|
Obrona i samokrytyka
Mój pierwszy felieton po kilkumiesięcznej przerwie pt. "Wygasłe gwiazdy" został przyjęty krytycznie u kibiców i czytelników serwisów Ekstraklasa i Reprezentacja na serwerze portalu gery. Zdziwił mnie nawet nie fakt, że opinie były krytyczne, a ten z jakiego powodu. Chodzi otóż o sprawę Macieja Szczęsnego, czytelnicy myśleli, że opisuje całe kariery tych piłkarzy, a w moim felietonie chodziło tylko o informacje z lat dziewięćdziesiątych. Przyznaje więc, że to ja popełniłem błąd nie pisząc nigdzie jakie lata kariery tych piłkarzy opisuje, lecz i wy (aha, jamnik itd.) czytelnicy mogliście się domyślić. Następna sprawa to moja kompletna wpadka. Napisałem, że sukcesem Marka były "dwa tytuły mistrza Polski wraz z Widzewem (sezony: 1996/1997 i 1997/1998)". Pomyliły mi się sezony z rocznikami (miało być, że Marek Citko zdobył z Widzewem dwa tytuły mistrza Polski w latach 1996 i 1997). Przepraszam bardzo za taką gafę ale wiecie, jak się półtora roku nic nie piszę o piłce to można się pomylić. No nie? Niektórzy z czytelników w swoich komentarza poruszyli też kwestię stwierdzenia, że Jan Tomaszewski nie jest taki zły. Otóż był to żart, a moje zdanie na temat Jana Tomaszewskiego przeczytaliście zapewne w "krótkiej piłce". Ogólnie rzecz biorąc wiele osób krytykowało mój styl pisanie. Mam dwanaście lat i nie jestem jakimś fachowcem od języka polskiego więc pisze jak pisze. Mam nadzieję, że ta samoobrona (nie łączyć z Lepperem ;)) przekonała choć kilku z was.
Kolejna trójka
Postanowiłem z mojego felietonu o wygasłych gwiazdach zrobić całą serię. W drugim odcinku (czyli w tym) opiszę całe kariery bramkarzy, którzy już swoje najlepsze lata mają za sobą, lecz cała Polska pamiętać będzie ich jako dobrych bramkarzy, a nie szmaciarzy (szmaciarzy jak Maciej Szczęsny). Przed opisaniem trójki, według mnie jednych z najbardziej solidnych polskich bramkarzy z ubiegłych lat napiszę trochę o znaczeniu bramkarza dla zespołu.
Przywódca, autorytet, lider Bramkarz jest jednym z ważniejszych ogniw w drużynie, a jego pozycja w grze wymaga specyficznych umiejętności. Ewolucja przepisów wymaga także od golkiperów umiejętności typowych dla zawodników z pola.
Bardzo ważna stała się gra nogami, to też trening bramkarza powinien być wzbogacony o nowe środki treningowe związane z grą w polu. Oprócz umiejętności związanych ściśle z obroną bramki powinien on opanować również inne elementy techniki specjalnej, np. prowadzenie, przyjęcie uderzenie, wślizg. Niewłaściwa postawa bramkarza często jest przyczyną spóźnionej interwencji i utraty bramki. Jego kontakt z piłką waha się od 1 do 1,5 min. w ciągu meczu. Średni dystans jaki przebiega bramkarz w ciągu zawodów jest 2-3 razy mniejszy niż pozostałych zawodników. Bramkarz należy do najdłużej grających zawodników prawie w każdej drużynie. Bramkarze występują na boisku, kiedy inni zawodnicy przestali już grać. Nabierają doświadczenia, a z czasem dużo satysfakcji, kiedy ich postawa przyczynia się do wygranej.
Efektywność gry bramkarza uzależniona jest w dużej mierze od predyspozycji psychicznych. Wielu dobrze zapowiadających się bramkarzy po pierwszych niepowodzeniach (głupio puszczone bramki) zrezygnowało z tej funkcji. Na tej pozycji trzeba ludzi odważnych, zdecydowanych, mocnych psychicznie, jak również odpowiedniej pracy z trenerem.
