![]() ![]() | ||
| menu | « Parapsychologia » | about |
Sprawa jest dość trudna, bo wielu sceptyków i pesymistów nie wierzy w "Życie po życiu", choć istnieje bardzo wiele relacji i opisów tego zdarzenia od ludzi w pełni przekonanych do tego co przeżyli i bardzo często porównują to do najpiękniejszego uczucia w swoim życiu, a nawet biorą je za najpiękniejsze. Są one bardzo dokładnie opisane w książce dr. A. Moody'ego pod tytułem "Życie po życiu", z której cytaty będę przytaczać w tym artykule. Dr. R. A. Moody nie wiedział podczas pisania swojej książki o takim zjawisku jak eksterioryzacja (OOBE), czyli świadome wyjście poza ciało fizyczne. Relacje ludzi po śmierci klinicznej lub z ciężkimi obrażeniami albo chorobą (bliskich śmierci) są identyczne w porównaniu z doświadczeniem OOBE. Większość ludzi mówiła, że widziała swoje ciała na miejscach wypadków lub w szpitalu, słyszała głosy ludzi, którzy tam byli i nie czuła już bólu, ludzie mieli poczucie unoszenia się w powietrzu. Byli też tacy, którzy cały czas widzieli ciemność (co czasem zdarza się również podczas OOBE). Te doświadczenia towarzyszyły zwłaszcza osobom bliskim śmierci. Osoby przeżywające śmierć kliniczną czuły: radość, szczęście, ciepło, całe swoje życie lub jego poszczególne skrawki i widziały białą kulę światła, z którą w jakiś dziwny sposób rozmawiały nie używając słów, z reguły to ta kula lub przez chwilę widziani zmarli krewni oznajmiali, że jeszcze nie nadszedł na nich czas. Ludzie ci mówili to wielką uwagą i większości rzeczy nie mogły opisać słowami, bo były tak cudowne. Z tego co wiem, to wszyscy ludzie w tym stanie (nazywanym NDE - doświadczenie bliskie śmierci) mieli piękne wspomnienia, porównywali je do nieba, raju, przecudnej krainy (na ogół zależnie od wiary). Oprócz samobójców - oni to zdarzenie porównywali za straszne i pełne grozy (jednak o nich w tej książce było bardzo mało). Z powyższego można wywnioskować, że istnieje coś w rodzaju nieba i piekła, lecz ludzie (nie samobójcy), którzy byli nawet źli podczas swojego życia, przeżywali to samo co ludzie bardzo dobrzy i tak samo się cieszyli, więc to chyba nie jest niebo i piekło. A jeżeli o samobójców chodzi, to ja myślę, że to wystraszenie ich, by nigdy więcej nie targnęli się na życie - na nich też przyjdzie pora, tak jak na każdego z nas. Doktor Moody nie sugeruje, że istnieje coś po śmierci, lecz przedstawia fakty, a one za siebie mówią, że takie coś istnieje. Nie tylko doświadczenia ludzi są dowodem na to - istnieje wiele wzmianek, starożytnych tekstów, a nawet całych książek, od Biblii (niewiele) zaczynając a na Tybetańskiej Księdze Zmarłych z Tybetu kończąc. Paweł Apostoł w drodze (po pustyni) do Damaszku zobaczył bardzo jasne światło, po tym zdarzeniu nawrócił się. Nie ma tutaj bardzo dużo zbieżności ze śmiercią kliniczną, lecz są istotne szczegóły. W Tybetańskiej Księdze Zmarłych jest odwrotnie, cała ta książka jest o śmierci i jej fazach. Przedstawia dokładnie fazy śmierci i instruuje, co należy zrobić. Jest to tak jak by przewodnik po procesach śmierci, był on czytany ludziom zaraz przed śmiercią jak i po niej, by "zbłąkane duszyczki" wiedziały co się z nimi dzieje i co mają w danej chwili zrobić. A oto jak mniej więcej wygląda śmierć klinicznej: 1. Oddzielenie się świadomości (duszy, ja) od ciała tak jak ma to miejsce podczas OOBE wskutek wypadku lub innej sytuacji zagrażającej życiu. 2. Obserwowanie swojego ciała lub bliskiego otoczenia z góry (czasem poczucie osamotnienia). 3. Zobaczenie przed sobą naraz w jednym momencie całego swojego życia (lub jego kawałków). 4. Poczucie ciepła, wszechobecnej miłości, czułości i szczęścia oraz zobaczenie niewyobrażalnie jasnego światła (ujrzenie swoich zmarłych bliskich). 5. Wymiana ze światłem informacji (światło zadaje kilka pytań i oznajmia osobie, że jeszcze nie nadszedł odpowiedni czas). 6. Powrócenie do ciała fizycznego. Czyli podliczając fakty, chyba istnieje "Życie po życiu", co oznacza że istnieje też "duchowość" człowieka!!! Czekam na wszelkie uwagi, spostrzeżenia, obelgi, itd. Piszcie, a to mój e-mail: [neoo0@op.pl]. Słowo od Nazcaina: Muszę się wam przyznać, że to, o czym pisze mój szczery przyjaciel Neoo, jest dla mnie oczywistością. Jestem głęboko przekonany (a nawet dałbym sobie głowę uciąć), że z momentem śmierci nie kończy się ludzkie życie. Wierzę w reinkarnację. Wiele rzeczy mnie do tego przekonało. Ale co ja tutaj bedę smęcił - chciałbym tylko dodać, że Tybetańską Księgę Zmarłych możecie sobie poczytać pobrawszy z serwisu Kippin lub witryny [www.bogowie.org]. Na koniec mała ciekawostka: nie tak dawno znalazłem - a raczej moja mama :) w biblijnej Księdze Koheleta bardzo ciekawy opis procesu śmierci . Zobaczcie sami: I zamkną się drzwi na ulicę Podczas gdy łoskot młyna przycichnie I podniesie się do głosu ptaka, I wszystkie śpiewy przymilkną; Odczuwać się nawet będzie lęk przed wyżyną I strach na drodze; I drzewo migdałowe zakwitnie; I ociężąłą stanie się szarańcza; Bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu I kręcić się już będą po ulicy płaczki; Zanim się przerwie srebrny sznur (!) I stłucze się czara złota; (!) I dzban się rozbije u źródła, I w studnię kołowrót złamany wpadnie; I wróci się w proch do ziemi, tak jak nią był A duch powróci do Boga, który go zrodził (Koh 12,4-7) ![]() Neoo Podczas pisania artykułu korzystałem z książki pt. "Życie po życiu" dr. R. A. Moody'ego, w niej znajdziecie dużo więcej o NDE, serdecznie polecam! | ![]() Lunar design: (c) Nazcain | |