menu« Tajemnice » about

  Podświadomość i przeznaczenie  

Wierzymy w przeznaczenie, w "z góry" ustalony los, "zwoje, zapisane ręką Wielkiego Demiurga" i temu podobne. Coś się stało, bo tak chciał Bóg, to było ustalone, wiadomo było, że tak się stanie. Czasami coś dzieje się w taki sposób, że "nie mamy na to wpływu". Ot, ciąg (pozornie) kompletnie nie powiązanych ze sobą zdarzeń, dający efekt. Wydaje nam się, że to Boska Ręka Stwórcy kieruje tym wszystkim...

Są podobno ludzie, którzy z powodzeniem (podkreślam: z powodzeniem!) potrafią przewidywać przyszłość. Ba, podobno! Przecież sam robiłem to wiele razy. Jeszcze jeden dowód na istnienie czegoś takiego, jak przeznaczenie. Ale ten Willow pier[cenzura]! - zakrzykną zaraz niektórzy. Nie ma przeznaczenia! To człowiek jest kowalem własnego losu! Jeżeli wróżka przepowie mi, że jutro potrąci mnie samochód, to po prostu nie wyjdę z domu i po krzyku! To wszystko bzdury! Kto ma rację? Oczywiście - obaj (albo żaden, jak kto woli). Jak to możliwe?

Spare pisze, że motywacją działań magicznych (i w ogóle wszystkich, jak piszę ja) są pragnienia. Kiedy człowiek pragnie i jest pewny, że jego cel spełni się, to faktycznie się spełnia. Cała filozofia. Jak podpiąć to pod teorię przeznaczenia? Podświadomość, żeby spełnić marzenie stawia na głowie cały Wszechświat: czasoprzestrzeń kłania się nisko w pokorze, a ludzie są niczym pionki w szachach. Przesadzam? Mówiąc prosto: kiedy człowiek pragnie, takie bzdury jak czas nie mają znaczenia.

Co to znaczy w praktyce? Swoim zwyczajem sypnę jakimś niebanalnym przykładem: Otóż był sobie kiedyś pewien chłopczyk, który cierpiał na okropną, lecz uleczalną chorobę, zwaną powszechnie "Samotność". Biedny, przeżywał prawdziwe katusze, gdy widział parkę czule ściskającą się przy pocałunku. Ale ów chłopczyk pewnego dnia postanowił wziąć się w garść, poczytał parę mądrych książek i doszedł do wniosku, że on też chce mieć dziewczynę. Co dzień wpajał sobie przed zaśnięciem: JA JESTEM TEN, KTÓRY MA DZIEWCZYNĘ. Nie zrażał się niepowodzeniami, ciągle był pewien, że jego los właśnie się poprawia. Po jakimś miesiącu dostał SMS: "Hej, nazywam się Ania, jestem Twoją cichą wielbicielką, jestem w Tobie zakochana". Umówił się, bla bla, wiecie, takie pierdoły. To, co w owym przypadku było niezwykłe to to, że Ania zakochała się w naszym bohaterze... dwa miesiące temu, podczas imprezy u znajomego. Można więc przyjąć, że dla podświadomości nie istnieje coś takiego jak czas, bowiem fundamenty do spełnienia pragnienia pojawiły się, zanim w ogóle pojawiło się pragnienie.

Podsumujmy: coś takiego, jak "zwoje, zapisane ręką Wielkiego Demiurga" faktycznie nie istnieje. To MY tworzymy swoje przeznaczenie, MY wybieramy co ma być, a co nie.

PS.
Przeciwnicy wyżej przedstawionej teorii mogą czepić się fragmentu o przepowiadaniu przyszłości. Otóż, tu bodźcem też jest pragnienie (poznania przyszłości) i podświadomość mówi nam co będzie.


Willow







Lunar design:
(c) Nazcain