Istotne cechy bramkarzy to odwaga, przywódczy charakter, podzielność uwagi, szybka reakcja, silna wola, zaciętość, spostrzegawczość, spokój i odporność na stres. O wysiłku bramkarza świadczy fakt, że na wadze traci po meczu ok. 2 kg. Bramkarz musi uodpornić się, gdy wynik jest niekorzystny, a publiczność negatywnie reaguje na poczynania zespołu. Golkiper nigdy nie może okazywać załamania, musi być najmocniejszą postacią w zespole, do tego upoważnia go bluza z nr. 1. Do czynności bramkarza zaliczamy: przyjmowanie pozycji, ustawianie się w bramce, poruszanie się w bramce i na przedpolu, chwyt piłki bez upadku, chwyt piłki z upadkiem, piąstkowanie, wypchnięcie piłki, wyrzut piłki ręką, wybicie nogą piłki będącej w ruchu (np. z woleja), obrona sytuacyjna (nogami, barkiem, przedramieniem), umiejętność obrony rzutu karnego i rzutu wolnego, ustawienie muru. A więc bramkarz podczas spotkania musi wykonywać wiele czynności. Jego przygotowanie i nabyte umiejętności mogą wzbudzić zaufanie kolegów i kibiców.
Bramkarz ma najlepszy przegląd pola, może dokładnie obserwować grę swoich obrońców i wydawać im polecenia. Musi krzyknąć, bo "niemowy" nie mają autorytetu w zespole. Bramkarz może naprawić błędy popełnione przez kolegów. Dużo czasu należy poświęcić bramkarzom na trening. Tymczasem w klubach brakuje wykwalifikowanych trenerów, byłych bramkarzy. Kluby, które zdają sobie z tego sprawę angażują fachowców i nigdy na tym nie tracą.
Krystyn Hilscher Zapewne wielu z was nazwisko Hilscher nic nie mówi. Spróbuje jednak przekazać wam wszystkie znane mi informacje o najlepszym bramkarzu województwa Kujawsko-Pomorskim Krystynie Hilscherze. Karierę rozpoczął w 1979 roku w rodzinnej Szubiniance. Do bramki stanął, jak to zwykle bywa, kiedy nikt nie chciał zgłosić się na ochotnika. Trener Włodzimierz Lubawy postanowił posłać do niej Krystyna, ponieważ pierwszy bramkarz w drużynie młodzików młodszych zaprzestał chodzić na treningi. Krystyn z nie jednego pieca jadł chleb. W kolejnych latach przyszło mu pracować z Bogdanem Siudą, Bernardem Matuszewskim, Jerzym Maciejewskim, Marian Stachowiczem, Janem Kasprzakiem, Zbigniewem Stefaniakiem, Adamem Topolskim, Leszkiem Jezierskim, Ryszardem Urbankiem, Bogusławem Kaczmarkiem, Romualdem Szukiełowiczem, Bronisławem Waligórą i Wiesławem Gałkowski. Lista - rzeka.
Najwięcej zawdzięcza jednak Stefaniakowi, który ściągnął go do Zawiszy oraz Gałkowskiego, który chciał go mieć w Elanie. Z tą dwójką osiągnął też największe sukcesy: - trzecie miejsce w II lidze z Elaną Toruń; - czwarte miejsce w II lidze z Zawiszą Bydgoszcz.
Nie potrafię dziś wyobrazić sobie życia bez futbolu - mówi nasz bohater. - Piłka od zawsze była moim natchnieniem i nie wiem, czym zająłbym się, gdybym nie został bramkarzem.
W trakcie kariery najbardziej związał się z dwoma klubami Zawiszą Bydgoszcz i Elaną Toruń. W tym pierwszym zespole nie zawsze miał jednak miejsce. Kiedy okazało się, że jest czwartym bramkarzem po Brończyku, Matuszewskim i Onyszce, były szef klubu płk. Edward Potok zaproponował mu grę w Orle Łódź. Potem znów wrócił do Zawiszy i znalazł miejsce... na ławie, bo pierwszeństwo należało się Matuszewskiemu.
Bydgoscy kibice nie mogli mu później wybaczyć przejścia do Elany. Nie ukrywam, że musiałem trochę nasłuchać, a były to przeważnie głupie okrzyki. Muszę jednak przypomnieć, że nie odszedłem z Zawiszy z mojej winy. Jakiemuś generałowi po prostu nie spodobało się, że mam 180 cm wzrostu. Znał się na piłce tyle, co na armatach. To był problem tego klubu. A z kibicami wiążą mnie też miłe wspomnienia. Pamiętam, jak trener Waligóra zabrał do autokaru na mecz wyjazdowy dwóch fanów, z którymi później wylądowałem w jednym pokoju hotelowym. Długo i dość przyjemnie ze sobą gawędziliśmy - wspomina zawodnik. Na pewno jesteście ciekawi co o Krystynie sądzą trenerzy. Opinię na jego temat udzieliło dwóch couchów:
Zbigniew Stefaniak Hilschera zawsze uważałem za solidnego bramkarza. Czasem bywa wybuchowy, lecz można z nim dojść do porozumienia. Jest uparty w dążeniu do celu i ma swoje zdanie. Za moją namową Krystyn przeszedł z Szubinianki do Zawiszy. Uznałem, że warto go ściągnąć. I byłem z niego zadowolony. To człowiek bardzo zrównoważony. Miałby duże szanse na grę w I-ligowych klubach, gdyby był trochę wyższy. Uważam, że wzrost popsuł mu karierę.
