menu« UFO » about

  Osaczeni...  

Faktyczna i ciekawa, lecz dramatyczna historia miała miejsce pewnej nocy, 21 sierpnia 1955 roku na farmie Suttonów w Hopkinnsville w stanie Kentucky. Pewnego wieczora 16-letni Billy Sutton wyszedł z domu by napić się wody ze studni. W pewnym momencie zauważył dziwny obiekt unoszący się nad gospodarstwem, jednak ten bardzo szybko zniknął. Rodzice chłopca doszli do wniosku, że musiała to być tylko spadająca gwiazda. W ok. godzinę później psy wokół domu zaczęły wściekle ujadać. Gospodarz wraz ze swym najstarszym synem Johnem wyszli na zewnątrz. To, co zobaczyli, śmiertelnie ich przeraziło. Ok. 15 metrów od nich pod drzewem przycupnęło nieziemskie stworzenie. Miało około metra wzrostu i roztaczało jasną poświatę. Cała rodzina z przerażeniem przyglądała się obcemu, a ten zaczął się do nich powoli przybliżać. Miał cebulowatą głowę i parę długich, giętkich ramion zakończonych mackami z błyszczącymi pazurami.

Pan Elmer Sutton po chwili ochłonął. Chwycił swoją dubeltówkę kaliber 12 i wystrzelił w stronę stworzenia. Te przetoczyło się i upadło. Rodzina powoli zaczęła zbliżać się do "zwłok". Niespodziewanie osobnik skoczył na "równe nogi" i uciekł w ciemność. Cała rodzina (8 osób) wróciła do domu, zabarykadowała drzwi i zebrała się w salonie. Nagle jedna z córek z przerażeniem krzyknęła i wskazała na okno. Po zewnętrznej stronie, do ramy "przyczepiona" była istota, która ciekawie rozglądała się swoimi świecącymi oczkami. Gospodarz ponownie użył broni, szyba zbiła się, ale stworzenie znikło.

Po jakimś czasie psy ponownie zaczęły ujadać. Elmer z synem wyszli na zewnątrz, ściskając w rękach broń. Kilkanaście metrów od nich ujrzeli znów tę samą postać, tym razem siedzącą na drzewie. Nagle mężczyźni zauważyli drugiego obcego czołgającego się po krawędzi dachu. W mgnieniu oka gospodarz strzelił w niego, ale sytuacja powtórzyła się. Istota uciekła w ciemność. Elmer ponowił próbę strzelając do obcego siedzącego na drzewie. Siła strzału zrzuciła go z drzewa na ziemię, ale ten skulony uciekł. Kilka następnych godzin upłynęło w spokoju, jednak Elmer nie chciał ryzykować. Załadował całą rodzinę do furgonetki i pojechał prosto do biura szeryfa (ok. 13 km od jego domu). Ten jednak potraktował sprawę bardzo sceptycznie, a policjanci znaleźli tylko wybitą szybę i kilka dziur po nabojach.

Do dziś nie wiadomo czym lub kim było owe istoty. Nie wiadomo w jakim celu "zaatakowały" dom Suttonów... Przerażające jest jednak to, iż jeżeli owi osobnicy byli mieszkańcami obcej planety, mogą kiedyś powrócić i... zemścić na wrogo nastawionych mieszkańcach Ziemi. Przecież nie wiemy, czy owi przybysze mieli rzeczywiście wrogie zamiary nawiedzając famę Suttonów...


SUN_dra






Lunar design:
(c) Nazcain