:: Felietony

   Sportowe
   Gwiazdy
   O Grach

 

:: Ambitne

   Ciekawostki
   Newsy
   Prasa
   Nauka

 

:: Na spokojnie

   Rywalizacja
   Wywiady
   Humor
   Zagadki
   TOP 3

 

:: Inne

   Listy
   Linki
   Czytelnicy!
   Redakcja
   Wstępniak
   Powrót do AM

 

 

Finał turnieju na Long Island

Tenis w naszym kaju, choć nie wydaje się to możliwe, popularnością mógłby konkurować z takimi dyscyplinami, jak: koszykówka, siatkówka, czy kolarstwo. Może to nie najbardziej oglądane sporty w telewizji, ale na pewno posiadają wielu zwolenników. Jeśli chodzi o tenis, również. Sam z chęcią zasiadam do telewizora, podglądając mistrzów i mistrzynie rakiet. Może to nie najbardziej oglądane sporty w telewizji, ale na pewno posiadają wielu zwolenników. Jeśli chodzi o tenis, również. Sam z chęcią zasiadam do telewizora, podglądając mistrzów i mistrzynie rakiet. Turniej na Long Island trochę mnie mniej interesował niż mecze w Toronto. Tam miał się odbyć turniej WTA, czyli kategorii żeńskiej. Na korcie walczyły takie gwiazdy, jak Serena Williams, Kim Claijster, czy moja ulubiona Daniela Hantuchova (na jej nogi mogę patrzeć godzinami :P ). Dlaczego wspominam o pobliskim konkursie w Kanadzie? Możecie mi wierzyć lub nie, ale sam bym zasiadał na trybunach podczas rozgrywek. Niestety samolot do Polski (a właściwie to do Niemiec) odlatywał dzień wcześniej. Jako, że bilety były wcześniej zarezerwowane nic nie dało się zrobić. :(

Wróćmy do finału na Long Island. Tam zmierzyli się dwaj, wydawałoby się, godni siebie przeciwnicy. Po jednej stronie idol amerykańskich nastolatek i aktualny mistrz kortu James Blake, po drugiej azjatycki fenomen Zan. Mimo, że wszyscy spodziewali się wyrównanego meczu, Amerykanin grał nadzwyczaj słabo. Nie był wstanie odbić silnych i dokładnych serwisów Zana. Kibice byli zawiedzeni. James przegrał pierwszego seta w beznadziejnym stylu . Czarnoskóry zawodnik był zupełnie bez formy i na dodatek prze cały czas popisywał się, grając pod publiczność (co mu zresztą nie wychodziło). Nie rzadko w najprostszych sytuacjach marnował piłki, które nawet amator by wykorzystał z zamkniętymi oczami.

Nadszedł czas na drugiego seta. Ciągle to samo. Azjata bez problemu łoił skórę Blake'owi. A w odpowiedzi ten "atakował" sędziego niesłusznymi oskarżeniami. Muszę przyznać, że już dawno nie widziałem takiego talentu aktorskiego u sportowca. :) Przy stanie 2 do 0 coś się odmieniło. Azjatycki gwiazdor marnował kolejne szanse na szybkie zakończenie spotkania. Na domiar złego Amerykanin zaczął grać coraz lepiej. W końcu przy stanie 5:3 w gemach Zan miał "match balla". Kiedy wydawało się, że przypieczętuje zwycięstwo, Blake obronił trzy piłki meczowe pod rząd i co ciekawsze udało mu się wygrać seta! To było naprawdę niesamowite! Taka przemiana w tak krótkim czasie! Widzowie wstali z miejsc. Robiły się brawa i oklaski.

Następny set i znów to samo! Niewykorzystana przewaga dla Azjaty i było już 5:4. Zaczynało się robić gorąco. Zan wiedział, że jeśli nie teraz, to nigdy nie pokona Amerykanina. Kilkoma silnymi odbiciami nareszcie (!) wygrał mecz. To był jego pierwszy prawdziwy sukces na zawodowych kortach. Natomiast James Blake mógł tylko za siebie się wstydzić.

Ti-mon