Wiesław Gałkowski - O Krystynie mogę mówić w samych superlatywach. Warunkami fizycznymi przypominał mi trochę śp. Andrzeja Brończyka, choć może nie jest tak skoczny, jak popularny "Kinia". Swego czasu, za mojej kadencji przeszedł do Elany. Przez kilka lat musiał dojeżdżać autobusami z Szubina do Torunia. W tym czasie zmienił stan cywilny. Na ślub przyjechaliśmy do niego całą ferajną wszyscy ubrani... w dresy. Bardzo fajny z niego chłopak, nigdy nie miałem z nim kłopotów. Pamiętam, jak przeżywał na treningach każdą puszczoną bramkę.
Ode mnie Krystyn Hilscher to najlepszy bramkarz województwa Kujawsko-Pomorskie.
Jerzy Dudek Wiem, że talent Jerzego Dudka jeszcze nie wygasł, lecz to, w mojej opinii najlepszy polski bramkarz w historii piłki nożnej. Więc, musiałem go opisać. Bramkarz ten urodził się 23 marca 1973 r. w Rybniku. Teraz ma 188 cm wzrostu i ok. 80 kg Dudek zaczynał piłkarską karierę ucząc się w szkole zawodowej. Wtedy właśnie rozpoczął treningi w klubie Concordia Knurów. Pod koniec 1995 roku zdecydował się przejść do pierwszoligowego Sokoła Tychy. W ekstraklasie zadebiutował 16 marca 1996 roku, a Sokół przegrał wtedy w Warszawie, z Legią 0:2. Przez lato 1996 roku Dudek zwiedził kawałek europy, aż w końcu zdecydował się przejść do zespołu holenderskiej pierwszej ligi Feyenoordu Rotterdam. Co prawda w swoim pierwszym sezonie 1996/1997 nie zagrał ani razu, za to od następnego (1997/1998) wystąpił już we wszystkich meczach ligi holenderskiej. W sezonie 1998/1999 Feyenoord z Dudkiem i Tomkiem Rząsą w składzie zdobył mistrzostwo Holandii, a ten pierwszy wybrany został najlepszym bramkarzem Holandii. W sezonie 1999/2000 pan Jurek ponownie zdobył to trofeum i dorzucił do swojej kolekcji tytuł Najlepszego Piłkarza Holandii.
W 2000 roku Dudek otrzymał Piłkarskiego Oskara i wybrany został Najlepszym Polskim Piłkarzem Roku. 30 sierpnia 2001 r. podpisał 5-letni kontrakt z angielskim Liverpoolem. Kosztował 7 mln dolarów i stał się najdroższym polskim piłkarzem. Według fachowców, plasowany jest w pierwszej dziesiątce najlepszych bramkarzy świata. 5 stycznia 2002 roku został ponownie wybrany Najlepszym Piłkarzem Polski.
Ode mnie Jerzy Dudek to obecnie najlepszy polski bramkarz, potrafi wybronić strzały nie do obrony, potrafi wybić piłkę tak dokładnie jak żaden inny bramkarz, ..., ... oj długo mógł bym jeszcze wyliczać. Może powiem jeszcze tylko, że Dudek to naprawdę sympatyczny człowiek, bo miałem przyjemność się z nim widzieć podczas spotkania z kibicami. Czytelnicy, miejmy nadzieję, że "Dudzio" wróci na stałe do składu Liverpool, a jego zespół znowu zacznie wygrywać. Według mnie Jerzy Dudek to obecnie najlepszy piłkarz z Polski.
Józef Młynarczyk Bramkarz ASTRY NOWA SÓL, BKS Stal Bielsko-Biała, Odry Opole i Widzewa Łódź. Z tym ostatnim klubem dwukrotnie walczył o mistrzostwo Polski. W 1983r. został Piłkarzem Roku. W reprezentacji zadebiutował w 1979r. za trenera Kuleszy, ale stałe miejsce miał dopiero w drużynie Piechniczka. Grał na MŚ w Hiszpanii przyczyniając się do przywiezienia stamtąd brązowych medali. Z reprezentacją pożegnał się na MŚ w Meksyku gdzie puścił aż 7 bramek - 3 z Anglią i 4 z Brazylią jednak większej winy za nie nie ponosił. Jeszcze przed Mistrzostwami trafił do Bastii na Korsyce, a po Mundialu przeniósł się do FC Porto. Z tym klubem w 1987r. zdobył Puchar Europy. Po tym meczu do szatni został zaniesiony na rękach. Niedługo później w Tokio zdobył Puchar Świata.
