie było problemów, każdy w Wylatowie wie, gdzie znajdują się sławne pola. Po wskazaniu drogi przez badzo miłą starszą panią, docieramy do niewielkiego gospodarstwa. Skręcając w wąską dróżkę prowadzącą do zabudowań, naszą uwagę przykuwa tablica informacyjna z napisem w dwóch językach "UWAGA STREFA ZERO, ACHTUNG ZONE NULL". Wyskakujemy z samochodu i pstrykamy sobie zdjęcia na tle tablicy z intrygującym napisem i zabawnym, przypominającym drogowy znakiem z latającym spodkiem. Na razie zachowujemy się jak niedzielni turyści. Wieżdżamy na podwórko. Zaskakuje nas ogrodzony parking z kilkunastoma samochodami - obyśmy nie musieli płacić za postój! Na ścianie budynku mieszkalnego transparent z adresem strony internetowej fundacji NAUTILUS, po prawej przyczepy kampingowe należące do tej właśnie fundacji, na skraju zagrodzonego pola tabliczka informująca o prowadzonych badaniach naukowych. Profesjonalne wrażenie dopełniało kilka kamer zamontowanych na wysokim słupie - takie same jak w reality show! Po wyjściu z auta dołączamy oczywiście do innych gapiów przyglądajacych się polu. Niektórzy komentowali ciągi obalonego zboża porównując je do piktogramów, mimo, że były to tylko ścieżki przechadzających się lisów. Na szczęście po chwili do zdumionej gawiedzi podszedł członek fundacji NAUTILUS i wszystko nam wytłumaczył. Okazało się, że na obserwowanym przez nas polu w tym roku nie pojawiły się żadne piktogramy, natomiast takowe pojawiały się w latach poprzednich. W tym sezonie naukowcy postanowili jednak złapać sprawców całego zamieszania na gorącym uczynku. Stąd te kamery między innymi. Pokazano nam również album ze zdjęciami piktogramów z całego świata. Przyjrzeliśmy się fotografiom dziwnych świateł i kłębów dymu czy niewielkiej, punktowej mgły (tak na oko o śrenicy kilku metrów!) zaobserwowanych nad wylatowskimi polami w noce poprzedzające odkrycie tajemniczych znaków. Wszystko fajnie, ale przybyliśmy obejrzeć piktogramy na własne oczy, a nie oglądać fotografie. Zostajemy poinformowani jak dotrzeć do pola, na którym powstały znaki tydzień wcześniej, ładujemy się do samochodu i ruszamy na miejsce. Długa, wąska dróżka granicząca z polem pełna była zaparkowanych samochodów. W jednym z nich pewien facet sprzedawał fotki wylatowskich dziwadeł zrobione z paralotni. Kupujemy oczywiście cały pakiet zdjęć, niestety wątpliwej jakości i ruszamy do "STREFY ZERO". Kilkadziesiąt metrów dalej niespodzianka - właścicielka terenu kasuje po 2 złote za wejście na obszar piktogramów! Hmmm ... zupełnie jak w wesołym miasteczku... Wchodzę w zboże ostrożnie stawiając kroki. Niestety z brzegu "ścieżki" tworzące piktogram są totalnie zdewastowane - kłosy zgniecione przez spacerujących turystów, błoto. Na szczęście w miarę oddalania się od skraju pola zauważam coraz więcej interesujących mnie rzeczy. Przede wszystkim zaskakuje regularność kształtów, wszystko jest wymierzone, kręgi jak rysowane cyrklem ze zbożem splecionym na ziemi i układającym się na kształt "wiru". Zupełnie jakby w ten sposób rosły. Wkładam rękę pod pęk leżącego zboża i próbuję je podnieść - ciężko idzie, wszystko splecione, niemal jak koszyk z wikliny. Przechadzałem się ścieżkami tworzącymi piktogram kilkanaście minut, przyglądając się każdemu szczegółowi mogącemu zdradzić, czy mam doczynienia z mistyfikacją, czy też może znaki te stworzyli ONI. Moim skromnym zdaniem obiekty te nie mogły powstać z ręki człowieka - przeczą temu fakty. Tajemnicze światła w noc powstania piktogramów, regularność kształtów, ich wielkość, a także to, że stworzono je pod nosem patrolujących teren naukowców (którzy nic nie spostrzegli) to tylko kilka dowodów na tę drugą hipotezę. Ciekawe jest również, że wnikliwe badania piktogramów z lat poprzednich wykazały, że tego typu znaki "odciskane" są w ciągu ułamka sekund przez obiekt znajdujący się nad terenem! Zupełnie tak, jakby ktoś pstryknął zdjęcie z lotu ptaka. Prawdopodobnie za miesiąc opublikujemy raport o wszystkich ciekawych wydarzeniach mających miejsce w Wylatowie roku pańskiego 2003. Od dłuższego czasu myślę nad zjazdem redakcji i czytelników właśnie w tym miejscu, gdzieś na początku lipca '04. Szczegóły podamy w odpowiednim czasie. | ![]() Lunar design: (c) Nazcain | |