Ode mnie: Nie wiem czy w ogóle wypada mi pisać cokolwiek o tak wielkim bramkarzu jak Józef Młynarczyk. Pan Młynarczyk jest jednym z najlepszych (jeżeli nie najlepszym) polskich bramkarzy w całej historii piłki nożnej. Pan Józef grał w takich zespołach jak FC Porto czy Bastia. Nawet Jerzy Dudek, Jan Tomaszewski czy Jarosław Bako nie mogą pochwalić się taką karierą!
Koniec W tej serii będzie jeszcze kilka nowości. W każdym odcinku wybieram nominacje w różnych kategoriach, a wy jeśli chcecie w komentarzach wybierajcie zwycięzcę.
Żółta kartka Dla osoby, która powinna według was zostać upomniana żółtą kartką za zachowanie psujące polską piłkę: - Jan Tomaszewski; - Les Gordon; - Zbigniew Boniew. Mam nadzieję, że podobają wam się nominacje do "żółtej kartki"
Czerwona kartka Dla osoby, która trzeba wyrzucić z polskiego futbolu: - brak nominowanych
Człowiek miesiąca - Paweł Janas - Andrzej Juskowiak - Piotr Świerczewski
Człowiek naprawdę ważny dla polskiej piłki nożnej:
EDWARD CETNAROWSKI: Prezes pierwszego mistrza polski - CRACOVII i przez osiem lat (1919 -1927) pierwszy prezes PZPN. Przy pomocy węgierskiego przyjaciela inż. Maurycego Fischera doprowadził do pierwszego meczu polskiej reprezentacji z Węgrami w 1921r. w Budapeszcie. W roku 1926 gdy walczono o utworzenie centralnej ligi musiał jako prezes PZPN powiedzieć "nie" (związek był przeciwny lidze) mimo iż właśnie w lidze dostrzegał szansę rozwoju piłkarstwa. Zakochana w swym prezesie Cracovia znalazła się poza ligą. Zmarł na posterunku podczas jednego ze spotkań Cracovii na atak serca.
HENRYK MARTYNA: Jeden z najlepszych polskich obrońców lat trzydziestych. Słynął z dalekiego 60 - 70 metrowego wykopu, który pozwalał na wyprowadzenie szybkiej kontry. Grał w ORLE KRAKÓW później w Koronie Kraków a od 1928r. w warszawskiej Legii. Wraz z Jerzym Bułanowem z Poloni Warszawa przez 7 lat tworzyli niezastąpioną parę reprezentacyjnych obrońców. W latach 1929-1936 rozegrał w reprezentacji 32 mecze. Zdobył też 5 bramek z rzutów wolnych i karnych. W 1936r. kiedy Legia spadła z ligi przeniósł się do Warszawianki.
KAZIMIERZ GÓRSKI: Piłkarz RKS Lwów. W 1938r. grał w reprezentacji Lwowa. Po wojnie był napastnikiem CWKS Legii Warszawa. W 1948r. powołano go do reprezentacji jednak nie odniósł w niej większych sukcesów. Znacznie lepiej szło mu w roli szkoleniowca. Jako trener reprezentacji Polski zadebiutował w maju 1971r. w Lozanie w wygranym 4-2 meczu ze Szwajcarią. Prowadził reprezentacje Polski łącznie w 73 meczach. Rozpoczynał z ujemnym bilansem gdy skończył reprezentacja miała na koncie 45 zwycięstw, 12 remisów i 16 porażek i stosunek bramek 157-63. Zdobył z reprezentacją złoty medal na Olimpiadzie w 1972r. W 1974r. Polska zajęła 3 miejsce na Mundialu w Niemczech przegrywając w półfinale z Niemcami 0-1 w historycznym meczu "na wodzie". W 1976r. Polska zdobyła srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu. Na każdej z tych trzech imprez królem strzelców był Polak. Byli to kolejno: , Lato, Szarmach. Drużyna grała ofensywnie, szybko, skutecznie i widowiskowo. Później prowadził drużyny ligowe w Grecji, gdzie dwukrotnie był wybierany trenerem roku. Następnie został działaczem, wiceprezesem PZPN. Wygrał plebiscyt na Trenera 80-lecia PZPN. Został mianowany honorowym prezesem związku. Do dziś uważany jest za niedoścignionego w roli polskiego selekcjonera.
Podsumowanie Dziękuje wszystkim, którzy przeczytali ten tekst do końca i żegnam do trzeciej części tejże serii...
Wiktor Szpunar
źródła:
- miesięcznik "Piłkarz"
- Gazeta Wyborcza
- BravoSport (stare artykuły)
- gazeta "Mistrzostwa Świata w piłce nożnej"
Avistak
|